uprzedziłeś mnie :P
heheh bo odpisywałem jak już zdążyłeś odpisać :)
i nie zdążyłem już przeczytać tylko dopiero po wysłaniu swojego.
Wersja do druku
uprzedziłeś mnie :P
heheh bo odpisywałem jak już zdążyłeś odpisać :)
i nie zdążyłem już przeczytać tylko dopiero po wysłaniu swojego.
Pozostaje mi cieszyć się że są jeszcze "normalnie" myślący ludzie. Ludzie którzy pomimo różnic nie dają się podzielić i potrafią żyć w harmonii ;)
heh ale to brzmi :lol:
Chodzi mi o to, że jest pełno wartościowych ludzi tylko szkoda że tak rzadko się ich spotyka. I szkoda że barany które potrafią tylko krzyczeć i dzielić nami rządzą :evil:
Witam, od jakiegoś czasu przeglądam ten wątek, ale wypowiem się dopiero teraz. Otóż jestem za tą ostatnią opcją, razem z adopcją itd. Rozumiem, że ktoś ma jakiś problem z adopcją (na ten temat wypowiem się za chwilę), ale nie rozumiem co jest złego w związkach partnerskich. No come on co ludziom przeszkadza, że para homoseksualna mogłaby odwiedzać się w szpitalu, czy wspólnie płacić podatki? Poza tym, takie coś może się przysłużyć także parą heteroseksualnym żyjącym bez ślubu, czy nawet dwóm emerytom mieszkającym razem. Co do adopcji, to zastanówcie się, czy wolelibyście byś wychowywani w domu dziecka, czy przez parę kochających homoseksualistów.
Gdyby środowisko było bardziej tolerancyjne, to wychowanie przez gejów powinno być OK, ale przy tej całej homofobii dziecko wychowane przez dwóch gejów miałoby zniszczone dzieciństwo... Ludzie jeszcze nie dojrzeli do takich spraw. :/Cytat:
Zamieszczone przez eeerobert
Arindalu von den Heiden zadam pytanie - czy Twoje posty są odpowiedzią na moje? Jeśli tak to widocznie coś niejasno sformowałem albo zbyt szybko przeczytałeś.
Przeszkadza to w tym, że wszelkie socjaliści przewidzieli korzyści podatkowe jako pewną zachętę do założenia rodziny (czytaj do rodzenia dzieci, które nam są potrzebne by system emerytalny dłużej pociągnął). dwóch gejów/dwie lesbijki/emeryci potomstwa raczej mieć nie będą więc mija się to z celem. W normalnym państwie wystarczyłyby niskie podatki bez bzdurnych ulg jednak żyjemy w takim jakim żyjemy.Cytat:
No come on co ludziom przeszkadza, że para homoseksualna mogłaby {..}wspólnie płacić podatki? Poza tym, takie coś może się przysłużyć także parą heteroseksualnym żyjącym bez ślubu, czy nawet dwóm emerytom mieszkającym razem.
Nie wiem co przeszkadza. Wspomniany przez Ciebie problem mają też pary hetero żyjące w konkubinacie.Cytat:
. No come on co ludziom przeszkadza, że para homoseksualna mogłaby odwiedzać się w szpitalu,
Nie mam zielonego pojęcia. Nie wiemy też jak na dzieci wpływa wychowanie przez homoseksualistów. Co do adopcji to małe dzieci nie mają problemów z adopcją - gorzej jest ze starszymi. Czy pary homoseksualne są zainteresowane adopcją 13latków?Cytat:
czy wolelibyście byś wychowywani w domu dziecka, czy przez parę kochających homoseksualistów.
Znam kilku facetów wychowanych wśród przedstawicieli jednej płci: matka i babka. Gołym okiem widać , że w domu mężczyzny nigdy nie było.Cytat:
Gdyby środowisko było bardziej tolerancyjne, to wychowanie przez gejów powinno być OK
Sądzę jednak, że dom dziecka miałby o wiele gorszy wpływ niż obelgi ze strony rówieśników, czy wychowanie wśród jednej płci.Ja też wolałbym niskie podatki, ale nie widzę przeszkody, by homoseksualiści mogliby się rozliczać wspólnie, niech już nawet nie mają ulg. Wspólne rozliczanie się spowoduje zmniejszenie się kosztów administracji---->zaoszczędzone pieniądze przeznaczmy na kolejne ulgi prorodzinne :D ------>rodzi się więcej dzieci----->dzieci zarabiają---->większe składki do ZUS---->mamy wyższe emerytury ;)Cytat:
Przeszkadza to w tym, że wszelkie socjaliści przewidzieli korzyści podatkowe jako pewną zachętę do założenia rodziny (czytaj do rodzenia dzieci, które nam są potrzebne by system emerytalny dłużej pociągnął). dwóch gejów/dwie lesbijki/emeryci potomstwa raczej mieć nie będą więc mija się to z celem. W normalnym państwie wystarczyłyby niskie podatki bez bzdurnych ulg jednak żyjemy w takim jakim żyjemy.
Czyżby? Mi się wydaje, że trzeba będzie powalać specjalne urzędy zajmujące się zakładaniem, rozwiązywanie "dwójek". Przy okazji pytanie jakie stosunki majątkowe miałby być między "dwójkarzami"? I ostatnie pytanie - po co mieliby się wspólnie rozliczać skoro i tak nie wiązało by się to z znacznymi korzyściami (brak ulg).Cytat:
Wspólne rozliczanie się spowoduje zmniejszenie się kosztów administracji-
Nie byłoby zaoszczędzonych pieniędzy więc nie byłoby co przeznaczać na te ulgi.Cytat:
zaoszczędzone pieniądze przeznaczmy na kolejne ulgi prorodzinne
Taa.. Socjalistyczna bajeczka. Nikt o zdrowych zmysłach nie spłodzi dziecka by uzyskać jaką ulgę.Cytat:
kolejne ulgi prorodzinne ------>rodzi się więcej dzieci
Korzyścią byłaby mniejsza ilość formalności, do urzędu musiałaby latać tylko jedna osoba.Cytat:
po co mieliby się wspólnie rozliczać skoro i tak nie wiązało by się to z znacznymi korzyściami (brak ulg).
Wiem. To była ironia...Cytat:
Taa.. Socjalistyczna bajeczka. Nikt o zdrowych zmysłach nie spłodzi dziecka by uzyskać jaką ulgę.
I o to cała bitwa? Żeby jeden z dwóch homosi mógł 15 min. dłużej poleniuchować? Niech zatrudnią księgowego - zrobi wszystko za nich i formalności będzie jeszcze mniej ;)Cytat:
Korzyścią byłaby mniejsza ilość formalności, do urzędu musiałaby latać tylko jedna osoba.
Do uproszczenia systemu podatkowego i związanego z tym zmniejszenia kosztów administracji legalizacja homozwiązków jest nam tak "niezbędna", jak Unia Europejska Polsce do osiągnięcia dobrobytu czy wybudowania kilku kilometrów drogi. Czyli wcale. System podatkowy da się reformować bez tykania kwestii małżeństw.Cytat:
Ja też wolałbym niskie podatki, ale nie widzę przeszkody, by homoseksualiści mogliby się rozliczać wspólnie, niech już nawet nie mają ulg. Wspólne rozliczanie się spowoduje zmniejszenie się kosztów administracji---->zaoszczędzone pieniądze przeznaczmy na kolejne ulgi prorodzinne :D ------>rodzi się więcej dzieci----->dzieci zarabiają---->większe składki do ZUS---->mamy wyższe emerytury ;)
co się da, to nie oznacza automatycznie, że będzie zrobione...Cytat:
System podatkowy da się reformować bez tykania kwestii małżeństw.
przecież nie ma na to szans :D
a jeśli geje by mieli łatwiej to może sam bym się zarejestrował dla oszczędności (tak jak RAZ w krusie xD )
Limonie, uwagi ad. tego co piszesz, są wydzielane - i jesli takowe są, to wystarczy się wczytać.
Co do spraw finansowych, zapominamy zwykle o jednej istotnej sprwie. Pary homoseksualne mają dzieci... swoje. Adopcja to tylko akt społeczny względem społęczeństwa. Zaś własne dzieci dużo par ma, niestety tak samo jak wśród heteroseksualistów - tak i tu, zdarzają się rozwody i sprawa legalizacji związków - jest też po to, by dziecko z rozbitego związku mogło wymagac np. alimentów, od rodzica który rozbił jednośc domową i opuścił dom. Dla czego dziecko wraz z rodzicem z którym zostanie ma być poszkodowane, tylko dla tego że jakiś urzędnik stwierdził ze nie można od drugiego rodzica wymagac alimentów. W świecie heteroseksualnym, nei trzeba być rodzicem biologicznym by płacić alimenty - wystarczy że stało się opiekunem, tak więc prosze bez argumentów - że dwóch gejów nie może miec dzieci :P
Tym bardziej ze jak się bardzo postarają, to są wstanie nawet zmieszać własne DNA, w dzisiejszym świecie :) to już mozliwe. Tak samo chodzi o sprawy spadku, wizytacji w szpitalu, itp. smutnych spraw - któe stają się tylko trudniejsze w razie braku legalizacji.
Argument o braku tolerancji społęczeństwa, wydaję się mocny - ale, ono nie bedzie tolerancyjne jeśli nei bedzie widziało że takie rodziny działają.
A argument o tym że dzieciaki wychowywane przez matkę i babkę są nie do końca "w porzo", jest mocno trefnym argumentem - bo babcia z matką nie są partnerami. Nie ma u nich tez psychicznego podziału na rolę ostrą i łagodną. Obie zwykl erozpieszczają. Swoją drogą fakt faktem - osoby któe znam, a któe były wychowywane tylko przez matkę, są niesamowitymi egoistami - ale wychowywane tylko rpzez ojca to super ludzie...
Aczkolwiek obstawiam za teorią, że dobrze dziecko wychowa osobnik który po prostu się do tego nadaję, niezależnie od płci ani seksualności. Po prostu jedni mają podejście i konsekencję a inni nie. Niestety to drugie ma większość ludzi.
Pretorianie, Twe słowa niczym kadzidło :)
Oczyszczają brzydkie powietrze ;) i sprawiają przyjemność.
Nad problemem który poruszyłeś, czyli właśnie nad brakiem "organizacji" w pewnym środowisku, zastanawiałem się już - ale nie wymyśliłem jak temu zaradzić hehe
W kwestii spadku to zawsze można spisać testament. Co do tych wizyt w szpitalu rzeczywiście coś powinno się zrobić.Cytat:
Tak samo chodzi o sprawy spadku, wizytacji w szpitalu, itp.
Nie wiem na ile klasyczny układ (męski - ojciec, żeński - matka) jest odzwierciedlony w parach homoseksualnych (jak bardzo "męska" może być kobieta i jak bardzo "kobiecy" może być mężczyzna). Czy mężczyzna jest zdolny "wejść" w rolę matki w relacjach z córką? Poradzić jej w sprawach, o których sam nie ma doświadczenia?Cytat:
A argument o tym że dzieciaki wychowywane przez matkę i babkę są nie do końca "w porzo", jest mocno trefnym argumentem - bo babcia z matką nie są partnerami. Nie ma u nich tez psychicznego podziału na rolę ostrą i łagodną.
dlatego właśnie mężczyzni są dyskryminowani w procesach o opiekę nad dziećmi.
są traktowani jak obywatele drugiej kategorii, bo przecież to faceci! co oni mogą wiedzieć. Matka jaka by nie była zna się na wychowaniu dziecka... (najpewniej taka wiedza spływa na niej od ducha świętego, bo jak znam kobiety to mają takie same pojęcie zarówno o dzieciach co i mądrych radach. szczególnie jak matką została w wieku 16 lat to na pewno wiele ma do przekazania córci...)
rolą mężczyzny przecież nie jest wychowywać, a oglądać mecze i pić piwo.
Limon, ogarnij się ;]
W ponad 90% przypadków rodzina podważa taki testament - i prawie zawsze wygrywa. Mimo że np. przez całe życie była skłócona z takim cżłowiekiem i nei akceptowała jest seksualności. Ale jak umarł to stał sie super wujkiem - wykorzystywanym przez "złego niedobrego" faceta z którym mieszkał. Sądy kierują się wówczas tez swoimi prywtnymi sympatiami w ocenie sytuacji.
Mężczyzna na pewno nie wejdzie taka idylliczną relację z córką jak jej matka lub opiekunka tej samej płci. Ale - w takeim sytuacji co zrobić z samotnymi ojcami wychowującymi córkę. No i co z matkami któe jednak nie czynią tego i mają kiepski kontakt z dziecmi, lub akurat właśnei córką i nie spełniają swojej roli tak jak powinny? Przeciez w niejednej rodzinie tak jest, że kobieta lub mężczyzna wcale nie interesują się swoimi dziećmi i te sa psychicznie kompletnie nierozwinięte przez nich, tylko przez kolegów/żanki z bloku.
Myślę, że jest w stanie i to na pewno lepiej niż opiekunowie w domu dziecka, a ewentualnie można by zrobić w ten sposób, że pary lesbijek adoptowałyby dziewczynki, a pary gejów chłopców.Cytat:
Nie wiem na ile klasyczny układ (męski - ojciec, żeński - matka) jest odzwierciedlony w parach homoseksualnych (jak bardzo "męska" może być kobieta i jak bardzo "kobiecy" może być mężczyzna). Czy mężczyzna jest zdolny "wejść" w rolę matki w relacjach z córką? Poradzić jej w sprawach, o których sam nie ma doświadczenia?
W mojej wypowiedzi chodziło o to, że facet pewnych sprawach się nie zna (no może poza specjalistami takimi jak ginekolog, psycholog ect.) ponieważ nie jest kobietą podobnie jest w drugą stronę. Nie miałem zamiaru dywagować nad wyrokami Polskich sądów rodzinnych.Cytat:
dlatego właśnie mężczyzni są dyskryminowani w procesach o opiekę nad dziećmi.
są traktowani jak obywatele drugiej kategorii, bo przecież to faceci! co oni mogą wiedzieć.
Zazwyczaj jednak kobiety mają większe zdolności i chęci do zajmowania się dzieckiem ( nie znam żadnego faceta, który chciałby zostać przedszkolanką lub nauczycielem klas 1-3 za to kilka dziewczyn poznałem ;)). Można to tłumaczyć rożnie - teistycznie (Deus Vult) kulturowo ( małym dziewczynom kupuje się lalki a chłopcom pistolety) ewolucyjnie ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Orangutan Matki opiekują się dziećmi przez 6 – 8 lat http://pl.wikipedia.org/wiki/Szympans Małe szympansy znajdują się w centrum uwagi stada. Często inne młode opiekują się nimi równie troskliwie jak matki.). Oczywiście mówimy o pewnej statystyce bo w jednostkowych przypadkach rożnie to bywa. Facet też może być wspaniałym wychowawcą a kobieta kiepskim.Cytat:
Matka jaka by nie była zna się na wychowaniu dziecka...
Ojciec ma także wychowywać tylko jego rola w przeszłości zazwyczaj była mniejsza ponieważ o wiele rzadziej bywali 'w domu" ( polowania, wojny, wyprawy odkrywcze, praca itp)). U mnie w domu zawsze było na odwrót więc nie zakładam, że kobieta powinna być w kuchni.Cytat:
rolą mężczyzny przecież nie jest wychowywać, a oglądać mecze i pić piwo.
Nie wiem skąd masz takie statystyki. Obalenie testamentu nie jest czynnością uznaniową sądu - muszą być spełnione odpowiednie przesłanki. http://spadki.wieszjak.pl/testament/788 ... ament.htmlCytat:
W ponad 90% przypadków rodzina podważa taki testament - i prawie zawsze wygrywa.
Nie jestem przeciwnikiem/zwolennikiem adopcji przez pary homoseksualne ze względów ideologicznych. Jeśli wychowanie przez rodziców tej samej płci nie wpływałoby negatywnie na dziecko to właściwie mi to nie przeszkadza
Przecież to i tak jest dyskryminacją. Zresztą nie rozwiązuje problemu chłopcom też pierwiastek żeński przy wychowani jest potrzebny tak jak dziewczynom męski. Pytałem czy pary homoseksualne są w stanie je zapewnić.Cytat:
ewentualnie można by zrobić w ten sposób, że pary lesbijek adoptowałyby dziewczynki, a pary gejów chłopców.
Czyli sądzisz że parom homoseksualnym powinno się pozwolić na adopcje dzieci i bycie złymi rodzicami bo zdarzają się źli, rodzeni rodzice heteroseksualni? Przy adopcji dzieci para musi spełniać odpowiednie warunkiCytat:
No i co z matkami któe jednak nie czynią tego i mają kiepski kontakt z dziecmi, lub akurat właśnei córką i nie spełniają swojej roli tak jak powinny?
Jeśli spełnią warunek pierwszy to nie mam nic przeciwko adopcji.Cytat:
dają rękojmię należytego wykonywania zadań rodziny zastępczej;
mają stałe miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej;
korzystają z pełni praw cywilnych i obywatelskich;
nie są lub nie były pozbawione władzy rodzicielskiej, nie są ograniczeni we władzy rodzicielskiej ani też władza rodzicielska nie została im zawieszona;
wywiązują się z obowiązku łożenia na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby, gdy ciąży na nich taki obowiązek z mocy prawa lub orzeczenia sądu;
nie są chore na chorobę uniemożliwiającą właściwą opiekę nad dzieckiem, co zostało stwierdzone zaświadczeniem lekarskim;
mają odpowiednie warunki mieszkaniowe oraz stałe źródło utrzymania;
uzyskały pozytywną opinię ośrodka pomocy społecznej właściwego ze względu na miejsce zamieszkania;"
Gdybyś mieszkał np. w Danii, to na pewno byś takiego faceta poznał.Cytat:
nie znam żadnego faceta, który chciałby zostać przedszkolanką lub nauczycielem klas 1-3 za to kilka dziewczyn poznałem ;)
Zgadzam się, ale mimo wszystko, to byłby już jakiś postęp.Cytat:
Przecież to i tak jest dyskryminacją.
Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że bycie wychowywanym jedynie przez ojca jest możliwe, co więcej wiele osób mówi mi, że pozytywnie odstaje od swoich rówieśników. Moim zdaniem to dlatego, że ojciec rzadziej rozpieszcza swoje dziecko niż matka, dzięki czemu syn(tudzież córka?) jest bardziej zdyscyplinowany i posłuszny.
Ludzie boja się, że rodziny homo będą źle wychowywać dzieci, które adoptują. Dlaczego?
Mają tylko jeden argument. Bo są homo. To jest jedyne, co przeciwnicy mogą powiedzieć. Co najciekawsze, nie ma żadnego potwierdzenia tej tezy, ponieważ tego po prostu nie próbowano, i nikt nie wie "z autopsji" jakie takie wychowanie daje efekty.
kto wie? Może pary homo byłyby lepsze w wychowywaniu niż te hetero.. Chociaż tu też sporo zależy od ludzi, bo nie wolno uogólniać.
Tak jak samotni rodzice, przecież mówi się, że matka lepiej wychowa, a nie zawsze tak jest, nieprawdaż?
No nie jedyne co moga powiedziec. Zasada jest prosta i wszystkim dobrze znana. Dzieci wynosza przyzwyczajenia/doswiadczenia z domu. Nie twierdze, ze kazde dziecko moze sie stac homoseksualista, ale istnieje takie ryzyko. To sie ludziom nie podoba.Cytat:
Zamieszczone przez kuroi
Ale homo-seksualność to nie "przyzwyczajenie" lub "doświadczenie". Homoseksualistą się rodzisz... :roll:Cytat:
Zamieszczone przez Sam Fisher
Niektorzy sie nimi staja pozniej ;)Cytat:
Zamieszczone przez kuroi
Kuroi ma całkowita rację, z tym tylko wyznacznikiem - iż wszystko jak już pisałem, zalezy od konkretnego człowieka a nie jego seksualnosci. Seksualność nie gwarantuje że jest się lepszym lub gorszym rodzicem, bo to się ma do siebie jak groch do piernika.
Nikt nie staje ise homoseksualny w pewnym wieku - on taki jest cały czas, tylko dojżałośc emocjonalna pozwala na takie zachowania wcześniej lub później. Ewentualnie po prostu odzywa się owy wrodzony biseksualizm, któy pod wpływem traumy może spowodować skręcenie w stronę jednej z seksualnosci z drugiej (np. gwałt)
Z tego, co wiem to nie.Cytat:
Zamieszczone przez Sam Fisher
Gejem (tudzież hetero) jest się od początku, tylko w przypadku pierwszego się nie wie o tym do czasu pokwitania, bo wtedy ciało i umysł się gwałtownie rozwijają, i nadchodzi czas, gdy odkrywa się swoje prawdziwe Ja.
Bo gdyby nie to, to można by powiedzieć, że dzieci w wieku <15 lat są aseksualne, co raczej nie jest prawdą.... ;)
No ja sam sie spotkalem z takim dziwnym przypadkiem niekoniecznie potwierdzajacymi wasze zdanie delikatnie mowiac :D Tak jak napisal Arindal - wszystko zalezy od konkretnego czlowieka. Nie chce mowic w kategoriach ostatecznych - tak sie stalo raz i tak bedzie w kazdym przypadku. Obawiam sie, ze jednak wplyw rodzicow homoseksualnych moze miec pewne znaczenie w rozwoju dziecka i w jego dalszym mysleniu. Trzeba miec swiadomosc, ze dzieci ucza sie od rodzicow i przyjmuja wzorce od rodzicow i tylko na tej jednej podstawie mozna miec zastrzezenia. To czy rzeczywiscie ma to wplyw na seksualnosc mlodego to jest indywidualna sprawa i moim zdaniem uzeranie sie nad prawdziwoscia tego stwierdzenia jest bezcelowe. Trzeba byloby patrzec na to jaka jest rzeczywistosc, a ta bywa rozna. Najgorzej jesli dziecko bedzie w 100% hetero, a rodzice sa homoseksualni. Mozna w ten sposob wyrzadzic mu wielka krzywde i stanie sie ofiara walki homoseksualistow o 'normalnosc'. On sam moze nie miec nic przeciwko homoseksualistom, ale zawsze presja otoczenia zostaje.
Jedyny skutek dla dziecka bedzie taki że bedzie w tych sprawach tolerancyjne :P
No mozliwe, ze nie w kazdym przypadku :D Moze byc tez tak, ze stanie sie to powodem konfliktow miedzy dzieckiem a 'rodzicami'Cytat:
Zamieszczone przez Arindal von den Heiden
[quote=Sam Fisher]No mozliwe, ze nie w kazdym przypadku :D Moze byc tez tak, ze stanie sie to powodem konfliktow miedzy dzieckiem a 'rodzicami'[/quote:8s8b0p31]Cytat:
Zamieszczone przez "Arindal von den Heiden":8s8b0p31
Przy dzisiejszym społeczeństwie jest na to duża szansa, bo dziecko będą wyszydzane z powodu swoich homo-rodziców będzie chciało się od nich odciąć, by rówieśnicy tak na niego nie naskakiwali... :|
[quote=kuroi]Przy dzisiejszym społeczeństwie jest na to duża szansa, bo dziecko będą wyszydzane z powodu swoich homo-rodziców będzie chciało się od nich odciąć, by rówieśnicy tak na niego nie naskakiwali... :|[/quote:21nyujqa]Cytat:
Zamieszczone przez Sam Fisher
No wiec wlasnie pytanie: czy warto wystawiac dzieci na takie ryzyko odtracenia? Dzieci im sie zachcialo...
a czy jest sens posiadania dzieci jeśli się nie ma pieniędzy na najnowsze dla niego gadzęty, modne ubranie lub samemu ma się np jakąś wadę choćby słaby wzrok czy tendencje do tycia? To również może powodować odrzucenie przez grupę rówieśniczą. Nikt nie jest wróżką i nie przewidzi każdego, osobnego przypadku. Jeśli dzieci wyniosą z domu poszanowanie dla odmienności to i gej nie będzie przeszkadzał. Jeśli wręcz odwrotnie to każda rzecz będzie powodem wyszydzania i prześladowania. Znam przykład gdy dziecko było wyszydzane, bo jego rodzice Nie ma co chuchać na zimne- każdy jest narażony na nietolerancję, zależy do jakiego środowiska trafi. To akurat jest słaby argument przeciwko dzieciom wychowywanych przez homo.
Jakoś homoseksualiści w Polsce mają dzieci (w sposób nie do końca legalny każdy może mieć ;] ) i nigdzie nie spotkałem się jeszcze z opisem jakiejś szczególnej tragedii. Za to ile dzieci mając hetero rodziców popiełniało samobójstwa z powodu odrzucenia, gdzie wystarczył drobiazg by się wyróżnić.
Twoja kontrargumentacja mnie nie przekonuje (chociaz czy ktos tu kogokolwiek przekonal do czegos? :D ). Wiele rzeczy moze dolowac dzieciaka tak jak wymieniles. To ze istnieja takie rzeczy to juz wplywa na dziecko. A wpedzac dziecko dodatkowo w sytuacje gdzie moze byc wysmiewany, szykanowany? Mozesz powiedziec, ze to przez brak tolerancji. Nie mozemy jednak z dnia na dzien tego zmienic. Ja ze wzgledow zarowno swiatopogladowych jak i obecnego stanu rzeczy jestem przeciwny.Cytat:
To akurat jest słaby argument przeciwko dzieciom wychowywanych przez homo
No moze i nie bylo specjalnej tragedii, ale nie mniej jednak znam chlopaka (17 lat), ktory zle sie czuje z tym. Ma wielu przyjaciol. Ma jeszcze wiecej wrogow albo przynajmniej ludzi niechetnych mu. Moze to i przypadek jeden na sto, ale to tylko potwierdza, ze moze zaistniec taka sytuacja.Cytat:
Jakoś homoseksualiści w Polsce mają dzieci (w sposób nie do końca legalny każdy może mieć ;] ) i nigdzie nie spotkałem się jeszcze z opisem jakiejś szczególnej tragedii. Za to ile dzieci mając hetero rodziców popiełniało samobójstwa z powodu odrzucenia, gdzie wystarczył drobiazg by się wyróżnić.
Pisanie teraz o tym jak dzieci moga byc zdolowane w rodzinach heteroseksualnych jest co najmniej niezrozumiale. To co napisales to oczywiscie prawda. Ale w jaki sposob umniejsza to mozliwy zly wplyw na psychike dziecka w rodzinie homoseksualnej? Piszemy o dwoch innych sprawach.
wszystko zalezy od środowiska - jesli dziecko będzie chodziło do odpowiedniej szkoły to nigdy nei bedzie szydzone. Odpowiednie - mam na myśli w dzielnicy gdzie mieszkają ludzi ena poziomie. Jesli się je pośle do szkoły w slamsach, to na pewno będzie wyaszydzane - bo tam dzieci nawzajem wyszydzają się z jakiegokolwiek problemu. Posyłamy przeciez do szkół dzieci któe mają np. wadę wymowy, wzroku, zgryzu itd. I jakoś nikt nie chce by dziecko z tego powodu siedziało w domu... Tutaj mamy sytuajxę hipotetycznąw któej dziecko nei ma zupełnie powodów do tego by być wyszydzanym po za posiadaniem dwóch ojców (co i tak w kraju katolickim ma każede bo kazdy ma ojca rodzonego i chrzestnego). Jeżeli jakieś dzieci z tego powodu by się naśmiewały - tylko tylko swiadczyło by to o ich rodzicach, dziecko zaś takie, będzei wwbrew pozorom dużo mocniejsze psychiczne w przyszłości. Najbardziej z innych szydzą Ci, ca mają najwięcej zarzutów do samych siebie... I chcą to po prostu zakryć - do nauczyciela należy zadanei w postaci uswiadamiania tego uczniom - oraz odbycia rozmowy z rodzicami, by nei ważyli się na krzywdące komentarze, bo będą rozbijać wówczas łąd w szkole i szkodzić własnym dzieciom będą. Jakoś w wielu krajach, na wywiadówki potrafi prychodzić raz jeden a raz drugi ojciec i inne dzieci nie widzą w tym nic dziwnego - bo ich rodzice nie mówią nic złego. Jesli ich rodzice będą mówić ze to jest złe - wtedy dzieci będą powtarzać to co usłyszały w domu. A rodzic powinien myślec i wiedzieć że jeśli będzie uczył dziecka naśmiewania się z innych - to musi tez uczyć je jak przyjmowac naśmiewanie z ich strony, bo jeśli wprowadzi się takei prymitywne myślenie wśród dzieci, to ono bedzie działało zawsze w dwie strony i któegoś dnia dziecko może przyjsć do domu zapłakane bo koledzy się śmieją z tego ze ma krzywy nos, albo jedną brew dłuższą. Głupi rodzic - bedzie ise naśmiewał z tego, mądry, wytłumaczy co i jak trzeba.
ach ci geje manifestujący z gołymi tyłkami :roll:
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/ki ... omosc.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... lcach.html
"Jak was dorwiemy, to połamiemy" - to się nazywa racjonalna dyskusja ze strony homofobów ;]
Czyli homo-związki nie tylko musimy tolerować, ale obowiązuje też przymus akceptacji, w imię "zachowania ładu" :roll: :?:Cytat:
I chcą to po prostu zakryć - do nauczyciela należy zadanei w postaci uswiadamiania tego uczniom - oraz odbycia rozmowy z rodzicami, by nei ważyli się na krzywdące komentarze, bo będą rozbijać wówczas łąd w szkole i szkodzić własnym dzieciom będą. Jakoś w wielu krajach, na wywiadówki potrafi prychodzić raz jeden a raz drugi ojciec i inne dzieci nie widzą w tym nic dziwnego - bo ich rodzice nie mówią nic złego. Jesli ich rodzice będą mówić ze to jest złe - wtedy dzieci będą powtarzać to co usłyszały w domu.
nie ma to jak chęć czucia się lepszym, czyli dowód na brak dowartościowania. No ale cóż - zawsze łątwiej powiedzieć że to ktoś jest agresywny i chce do wszystkiego innych zmuszać, niż samemu się nad sobą zastanowić. W końcu "źli" geje moga się poszczycić co najwyżej taką reprezentacją jak Mahatma Ghandi czy Leonardo da Vinci... a wśród heteroseksualistów mamy same owieczki kochające rasę ludzką jak Stalin, Hitler, Mao, Pol Pot...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ernst_Röhm Nie chciało mi się szukać dalej.. jako pierwszy przyszedł mi do głowy.Cytat:
końcu "źli" geje moga się poszczycić co najwyżej taką reprezentacją jak Mahatma Ghandi czy Leonardo da Vinci.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_I_Stuart też do owieczki mu dużo brakuje.
Nie wydaje Ci się, że te dwie grupy ze względu no poważne różnice w liczebności nie mogą być porównywane? Zresztą nigdy nie mamy 100% pewności jakie dana postać historyczna miała preferencje seksualne.Cytat:
. a wśród heteroseksualistów mamy same owieczki kochające rasę ludzką jak Stalin, Hitler, Mao, Pol Pot
Zadałem proste pytanie. Czy odpowiedź jest tak trudna? Napisałeś, że rodzice i dzieci winni być tresowani w pełnej akceptacji dla homoseksualizmu i homo-związków, homo-adopcji. Stąd pytam się czy rozróżniasz różnicę między tolerancją a akceptacją. Czy też nie o tolerancję Tobie chodzi, lecz o to, by każdy z lufą przyłożoną do głowy kochał homosiów.Cytat:
nie ma to jak chęć czucia się lepszym, czyli dowód na brak dowartościowania. No ale cóż - zawsze łątwiej powiedzieć że to ktoś jest agresywny i chce do wszystkiego innych zmuszać, niż samemu się nad sobą zastanowić. W końcu "źli" geje moga się poszczycić co najwyżej taką reprezentacją jak Mahatma Ghandi czy Leonardo da Vinci... a wśród heteroseksualistów mamy same owieczki kochające rasę ludzką jak Stalin, Hitler, Mao, Pol Pot...
Kiedyś widziałem film "Hitler-medyczne zagadki historii", czy coś w tym stylu i tam było, że miał skłonności homoseksualne i podobno jak był w wojsku w czasie Iwś to się nawet prostytuował, ale nie wiem ile w tym prawdy.Cytat:
Hitler
:shock: a ja slyszalem ze byl czarny. zrodla, bo inaczej nie ma tematu. nawet tego filmidła nie ma w googlach.
podanie Ernsta R. za przykład nie jest kompletnie żadnym argumentem bo człowiek ten nie miał nic na sumieniu. Jedynym jego przwinieniem było to że widział co szykuje Hitler i chciał się go pozbyć, ale był w tym mniej udolny i to tamten się go pozbył.
Karol I, zaś jest bohaterem walki i silną władze królewską przeciw tyranii hołoty jaka nastąpiła po jego śmierci kiedy rządził Anglią krwawy ludobójczy dyktator, Cromwel.
Argument z przystawianiem pistoletu do głowy miałby sens jakby to nie było kilka postów wczesniej już przeze mnie tłumaczone... bo dokładnie taka sama "rozmowa" już była.
Oczywiście przewaga liczebna heteroseksualistów jest bezdyskusyjna, ale kto powiedział ze więcej znaczy lepiej... w końcu najwięksi artyści i myśliciele mieli nierzadko właśnie takie skłonności... i w tej kwestii mimo przewagi liczebnej heteroseksualistów - to akurat występuje praktycznie równowaga.
Zresztą jak już udowodniłem w dodatku nawet nie ja, podając linka z wikipedii - dowiedziono ze homoseksualiści mają o kilka procent lepiej rozwinięty mózg niż ich heteroseksualni rówieśnicy. :)
Czy to że ktoś, jest wrażliwszy lub inteligentniejszy jest powodem do tego by go traktować jako gorszego?
Książka "Tajemnica Hitlera" (Hitlers Geheimnis) prof. dr Lothara Machtana, mówi o tym, a tytułu filmu niestety zapomniałem, ale myślę, że wkrótce się dowiem. W każdym razie film ciekawy, ale jak już mówiłem nie wiem ile w tej teorii prawdy.Cytat:
Zamieszczone przez Aquila