-
Arathena
Anna? nie musiała.....
Na Bogów.... To Anna nic Ci Pani nie mówiła? Przy pomniku Pani Jeziora się ukazała i obwieściła... czekaj no, jak to było.. Arka chwilę się zastanawiała
.. o mam.....
"...Śpiesz się, Twój ojciec wraz z mą arcykapłanką prosto w zasadzkę wojsk uzurpatora zmierzają...."
Od MG:
+ 5 PD za zaznajomienie Liothannei z sytuacją. Lepiej później niż wcale :D
-
I dopiero teraz mi o tym mówicie?!!! Liothannea zerwała się na równe nogi z wrzaskiem. Na koń!, nie ma chwili do stracenia! rzuciła biegnąc już do Trzmiela.
-
Arathena
Zerwała się na równe nogi i pobiegła w kierunku koni... Zorza... teraz daj z siebie wszystko.... Kto nie jadł niech kawałek skóry z ubrania żuje... Ohydny smak, ale głód zabije... Lembas potem poprawi nastrój i przypomni dobry smak.. powiedziała pospiesznie do przyjaciół, ale nie zastanawiała się czy ktoś jej słowa na poważnie weźmie....
-
Anna de Loiret
Wyszarpnęła miecz z pochwy zamaszyście i wskoczyła na swego konia pytając - co się dzieje!?
-
Liothanea wskoczyła na Trzmiela Nic nie rzekłaś, że zasadzka na Twego Ojca to coś więcej niż tylko przeczucie Jego córki! odkrzyknęła i ruszyła galopem.
-
Anna de Loiret
Nie? Mówiłam przecież... Pomyślała święcie przekonana, że oznajmiła to Liothannei, po czym pognała galopem za przyjaciółką.
-
Alessio
Ehh i znowu gnać nam trzeba,jeszcze kilka takich szalonych dni w siodle i zdążę znienawidzić końską jazdę....,ja też powinienem był pamiętać by Liothannei te słowa przekazać ale kto miał głowę do tego gdy tyle wydarzeń na nas się zwaliło? No nic,mam nadzieję że ojciec Ani żyw jeszcze będzie jak do niego dotrzemy - pomyślał po czym również dosiadł konia i pognał za resztą
-
Przed wieczorem najpierw Arathena z Liothanneą, później reszta, słyszą dobiegającą z przodu skoczną i coraz głośniejszą w miarę waszej jazdy muzykę. Na razie nie widać kto tak gra.
https://www.youtube.com/watch?v=C1G35rR9Ajw
Techniczny:
Oczywiście bez tych oklasków z linku.
-
Christophe Leroy
Nosz kurna. Styganie... Poznaje ich muzyke, a i coś mi mówiło, że to oni mogą tutaj gnać. Pilnujcie swych mieszków i sakw, drogie panie jak i ty, panie Alessio, tak na wszelki wypadek coby któregoś rączki nie świerzbiły i nie próbowali ukraść czegoś, ani nie dać się okantować jak coś będą próbowali wcisnąć nam. Tak przynajmniej mnie uczono, czy to w domu czy to gdzie indziej z opowieści ludzi, że tacy to oni potrafią być.
-
Alessio
Styganie? To jacyś złodzieje,tak? No nic,dziękuję za ostrzeżenie,będę uważał - Mam nadzieję że nie mają lutni ani płaszczy....