Morghar
Kurwa, czuję się taki... Doceniony... Eee tam, jebać, zaraz mi przejdzie. Wysilił się na miły uśmiech.
Techniczny
Urok na Aurelii ;D
Wersja do druku
Morghar
Kurwa, czuję się taki... Doceniony... Eee tam, jebać, zaraz mi przejdzie. Wysilił się na miły uśmiech.
Techniczny
Urok na Aurelii ;D
Techniczny
Remis, czyli urok co najwyżej wywołał sympatię, nic poza tym:P
Aurelia
Spojrzała na niego nieco zdziwiona bowiem dotąd się do niej nie uśmiechał,patrzyła tak jeszcze na niego przez chwilę szczerze zadowolona z tego że udało jej się wywołać radość na jego twarzy po czym przytuliła się do Aldy i zaczęła powoli kierować w stronę osady.
Wszyscy
Dotarliście do osady, nie jest duża, może kilkuset mieszkańców, nie wzbudziliście większej sensacji, na przeciwległym krańcu sioła pod sporym budynkiem stoi kilka wozów kupieckich, zapewne to zajazd, dostrzegacie też niewielki port przyklejony do osady
Aurelia
Kochanie,obudź się,dojechaliśmy do osady.... - powiedziała łagodnie,delikatnie całując ją w policzek
Alda
Mruknęła cicho budząc się, już całkowicie wyspana. Usiadła bokiem na siodle, przekładając nogę przez szyję Lisiczki, spojrzała w oczy wybranki obdarzając ją uśmiechem i ucałowała ją czule w usta. Zeskoczyła po tym na ziemię rozprostowując się. Kolejnym czułym pocałunkiem, powitała też swego rumaka.
Aurelia
Odwzajemniła uśmiech choć nieco nerwowo bowiem przypomniała sobie że wypadało by powiedzieć jej o zostawionym prowiancie w postaci upolowanej zwierzyny....,dlatego zsiadła w ślad za nią i zagaiła niespokojnie podskubując swoje dłonie mając przy tym wzrok skierowany w ziemię - Najdroższa bo jest taka sprawa....,eee....,chyba z tego wszystkiego zapomniałyśmy o naszej łani....
Regina
No i jesteśmy na miejscu... zeskoczyła z konia i przywiązała go przed wejściem do zajazdu....
Dasz sobie radę już pewnie sam skoro apetyt dostałeś... Pierdolę go niańczyć już..... I weszła do środka....
Alda
Chrzanić to, najwyżej coś upolujemy - odparła radosnym tonem bawiąc się ze swym rumakiem. To z tego powodu takaś smutna? Spytała jedną dłoń kładąc na jej policzku, drugą drapiąc wciąż wierzchowca.
Aurelia
Wpadła jej w ramiona z poczuciem ulgi i powiedziała nieco smutnym głosem - Tak....,no bo wiesz....,tak się namęczyłaś a teraz już jej nie ma....,no i wychodzi,że zabiłam ją niepotrzebnie....