Alessio
Zatem sprawdzimy to Aratheno....- zaś gdy jego ukochana oddała pierścień elfce ujął ją za dłoń,delikatnie pocałował w jej wierzchnią część po czym uśmiechnął się i powiedział - Gotowa,moja Pani?
Wersja do druku
Alessio
Zatem sprawdzimy to Aratheno....- zaś gdy jego ukochana oddała pierścień elfce ujął ją za dłoń,delikatnie pocałował w jej wierzchnią część po czym uśmiechnął się i powiedział - Gotowa,moja Pani?
Anna de Loiret
Gotowa - odparła delikatnie kłaniając się w siodle.
Arathena
Oczywiście Anno... Będę go bardziej pilnować niżli oka w głowie.... Arathena rozpięła swą bluzę i odpięła kolczyk w pępku a następnie na nim zapięła pierścień Anny...
Pajęcza sieć skarbu pilnuje
A pająk czyha gotowy z jadem.
Czy znajdzie się śmiałek co ukraść spróbuje
Jak dotąd nie znalazł się nigdy żaden....
Jak mówiłam patrzajcie czy dzieci tam jakieś zobaczycie. Jeśli nie to prawie pewni możemy być że to nie są zwykli kuglarze...
Anno jeszcze jedno Jeśli uznacie że niebezpieczeństwo wam grozi podrap się po głowie..To dla mnie znak będzie, i ogień na wozy postaram się puścić... Patrzenie na was będziemy mięli z ukrycia a wzrok będę teraz szczególnie wytężać..
Anna de Loiret
Dobrze, tak uczynię Aratheno. Podjechała do przyjaciółki i przytuliła ją, wdzięczna za rady oraz przechowanie pierścienia.
Ruszcie kłusem, galop może być podejrzany. Ja udam się na chwilę na ubocze, jak wrócę ruszymy za Wami w odległości naszego bystrego wzroku rzuciła Liothannea i zawróciła konia.
Arathena
Zanim ruszyli
Bliskość i szczera przyjaźń płynąca z Anny zaszokowała Pajęczycę.... Uważaj naprawdę uważaj... Bym sama tam poszła ale poznają mój podejrzliwy wzrok i ostrożni będą... Pocałowała Annę w policzek... Pilnuj się i pilnuj Pana Alessia....
Gdy Anna i Alessio ruszyli Arathena wyciągnęła z torby kawałek sukni Anny i odcięła z niej kawałki sztyletem... Następnie te kawałki owinęła w okół grotów strzał...
Czekała Aż Liothannea wróci do niej i giermka.
Alessio widzi nieregularny krąg wozów stojący na polu niedaleko drogi. Jednej z nich jest spory, drewniany, w odróżnieniu od innych mających płócienne kolorowe plandeki. Z jednego wozu jakiś mężczyzna niesie przerzuconą przez ramię kobietę, która wije się tylko, bo nawet wierzgać nie może mając związane nogi.
Liothannea po paru chwilach wróciła, ruszyliście naprzód, tak że elfki ledwo widzą "narzeczonych".
Arathena
Umiesz pani rozpalić jakoś szybko mały ogień? Zapytała Liothanneę
Mam hubkę i krzesiwo, będzie szybciej niż krzemieniami.
Alessio
Kochanie,jakiś mężczyzna wynosi z wozu związaną kobietę,która usiłuje mu się wyrwać.... - powiedział do "narzeczonej" wyraźnie zszokowany - Nie wiem dlaczego ale mam dziwne przeczucie że to ma jakiś związek z ich barbarzyńskimi zwyczajami a nie prawdziwym porwaniem....