Vito
Ja pierdole, no to tyle, żegnaj piękny świecie... I co teraz? Nie puścisz mnie pewnie wolno, co? spytał, starając się nie okazywać strachu i patrząc prosto w... prosto w maskę nekrofila.
Wersja do druku
Vito
Ja pierdole, no to tyle, żegnaj piękny świecie... I co teraz? Nie puścisz mnie pewnie wolno, co? spytał, starając się nie okazywać strachu i patrząc prosto w... prosto w maskę nekrofila.
Dan
No,na razie,rozchmurz się nieco - powiedział pocieszająco po czym udał się aby dołączyć do Sophie i swojej mamy - Co on okres ma czy jak? Księżniczka się znalazła,czy ja wyglądam jak chodząca informacja?!
Vito:
Nie... Mam co do Ciebie inne plany. Mój pan na pewno będzie zadowolony z ofiar, które mu przygotuję... Na pewno. Oraz ze swoich nowych sług. Być może ujrzysz dzień, w którym ponownie zstąpi na te ziemie w pełnej chwale i potędze. Choć jako kto... Tego się później dowiemy - nekromanta zatrzymał się wpatrując się cały czas w Ciebie.
Vito
Szukaj tych sług wśród innych, ja się na to nie piszę. Bierz tych co tu leżą, no nic, idę kolego, jakiś medyk musi mnie poskładać... machnął ręką, odwrócił się od nekromanty i zaczął podążać w stronę ścieżki.
Vito:
Przeszedłeś parę kroków i poczułeś, że słabniesz. Słyszysz też za sobą krzyki strażników, że jesteś tchórzem i zdrajcą Z każdym kolejnym krokiem było coraz gorzej, aż w końcu upadłeś bezwładnie na ziemię. Ostatnimi słowami, jakie słyszałeś były "Ciebie to nie ominie... Już ja się o to postaram." i straciłeś przytomność...
Edward
Wybacz... Za dużo piwa, bym wszystko spamiętał! Ale! Pirat złapał Diane za ręce i jeśli ta nie ma nic przeciwko zaczyna z nią odtańcowywać jakiś dziwny, szalony taniec nucąc głośno przy tym skoczną melodię.
Edward:
Nieeeee... Na tańce nie mam siły... ani weny hehe. Chodźmy lepiej do tego miasta - odparła ci zabierając od razu swoje ręce. Chyba się trochę speszyła biedaczka... Może onieśmieliła ją Twa uroda? W każdym razie... Dotarliście w końcu do miasta - No... To jesteśmy na miejscu. Gdzie ten mag?
Edward
Na placu świątynnym pewnie siedzi i drze jape głosząc kazania, cały dzień gadając to samo hehehe. Może nie zamrozi mi kuśki jak mu przerwę - rzekł uśmiechając się i prowadząc Diane do Vatrasa.
Dan:
Widzisz jak dwie siedzą pod młynem i rozmawiają z sobą. Słyszysz, że matka wypytuje ją co do jej życia w Khorinis. Gdy tylko podszedłeś do nich rozmowy ucichły, a matka spytała - No.. I co tam chciał Randolph?
Edward:
Jak będziesz grzecznym chłopczykiem to nie zamrozi. Poza tym taką lodową pałą może też coś zdziałasz, kto wie... Podobno im większy tym lepszy.
Vatras siedział w swej kaplicy na ławie, studiując jakąś księgę. Zdaje się, że nie zauważył jeszcze Ciebie...
Dan
Machnął ręką siadając koło nich - A nic ważnego,zawracał mi głowę tylko....,a Wam jak idzie?