Adriano
Bertrandzie nie przejmuj się tak tym wojem z północy. Sam nie lepszy jest co chyba ty jako najwięcej z nim rozmawiający wiesz najlepiej.
Wersja do druku
Adriano
Bertrandzie nie przejmuj się tak tym wojem z północy. Sam nie lepszy jest co chyba ty jako najwięcej z nim rozmawiający wiesz najlepiej.
Robert
Po słowach Charlotte spojrzał na nią uśmiechając się lekko zaś w jego oczach można było wyczytać niemą aprobatę dla jej słów - Nie dość że śliczna to jeszcze jest głosem rozsądku w tej kłótni, i to pomimo młodego wieku......., a i serce ma szczere,dobre i niewinne, nie dziwota że do niej me serce zaczyna bić a i wiem że Ty kochanie z mego szczęścia byś się ucieszyła
Katarina
Ale Charlotte ja nie ujmuje mu jako rycerzowi i pewnie wielkiemu wojownikowi, ale to chyba nie jest honorowe by on mógł wyśmiewać się z innego rycerza...
Już dużo ciszej do Siostry konstabla.... Nawet nie zdajesz sobie sprawy co my robiliśmy by mieć pewność, że zdrowa jestem... A,,, wspominałaś, że zakochana jesteś.... A któż to jest tym szczęśliwcem?
Katarina:
Charlotte wskazała głową na Normana i szepnęła - nie wiem czy to miłość, czy tylko zauroczenie... Ale on jest wobec mnie rycerski, szlachetny i lubi mój śpiew... Ach głupia jestem, wszak jestem za młoda. A jak się przekonałaś o swym zdrowiu?
Katarina
Spojrzała na Normana i uprzejmie się jemu ukłoniła. Gdy uśmiechnęła się do niego poczuła jak się trochę czerwieni. Mężczyzna powinien być trochę starszy. A Temu to wiek ino dostojności dodaje....
Pochyliła się jak najbliżej Charlotty. To chyba nie miejsce na takie rozmowy, ale mogę Ci ino powiedzieć, że nie ma śladu trądu ma moim ciele ani na zewnątrz.... ani od wewnątrz... Ostatnie zdanie wypowiedziała szeptem zakrywając jeszcze usta i zachichotała.
Robert
Odwzajemnił uprzejmy ukłon Polce nieco zmieszawszy się jej zawstydzeniem po dokonaniu oceny jego postury
Katarina
Ukradkiem spoglądała jeszcze na Normana... Zastanawiała się tez czy to przystoi tak się gapić na nieznajomego....
(polski)
Mój miły... Prawda, że śliczna para by z nich była? uśmiechnęła się do Bożogrobca
Bertrand
Nie odwracając głowy w stronę Włocha rzekł spokojnie To dobry kompan, pożartować z nim można, ale jak widać nie ma u niego umiaru w tej dziedzinie...
Spytko po polsku:
W swatkę się Luba bawisz? odwzajemnił uśmiech.
Katarina (polski)
Ha.... A wiesz, że to nawet dobry pomysł. Pierwej miałam tylko takie wrażenie, że Normand patrzy na nią jak na bóstwo, ale teraz gdy wiem co i jak to nie dziwię się.
łacina
Moja droga, Mogę Ci tylko doradzić, że nie powinnaś się bać miłości. Twoje szczęście jest w Twoich rękach... Sama jestem młoda,ale wiem co mówię... Nadal ukradkiem spoglądała na Normanda i wysyłała przyjacielskie uśmiechy.