-
Alda
Nie sprawisz mi zawodu, nie we wszystkim musisz być dobra, ale chcę byś potrafiła sama się obronić, gdy już łuk będzie nieprzydatny. Nie zawsze dosiadasz swego konia, nie zawsze możesz strzelać, czasem trzeba albo walczyć z bliska, albo... A na to nie pozwolę, rozumiesz? Powiedziała patrząc jej w oczy poważnym tonem.
-
Regina (Cicho)
Popatrzyła na talerz kawalerzysty... Hmm jak nie chcesz jeść albo się boisz że zatrute, to dawaj mi ja zjem.. he he he
-
Aurelia
Wiem,to cudowne że tak się troszczysz ale i z bliska sobie umiem łukiem radzić hihi.... - odparła z uśmiechem delikatnie kładąc jej dłonie na policzkach
-
Alda
Westchnęła ale odpowiedziała tylko krótko - wierzę ci, jedzmy. Zabrała się znów za posiłek, a gdy obie skończyły, wstała i rzekła do ukochanej - idę na zewnątrz się przewietrzyć, rozstępuję też Asandera żebym potem jak galopem pognamy nie miała problemów z chodzeniem hehe.
-
Aurelia
To....,nie jedziesz już ze mną? - zapytała z niewinną miną bawiąc się swoimi włosami
-
Alda
Lisiczkę chcesz zajeździć? Ona jest niewielka, dla niej to spore obciążenie gdy we dwie jej dosiadamy... Poza tym... Też chciałabym się nieco przejechać, choć sen w twych objęciach był bardzo miły... No chodź ze mną - wyciągnęła dłoń w jej stronę.
-
Aurelia
Westchnęła ciężko i podała jej rękę z lekko zasępionym obliczem nie odzywając się już ani słowem....
-
Morghar cicho
Nie przesadzajmy, ufam towarzyszom, a nie jak Tw... Maikh. Szmatkę z twarzy chciał ściągnąć przy nas to się obaj z Dagothem oscentacyjnie odwróciliśmy, a ten zaczął pieprzyć że skoro my mu nie ufamy to on nam też nie zaufa. Dziwny, dziwny człek...
-
Maikh
Zjadł posiłek powoli i ostrożnie, postanowił jednak odłożyć ości na półmisek, zwłaszcza że niektóre z nich były dość grube. Chciała mnie wykończyć, czy rzeczywiście są takie pożywne? O tym że mogą w jelicie utknąć rzekła dopiero gdy nie wiadomo było co zaszkodziło magowi. Dziwna kobieta z tej Reginy, ciężko stwierdzić jakie naprawdę ma intencje. Założył obydwa zawoje i wyszedł z magazynku. Podszedł do karczmarza.Chciałbym kupić dwa juki, jeden z zapasem sucharów i suszonego mięsa na czas potrzebny do dotarcia konno do Ponke Laa, drugi zaś z odpowiednim na tą podróż zapasem paszy dla wierzchowca i obrokiem.Zapłacę dodatkowo, jeśli ktoś z obsługi zna się na oporządzaniu konia i wyczyści mojemu wierzchowcowi sierść na grzbiecie i czaprak, trochę je upaprałem rybami.
-
Alda
Wyszła z ukochaną na zewnątrz, trzymając mocno jej dłoń. Gdy stanęły przy Asanderze, powiedziała - czemuś taka smutna... Asander, hop! Krzyknęła klepiąc konia w bok, tam gdzie się łydkę dociska a ten dostawszy znak, parsknął radośnie i uniósł przednią nogę w górę, w stronę Aurelii. Koczowniczka się zaśmiała myśląc - warto było go uczyć tych sztuczek, może chociaż Aurelia się rozweseli.