Arstan
Jął się sam opatrywać, nie potrzebuje niczyjej pomocy i łaski, ale i oni niech też na moją pomoc nie liczą, nie warto dla nich ginąć skonkludował
Wersja do druku
Arstan
Jął się sam opatrywać, nie potrzebuje niczyjej pomocy i łaski, ale i oni niech też na moją pomoc nie liczą, nie warto dla nich ginąć skonkludował
Catherine
Idźcie obie,ja nie jestem w stanie,dalej ją kocham ale strasznie mnie zezłościła.... - chciała powiedzieć szeptem ale w jej stanie emocjonalnym zabrzmiało to bardziej jak syknięcie
Wszyscy mężczyźni to łotry, zwłaszcza ci niewykastrowani. Nie zawracaj sobie najlepiej nimi głowy - odparła Margaret i otarła łzy Kersijany, uśmiechając się po tym serdecznie. Zaraz jednak jej mina przybrała gniewny wyraz, gdy Elrohir przykucnął przy kobietach. Kersijano... Szepnął do Noldorki.
Lothiriel westchnęła w geście zrezygnowania, ale powiedziała - Betty chodź do nas. Królewna powoli się przysunęła, patrząc na Catherine a po chwili przytuliła się do niej. Wybacz mi siostrzyczko... Szepnęła piskliwie.
Catherine
Znów westchnęła ciężko,jednak położyła dłoń na głowie Beatrice,wciąż była zła i nie zamierzała z nią rozmawiać ale kochała tą głupiutką wariatkę....
Catherine:
Betty spojrzała na Ciebie słodkimi oczami, swym niewinnym spojrzeniem, pytając cicho - kochasz mnie jeszcze siostrzyczko?
Catherine
Tak....,jeszcze.... - odparła,kładąc się i nie zabierając ręki z jej głowy
Arstan
Tak rozłóżmy się obozem na tej przeklętej ziemi jeszcze, ruszcie dupy pora się stąd zbierać, po czym spróbował wstać i ruszyć w drogę
Catherine:
To dobrze... Szepnęła i zdjęła Twoją dłoń ze swojej głowy, łapiąc ją mocno i przystawiając sobie do ust. Drugą chwyciła Adela, to samo zrobiła z ręką Betty tak że we trzy trzymacie się teraz za ręce. Razem to przetrwamy, prawda? Spytała dziewczynka. Lothiriel od razu odrzekła - tak, tylko muszę was dobrze opatrzyć. Zabrała się za rany Catherine.
Arstan:
Czekaj! Krzyknął Tristan, podchodząc do Ciebie. Niech rany sobie opatrzą i odpoczną chwilę, tu w miarę bezpiecznie. Muszą złapać tchu, konie to samo, jak wyjdziemy na drogę w tym stanie to szybko nas truposze zauważą a wtedy już się nie wybronimy.
Catherine
Sama sobie poradzę,poza tym Betty gorzej oberwała.... - powiedziała cierpko gdy tylko Lothiriel zaczęła szykować się do opatrzenia jej rany
Arstan
Jedno gówno czy wyjść na drogę czy liczyć, że trupki nie wrócą na polanę, ale róbcie co chcecie wzruszył ramionami