Spytko po polsku:
Na Twoim miejscu najpierw wywiedział bym się jakie Jej opiekun ma zdanie na ten temat, zanim jakieś kroki w tym kierunku podejmiesz. Wiesz w ogóle kto nim jest?
Wersja do druku
Spytko po polsku:
Na Twoim miejscu najpierw wywiedział bym się jakie Jej opiekun ma zdanie na ten temat, zanim jakieś kroki w tym kierunku podejmiesz. Wiesz w ogóle kto nim jest?
Katarina (polski)
Och oczywiście, że się domyślam.. A któż by to miał być jak nie Jej brat konstabl ?
Spytko po polsku:
Brat?! Zupełnie do siebie niepodobni. Tym bardziej na Twym miejscu bym to uczynił. A skoro o opiekunach mowa, masz jakowychś do których musiał bym się udać z prośbą o Twą rękę?
Katarina
Nagle posmutniała. Nie dało się nie zauważyć jak jej oczy robią się szkliste... Jej głowa opuszczona, ramiona opadnięte. Tak jakby nagle, nie wiadomo czemu uchodziło z niej życie...
Bardzo cicho i powoli powiedziała... Nie...... -nie ma nikogo takiego.
Robert
Odwzajemnił uśmiech jednak po tym stracił zainteresowanie polką i począł wpatrywać się w sobie tylko wiadomy punkt a z jego oblicza można było wywnioskować wyraźne zamyślenie....
Spytko:
Ech, że też tak złe wspomnienia musiałem przywołać. Dobre w tym tylko to, iże czarnej polewki nie dostanę.
Surija:
A więc działasz przeciwko Boemundowi, człowiekowi który wspierał cię ile tylko mógł, byś mogła dopełnić zemsty na dwojgu swych wrogów? Wiesz, że to zdrada wobec tego rycerza? Spytał Saladyn, przeszywając Cię wzrokiem.
Reszta:
Charlotte nic wam już nie odpowiedziała, tak więc dalej rozmawiając wkroczyliście do świętego miasta, w którym jadąc przez główną ulicę dostrzegliście wiele, wiele kościołów, pięknych budynków oraz ludzi różnych wyznań. Wielu jest tu rycerzy, gotujących się do wojny. Dotarliście wnet na dziedziniec pałacu, zaraz za konstablem i jego żoną, którzy zatrzymali się, składając ukłon w siodle. Przed nimi, a także teraz przed wami jest król Baldwin IV d'Anjou dosiadając kasztanowego rumaka ozdobionego niebieskim kropierzem, na którym jest pięć żółtych krzyży, jeden duży i cztery małe - herb królestwa. Na sobie ma zbroję, pod lewą pachą trzyma hełm z nosalem. Twarz jego nosi kilka znamion trądu, zwłaszcza pomarszczone czoło i kilka czerwonych kresek, zapewne jego przyszłych ran, mimo to wygląda dumnie oraz szlachetnie. U pasa przypięty ma miecz w pozłacanej pochwie, takoż przyozdobioną rękojeścią. Biały płaszcz opada na zad konia, jeszcze niżej niż kropierz.
Pozdrawiam was rycerze! I pani... Rzekł zdziwiony dostrzegłszy Katarinę - przybyliście do Jerozolimy, kiedy nad tym królestwem, którym z Bożej łaski władam, wiszą czarne chmury. Nastał dzień, w którym na bok odłożone zostają spory wszystkich wasali, liczne spory, o czym wiecie zapewne. Nie zwykłem kłamać, dlatego prawdę wam rzec muszę, iż saracenów są dziesiątki tysięcy, ja zaś po rozesłaniu wici nie spodziewam się mieć więcej niż sześciuset konnych, oraz trzech tysięcy pieszych. Król zaczął jeździć stępa powoli przed wami, kontynuując przemowę - widzicie więc szansę na zwycięstwo? Powiecie, iż wieść was chcę na zatracenie, do Nieba lub Piekła. Ale nie... My, rycerze naszego Pana, dowodziliśmy wiele razy, że nawet gdy nas garstka, z uniesionymi głowami podążając, na rumakach naszych galopując na nawałę saracenów, zwycięstwa odnieść potrafimy! Zwycięstwa, piękne, chwalebne zwycięstwa... Pytam więc was tutaj wszystkich! Zawierzycie mi i pomocy Bożej, staniecie do walki? Czy też może ogony podkulicie i pierzchniecie przed półksiężycem!
Król zaczął ostatnie zdania wykrzykiwać, mówić podniesionym głosem i porywającym tonem, przybierając poważną minę.
Techniczny
Na dziedzińcu zebrani są także rycerze Baliana, on sam, Godwyn, oraz inni wojownicy, którzy słuchają przemowy.
Katarina
Nadal smutna i zamyślona wjechała za resztą świty na dziedziniec pałacowy... Nie dostrzegała tego tłumu ludzi... Myśli nieznośnie krążyły daleko na północy, tak różnej od tego miejsca. Przypominała sobie lasy i pola, które mijała gdy miała ochotę uciec od zgiełku i domowego gwaru. Tam czuła się dobrze, w śród drzew i traw. Zapach świeżej skoszonej trawy, widok saren, zajęcy.... podświadomość jej chyba celowo przybliżała te wszystkie obrazy, by mogła jeszcze bardziej pogrążyć się w tęsknocie za domem....
Bożogrobiec niechcący pociągną za strunę, która zaczynała grać coraz szybciej i głośniej swą melodię pod tytułem.... "Dom"
Gdy nagle z tych zamyślań wyrwało ją jedno słowo i spojrzenie... Sam król zwrócił się bezpośrednio do niej. Czuła się zawstydzona ale i zarazem zaszczycona....
Nie była w stanie wydusić z siebie żadnego słowa, Ale to było nieistotne nawet w tej chwili....
Skinęła mu tylko z szacunkiem głową gdy usłyszała jak ją Król pozdrawia.....
Spytko po łacinie:
Pokłonił się królowi. W miarę trwania przemowy wyczuł swą szansę Może tak uda się mi zjednać sobie króla i dzięki Jego wstawiennictwu przekonać Patriarchę Jeruzalem by zawiesił mój ślub celibatu. Po królewskim pytaniu więc ryknął co sił w płucach Prowadź Panie!!! W imię Boga!!! Na Saracenów!!!
Robert
Ten młodzik jest królem?! Słyszałem że młody ale nie sądziłem że aż tak....., toż to panienka Charlotte jest starsza od niego - pomyślał obserwując króla ze szczerym zdziwieniem, jednak w miarę gdy monarcha ciągnął swą przemowę budził w Robercie nieco przygaszoną duszę wojownika i rycerza, gdy wykrzyczał ostatnie słowa on sam swój krzyk do niego dołączył rzecząc z przekonaniem - Po zwycięstwo! W imię Boże!