Catherine
Odsunęła jej ręce od siebie i sama spróbowała się podnieść z ziemi,pomagając sobie mieczem....
Wersja do druku
Catherine
Odsunęła jej ręce od siebie i sama spróbowała się podnieść z ziemi,pomagając sobie mieczem....
Kersijana
Poszła do dziewczyn... Jak się czuje nasza dzielna księżniczka? zapytała rezolutnie dziewczynkę... Zawołaj Mirillia Lassi i Twój rumak przybędzie do Swej pani.. Elfka starała się rozbawić dziewczynkę działając na dumę i poczucie ważności dziecka... W myśl zasadzie... Daj mi odpowiedni obowiązek a będę się starała go wypełnić...
Jeszcze zanim wsiadły na konia zapytała Catherine czy da radę jechać sama konno. Naprawdę rozumiała jej stan i wiedziała że Ona nienajlepiej się czuje... Dodatkowo wojowniczka nie mogła przy dziewczynce mówić wprost. Kersi miała nadzieję, że Catherine kiedyś zrozumie , że się o nią martwi.
Catherine:
Niezbyt wyszło Ci samodzielne wstawanie, o mało nie grzmotnęłaś o ziemię, w ostatniej chwili jednak złapała Cię Lothiriel i przytrzymała na nogach. No, właśnie widzę, jak sobie dajesz radę, zawsze mądrzejsza - rzekła głosem, w którym wyczuwasz złość, ale również troskę, która ten gniew na pewno wywołała. Chodź, pomogę ci dosiąść konia i bez dyskusji!
Kersijana:
Dziewczynka zaśmiała się radośnie patrząc na Ciebie... Mirillia Lassi, koniku! Krzyknęła w stronę Twego rumaka.
Catherine
Spojrzała z delikatnym uśmiechem na Kersijanę,nie lubiła jej za bardzo po tym jak podpadła jej przy Tristanie ale za to co robiła dla Adele była jej szczerze wdzięczna....,słowa Lothiriel wyrwały ją z zadumy - No dobrze,dobrze,i tak byś mi nie pozwoliła spróbować samej....
Kersi
Widząc,że wojowniczka poddaje się Woli królowej i nie odtrąca jej pomocy chciała odwrócić uwagę dziecka od tego by nie patrzyła jak Catherine cierpi.
Zdawała sobie sprawę,że Rumak nie przyjdzie na zawołanie dziewczynki, ale znała go na tyle by być pewna że jej posłucha... No chodź do Swej Pani, Urwisie jeden.... Powiedziała do konia z udawaną złością. Masz się ładnie ukłonić i przeprosić, że księżniczka musiała czekać ranna bo Ty się za jedzenie zabrałeś... Kersi chwyciła wodzę konia gdy to mówiła i koń schylił głowę kłaniając się przed dzieckiem....
Masz szczęście że Księżniczka ma dobre serduszko... Chwyciła dziewczynkę pod pachy i posadziła na siodło... Tak pięknie wyglądasz moja Pani, że kiedyś namaluje jakiś znany malarz Twój portret na Lśniącym Liściu... Elfka chwilę się zachwycała jej widokiem, cmokając i achając jednocześnie... Wskoczyła w końcu na konia... Sprawdziła temblak na ręku dziewczynki... Jestem dumna z Ciebie moja kochana... Naprawdę... Nie jeden mężczyzna mdlał gdy mu grot z ramienia wyciągałam... A ty.. Elfka nie mogła wyjść z podziwu..tylko parę łezek puściłaś....
Kersijana:
Naprawdę? Dziękuję ci za te słowa... Jesteś dla mnie taka dobra i miła... Wiesz, świat nie jest taki okrutny, jak mi się wydawało... Straciłam rodzinę, ale... A... Ale teraz mam siostrę i ciebie, więc chyba mogę być radosna... Mogę nazywać cię swoją ciocią? Spytała dziewczynka, splatając swoje palce z Twoimi.
Catherine:
Owszem nie pozwoliłabym. Gdy dotarliście do Twojego konia, Lothiriel opuściła nisko strzemię, pomogła Ci wsadzić w nie nogę i przytrzymała z tyłu. Raz, dwa, trzy, hop! Znalazłaś się w siodle, popchnięta od tyłu przez królową. Wiem, że nie masz mnie za swą matkę, istotnie nią nie jestem... Ale pragnę ci ją zastąpić, żebyś wiedziała jak to jest mieć mamę, być kochaną, by ktoś się tobą zaopiekował... Rzekła patrząc Ci w oczy, ale nie czekając na odpowiedź poszła do Beatrice, jej również pomóc dosiąść konia.
Arstan
Ja piję bo lubię, po czym odebrał flaszkę pociągnął łyka jeszcze, a teraz popatruje na resztę
Kersijana
Możesz skarbie... Elfka uśmiechnęła się i dała jej długiego cmoka w policzek... Zaśmiała się potem radośnie.... Rozglądnęła się jeszcze w stronę maruderów... My jesteśmy gotowe by ruszyć.... No dalej, nie ociągać się... Poszukała wzrokiem Elfa... i złożyła usta w dyskretnym całusie posyłając mu go...
Catherine
Odprowadziła ją tylko wzrokiem także milcząc,jednak słowa królowej dały jej dużo do myślenia,no i spodobało jej się to że nareszcie powiedziała jej wprost co myśli i przestała mówić zagadkami....
Wszyscy po chwili znaleźliście się w siodłach i wyruszyliście w dalszą drogę... Po pewnym czasie okolice zasnuła mgła, tak że niewiele widzicie. Droga jest na razie spokojna, choć złe przeczucia nękają wasze serca...