Edward:
Karczmarz nalał wam kufel jakiegoś ciemnego piwa. Rzeczywiście było mocne, a zarazem jakie dobre... Poszły jeszcze dwa między waszymi rozmowami, aż w końcu Diane z paroma trudnościami powiedziała - D-dobra. Sta..rczy mi. Tobie chba tesz...
Wersja do druku
Edward:
Karczmarz nalał wam kufel jakiegoś ciemnego piwa. Rzeczywiście było mocne, a zarazem jakie dobre... Poszły jeszcze dwa między waszymi rozmowami, aż w końcu Diane z paroma trudnościami powiedziała - D-dobra. Sta..rczy mi. Tobie chba tesz...
Edward
Hyk... Chiba tia, to co mosze się odpotrzniemy gdzieś?
Edward:
Gdie niby...?
Edward
Wynajmimy pokói... Kartszmaszu... Pokój proszem...
Edward:
Aaa co, my tag w jydnm łószku?
Edward
Tiak... Bo... Bo tszeba bytś w naszym stanie ostrosznym... Jak bendziemy rasem spatś, to nie spadmiemy z użka. A jagbyśmy spadli, to moglibyźmy zginondź. Po co ryzykowadź?
Edward:
N...nieeeeeeeee. Psygnieciesz mie..
Edward
Ale ja bendem obok a nie na tobie hyk hehehe.
Edward:
Kharczarzu... PIFA!
Edward
Nic nie powiedział tylko walnął łbem o blat nie mając już na nic siły...