-
Regina
Zaciągnęła dość sporą dawkę tabaki... Kuźwa co za zjeb... pomyślała... wróciła jednak do środka... Podeszła do lady i zamówiła suchary na dalszą drogę i pasze dla konia... Tak w sam raz by starczyło akurat do portu.... Jeśli tam stoi Issarczyk to nie odzywa sie do niego ani słowem... Ryby chyba zatrute z tej wody bo albo jeden nieprzytomny leży, albo drugi świruje... Mówi półgłosem ino, zupełnie nie przejmując się czy ją kto słyszy
-
Techniczny
Zapasy prowiantu suchary plus suszone mięso i pasza dla konia na tydzień jak w przypadku Issara 2 orgi od głowy, konie w karczmie wodę i owies dostały (wliczone w obiad fundowany przez maga)
-
Maikh (issarski):
Przepraszam Regino za oskarżenie, jednak naprawdę nie musisz stawać w mej obronie. Nie ucięli mi języka, by ktokolwiek za mnie wyjaśniał ewentualne nieporozumienia.
-
Morghar
Zapłacił karczmarzowi 2 orgi i oczekiwał na swoje zamówienie, spoglądając niepostrzeżenie od czasu do czasu to na Reginę to na Maikha. Nikt się w tej drużynie nie lubi, ciągle jakieś kłótnie, niesnaski, pojebane to wszystko, nawet w woju tak nie było...
-
Aurelia
Nie już w porządku,pojadę na Lisiczce....i nie myśl tak więcej,nie dałaś mi dotąd nic prócz wielkiego szczęścia - odparła z delikatnym uśmiechem po czym odwróciła się i udała do środka aby zamówić dla siebie i ukochanej zapasy na drogę.
Techniczny
Aurelia - 4 orgi
-
Alda
Wykończy mnie... Ale kochana jest hehe - pomyślała odprowadzając Aurelię wzrokiem nieco się uśmiechając. Dosiadła zaraz Asandera wskakując na niego z rozbiegu i zaczęła powoli stępować, by przyzwyczaić swoje nogi do dosiadu po tylu godzinach spędzonych w ramionach ukochanej.
-
Regina(issarski)
Ino wlazłeś w pół zdania... Nie ja mówiłam mu o twoich prawach a on zagadał... Może nie zna tak dobrze Twoich praw i nie wie czy w ogóle może do Ciebie zagadać.. Nie jesteście tu pospolici a więc nie dziw się, że rozmawiają o Tobie... Wszyscy Ciekawi was może są... Myślałam Maikhu, że kogo jak kogo.... Przerwała myśl.. A tak w ogóle co chciałeś tą michą osiągnąć? Myślałeś że zeżrę te odpadki? Powinnam Ci ją wepchnąć... hmmm tam gdzie ciemność masz... Celowo nie powiedziała "gdzie słońce nie dochodzi" bo by obraziła na zabój Jego religię i kłanianie się słońcu... Co za popaprańcy... Ja pierdolę... Będzie dobrze jak dożyjemy w ogóle do tego pieprzonego portu...
Zabrała swoje zakupy i kierowała się do wyjścia
-
Aurelia
Gdy odebrała zapasy znów wyszła na zewnątrz i przytroczyła swoją część do Lisiczki z drugą zaś idąc w kierunku Aldy
-
Alda
Dziękuję - odebrała od Aurelii zapasy i również przytroczyła do siodła, zatrzymując się. Na pewno nie chcesz ze mną jechać? Ja w trosce o Lisiczkę nie chciałam jej dosiąść z tobą. A Asander wielki i silny, dla niego bez różnicy czy do wojowniczki dołączy też księżniczka w siodle - rzekła mrugając jej okiem z uśmiechem.
-
Aurelia
Och skarbie!Jakaś Ty miła! - powiedziała szczęśliwa kładąc jej głowę na nodze po chwili dodając - Sama mówiłaś że chcesz się przejechać....no i nie zaproponowałaś tego od razu,jeśli chcesz podróżować sama to naprawdę nie ma żadnego problemu kochanie....