-
Nie, jest nawiedzona, przyzwyczaj się - rzucił do Arstana Elrohir i wysunął się naprzód.
Przeznaczenie każe się tam udać... Ale chyba powinniśmy najpierw wyleczyć swe rany... Zdecydujcie - rzekła królowa nieco zrezygnowanym tonem.
Catherine usłyszała chichot Adeli, ta patrzy na jej zachowanie i na to, jak nie kontrolowała się z troską o Lothiriel.
-
Arstan
A w dupie z leczeniem, wrócimy, truposze znów nas spiorą i tak w koło, a miecza nie ujrzymy nigdy po czym ruszył do kurhanu, ciekawe czy tym mieczem da się Elrohira ubić
-
Kersijana
Ja bym podleczyć się proponowała... Nie jesteśmy wszyscy w dobrej formie... Przez tę mgłę straciłam poczucie czasu i nie wiem kiedy zacznie zmierzchać a jeszcze by trza znaleźć miejsce na odpoczynek i popas.
-
Catherine
Nagle uderzyło ją wspomnienie jakim Lothiriel ją obdarzyła.... - szarżująca Beatrice a ona jechała tuż obok,ramię w ramię i dzierżyła przepiękny biały miecz,równie piękny co przyszła królowa.... - lekko zachwiała się w siodle i aż złapała się za głowę na to wspomnienie,zaraz też powiedziała nieco nie swoim głosem,kompletnie nie zwracając uwagi na wygłupy Adele - Tak....,musimy tam iść skoro już tu jesteśmy.... - Nareszcie się przekonam czy te jej wizje to nie tylko objawy nie do końca zdrowego umysłu hihi
-
Beatrice i Tristan również byli za wyruszeniem do kurhanu, więc ruszyliście znów naprzód. Po chwili mgłą się nieco rozwiała, a waszym oczom ukazał się mroczny budynek o ciemnych murach... Nie jest wielki, ale wygląda złowrogo. Wejście zakończone półkolistym łukiem pomieści jedną osobę, zostawiając jej niewiele miejsca, będziecie zatem musieli iść gęsiego.
Panuje grobowa cisza, słychać jedynie lekki powiew wiatru...
-
Arstan
Widząc wejście Idę pierwszy, nie dam sobie miecza sprzątnąć sprzed nosa
-
Catherine
Bez wahania poszła w ślad za Arstanem,wciąż dzierżąc w dłoni swój wysłużony miecz - Ciekawe czy naprawdę tam jest....,a ten chyba uznał że jeśli coś tam jest to należy do niego skoro tak się wyrywa hihi
-
Kersijana
Ciarki przeszły jej po plecach i chciała już zaproponować, że zostanie na zewnątrz pilnować koni... Ale ta cisza i miejsce przerażały ją równie mocno co łażenie po czyimś grobie... Na pewno tam będą szczury pomyślała.... Chwyciła Adelę za rękę... Nic sie nie bój maleńka... Ciocia jest z Tobą... Na pewno nie pchała się tam pierwsza ale i za choinkę nie chciała iść jako ostatnia.
-
Popilnuję koni, jeśli coś się będzie dziać, krzyczcie. Może lepiej, by Adela została ze mną, zamiast tam wchodzić? Spytała Margaret.
-
Kersijana
A może... Wiesz Margaret.. tak będzie najlepiej Adelo kochana to dobry pomysł... Ucałowała ją w policzek... Zostań z Margaret....Powiedziała wyraźnie.. ale szeptem dodała.... Poproś bym została z Wami... Proszę..... Błagalnie spojrzała w oczy dziewczynki...
Gdy Margaret zaproponowała że zostanie na zewnątrz Elfka pomyślała że skoro nie musi być tu sama to jednak wolała by zostać...