Vira
Na słowa krasnoluda wytrzeszczyła oczy - no kurwa! Co za wariaci, jeden przed samą walką odchodzi, drugi oznajmia nam o tym, iż kuś go swędzi!
Wersja do druku
Vira
Na słowa krasnoluda wytrzeszczyła oczy - no kurwa! Co za wariaci, jeden przed samą walką odchodzi, drugi oznajmia nam o tym, iż kuś go swędzi!
Kielon
Ciesz się, że nie masz pewno też by Cię swędziała hehe, poza tym masz Angusa, a ja już za długo po szlaku się włóczę sam to się nie dziw, że do baby Mi się ckni
Techniczny
Znaczy ilu ludzi z obstawy bierzecie, macie 20, a jak ktoś karawanę napadnie bez ochrony ciężko będzie.
Atakujecie po tym jak nomadzi zaatakują patrol z Al-Haik? Czy nim go zaatakują?
Mehir ostatecznie odchodzi czy walczy w tej walce, chce być jako NPC czy się wycofuje chwilowo?
Vira
Trzasnęła dłonią w czoło i podeszła do krasnoluda blisko, cicho rzecząc - to łapaj Veronikę a nie ględzisz!
Isterin
Teraz do rzeczy. Jak zajmiemy się nomadami?
Kielon cicho do Viry
Mi życie miłe Cintryjki drażnił nie będę.
Do reszty już głośno
Co do ataku to chyba sobie sami poradzimy, zwłaszcza jak wojsko rabusiów walką zwiąże
Mehir
Wyciągnął miecz i westchnął - kurwa mać, kurwa jebana mać. Nienawidzę tego miejsca, nienawidzę tego piachu i nienawidzę tych ludzi - zaczął wpadać w furię, i z każdym słowem słychać było wolę mordu z nienawiści. - Sam ich wyrżnę a z czaszek zrobię kieliszki, z palców naszyjnik a z wątroby mieszek!
Techniczny:
Araven, ja prowadzę swoją wewnętrzną grę, rozwinie się wkrótce. :P
Vira
Nooo, i to jest prawdziwy Mehir a nie to coś, co próbował z siebie robić! Uderzmy na rabusiów jak otoczą żołnierzy, wpadną w panikę wtedy.
Hasan
Proponuję uderzyć na nich w momencie kiedy wypadną na patrol, wtedy to my ich weźmiemy z dwóch stron. Walczyłem już z Nomadami i prędko uchodzą kiedy zagrożenie za duże lub przewagi nie mają. Im jedynie o łupy chodzi, życia zbyt ryzykować nie będą. Weźmy może jeszcze ze sobą kilku ludzi z obstawy co by bardziej liczebność wyrównać. Niech 5 idzie z nami a reszta karawanę w razie czego osłania.
Mehir
Nie zwracając uwagi na to co mówi Hasan ruszył bezwzględnym krokiem w stronę karawany - Nienawidzę tego miejsca, nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę... - dyszał ze złości idąc, narkotyk działał bardzo mocno w słońcu.