Robert
Rozwalił się wygodnie na ławie i delektując się posiłkiem począł obserwować jak zapewne wciąż niezbyt zachęcająco pachnąca Agnes próbuje ocucić jakiegoś ogłuszonego rycerza.
Wersja do druku
Robert
Rozwalił się wygodnie na ławie i delektując się posiłkiem począł obserwować jak zapewne wciąż niezbyt zachęcająco pachnąca Agnes próbuje ocucić jakiegoś ogłuszonego rycerza.
Bertrand
Patrzył obojętnie na leżącego wojownika i klęczącą obok niego Agnes, o wiele bardziej zainteresowany był swym posiłkiem, na który wciąż czekał.
Gunter
Podszedł do karczmarza i zapłacił za posiłek i stajnię po czym dodał Jeszcze piwa.
Filip
Dobra, płacę. Wyciąga półtora złotej monety.
Agnes udało się wreszcie wybudzić pana z Ibelinu, który jeszcze oszołomiony rozejrzał się w siedzącej pozycji po karczmie. Wściekły nie na żarty w końcu powstał i ryknął na cały głos - która łajza mnie od tyłu zaszła! No która! Wreszcie dobrze się mu przyjrzeliście, to długowłosy i potężnie zbudowany wojownik o groźnym obliczu. Jasna broda opada na jego piersi, twarz zdobi zaś długa blizna.
Filip
Odwraca się i widzi rycerza przebudzonego przez Agnes. Pyta się wszystkich obecnych Kim jest ten gość? Agnes, wiesz może?
Bertrand
Powstał z siedziska i odrzekł Ja panie. W jego głosie nie czuć było strachu.
Gunter
Och szykuje się kabała.
Mnie zwiesz gościem!? Ryknął Baldwin na Filipa. Ty zahaftowana świnio! Z tuniki byś własne womity zmył! Słowa Filipa na chwilę odwróciły jego uwagę od Bertranda.
Filip
A myślisz, że co właśnie miałem zamiar zrobić? To nie mnie budzono... Po czym skierował się umyć i zmyć brudy z tuniki.