-
No dobra, jeszcze rozumiem że chciałeś wypowiedzi jankera jako członka kolegium, ale tak czy inaczej kolegium podejmuje jednolitą decyzję, a jej ostateczny kształt zależy od przewodniczącego, czy nie? Wogóle jak widzisz możliwość negocjacji od decyzji kolegium, grając umawiamy się że decyzja jest ostateczna i się jej podporządkujemy. Pewnie że możesz sobie ponarzekać że Ci się nie podoba, ale widzę że liczysz na jakąś zmianę decyzji, a jak nie to co wtedy? Będziesz czekał w nieskończoność zabijając grę? Wiesz, to nie sąd, nic się nie stanie jak ustąpisz ;)
-
Już powiedziałem: przewodniczący nie jest od decydowania samemu sobie, tym bardziej bez wywołania dyskusji z pozostałymi członkami. Skoro dwóch członków kolegium wydało tak różne opinie to muszą się ze sobą dogadać co do jednej, albo wybrać osobę trzecią. Oczywiście Janker może przyłożyć rękę do zdania Avasila i wtedy nie ma wątpliwości.
-
Jeśli mogę wtrącić swoje trzy grosze - Avasil faktycznie dopuścił się uchybienia procedurze (powinien był skonsultować się z Jankerem i zapytać go o pogląd na sprawę, bo Kolegium podejmuje decyzje kolegialnie). Ale jako przewodniczący i tak Avasil miałby decydujące zdanie (w końcu po coś jest ten przewodniczący - właśnie po to, by jego głos przeważał w wypadku równowagi). Więc owszem, słusznie Mefisto domagał się rewizji decyzji, ale tak naprawdę niewiele mogło to zmienić jeśli chodzi o jej merytoryczną treść - chyba, że Jankerowi udałoby się przekonać Avasila do swojego rozwiązania. Jednakże skoro Janker już się wypowiedział na forum, a Avasil odpowiedział (zakładam, że przeczytał post Jankera), to chyba można uznać, że doszło już do wymaganej rewizji, w wyniku czego decyzja została podtrzymana - i nie musimy dłużej przeciągać tury? Jeśli nie ma przepisu gdzie wyraźnie jest sformułowane, że Kolegium podejmuje decyzje jednogłośnie, to nie można tego wyinterpretować z samego nieistnienia przepisu. Głosowanie większościowe to sytuacja zwyczajna, a skoro głosuje tylko dwóch członków Kolegium to decydujące jest zdanie przewodniczącego. Dokooptować czwartą osobę do Kolegium można na przyszłość, ale nie teraz do toczącej się sprawy, bo nie ma szans by znaleźć kogoś bezstronnego.
-
Mefisto wybiorą osobę trzecią a co jak bedą trzy propozycje rozwiązania sprawy i nie bedzie wspolnej decyzji poprostu bedziemy sie sprzeczać aż sie rozejdziemy bo nam to zbrzydnie musi być w pewnym momencie glos końcowy który jest niepodważalnym.Masz pomysł gdzie ma być ta nieprzekraczalna kreska bo moim zdaniem ma to być decyzja przewodniczącego kolegium.Jesli masz inny pomysl to zaproponuj.
-
@Domen Gdy "wybieraliśmy" przewodniczącego, nigdzie nie braliśmy, zdaje się, pod uwagę jego wyższości. ;) To było bardziej dla formalności, by spełniał funkcję taką jak wspomniałem. Za czasów Marata i Joopitera w kolegium widziałeś tam przewodniczącego? Andzia sobie wymyślił dość niedawno taką fuchę.
A turę już wczoraj posłałem, niczego nie przeciągam dalej.
@Markus - Wybranie osoby trzeciej ustawia ją w roli jedynego sędziego. To jest sens tej instytucji. Jeżeli teraz określimy przewodniczącego sędzią najwyższym, to na przyszłość - proszę bardzo. Ale póki co kolegium decydowało wspólnie, powinni byli dojść do kompromisu. W zasadzie dalej nie osiągnąłem swojego celu - zmuszenia Avasila i Jankera do dialogu... Jeden i drugi powiedzieli swoje. Koniec.
Ale tury nie ma co ciągnąć. Gra może iść.
-
Ok to teraz uporządkujcie sobie półeczki tam na górze pouzupełniajcie co trzeba i podajcie ogółowi graczy jak to wyglada ostatecznie gdzie jest ta czerwona linia której przekroczyć nie można.
-
Dodam, natchniony postem Domena, że przecież w Sądzie Najwyższym czy Trybunale Konstytucyjnym - prezesi owych spełniają właśnie funkcję szefów obrad, głównych organizatorów i wodzirejów, a nie ostatecznych absolutów sprawiedliwości. Inna sprawa, że te organy nigdy nie są zmuszone pracować w parzystym gronie. Jednak nikt nie przewiduje dla przewodniczących, w najśmielszych myślach, jakichś pozycji wodzowskich. ;)
-
We się tak nie unoś i zejdź na ziemie ;) to jest nasza Ko a nie inne byty to których ochoczo przytaczasz wygodne fakty ni jak mające się do naszej rzeczywistości.Ja teraz apeluje do twojego zaangażowania w chęć kontynuacji projektu zwanego KO ,sam widzisz jak łatwo interpretować na własną korzyść dla blachach celów i korzyści to co nieustalone i nie jasne .Bardzo łatwo jak sam zresztą przyznałeś w poprzednich postach ja wiec temat zakończę niestety przepełniony nie natchnieniem ale przeczuciem że sprawa zakończy sie na niczym tzn rozejdzie sie po kościach bez nauki na przyszłość.
Ale jako formalista ja ją zakończyć muszę stanowczą deklaracją ,dla mnie sprawa jest następująca jesli chodzi o KO ilu was jest w kolegium nie ma znaczenia jeśli nie ma zgodnego zdania końcowego , tym zdaniem i osądem jest dla mnie zdanie przewodniczącego .
-
Wcześniejszymi działaniami raczej zaprzeczyłeś formalizmowi; pisząc o moim schodzeniu na ziemię i "przytaczaniu wygodnych faktów" widać jak nie chcesz dostosować się do faktów i prawideł, które ci nie odpowiadają. Piszę o SA i TK, gdyż Domen sam odwołał się do podobnych instytucji, a do czegóż innego jak właśnie nie do nich? To, że różne rzeczy są dla ciebie nowością nie powoduje, że nie nie mogą one mieć zastosowania, tym bardziej że i przy zakładaniu kolegium nikt dla przewodniczącego nie przewidywał wodzowskiej roli. Jak najbardziej autorytety władzy sądowniczej są dobrym wzorem,(generalnie jeżeli w czymś nasz regulamin nie przemawia, winno to robić polskie prawo.) Natomiast to ty właśnie pragniesz opierać się na swoich wyobrażeniach, nie mając żadnych wzorów zewnętrznych, z niczego chcąc postulować zasadę jakoby Avasil miał władzę bezwzględną. ;) Ale kwestia, iż Avasil powinien był z Jankerem porozmawiać i wspólnie wydać decyzję nie powinna podlegać już chyba wątpliwości? (Kolegium jako GRUPA ludzi miała górować nad decyzją MG, nie kolejna pojedyncza osoba. W drugim przypadku to jest nieusprawiedliwiony cios we władzę mistrza)
-
Ale ani SN ani TK ani inne sądy nie orzekają w składzie dwuosobowym, więc chyba nie ma co porównywać.
Za to orzekanie w składzie jednoosobowym się zdarza - np. sądy powszechne w sprawach o wykroczenia.