Techniczny
Veronika również zostawia zbroję i tarczę w swojej komnacie mając na sobie jedynie skórzane, obcisłe spodnie i niebieską kamizelkę. Buzdygan przymocowany do pasa zabiera ze sobą.
Wersja do druku
Techniczny
Veronika również zostawia zbroję i tarczę w swojej komnacie mając na sobie jedynie skórzane, obcisłe spodnie i niebieską kamizelkę. Buzdygan przymocowany do pasa zabiera ze sobą.
Hasan
Również udaje się do basenu jednak nie trzyma się blisko reszty Hanzy, bierze ze sobą tylko miecz.
Techniczny
Vira tylko szablę zabiera.
Techniczny
Elf idzie w pełnym rynsztunku
Angus:
Viro, nie będziemy może golizną przed innymi świecić, co sądzisz o wzięciu wspólnej kąpieli pod postacią wydr? rzucił druid.
Techniczny:
Także idzie w pełnym rynsztunku, czyli w kilcie i z różdżką. W komnacie zostawię dudy.
Kielon
Ja tam zabieram cały majdan, ze zbroi wyłuskam się nad basenem, Wy róbcie jak chcecie
Vira
Kochany, przecież tam wszyscy będą rozdziani, a ja jakoś jako zwierzę... Hmmm no tak dziwnie, wiesz, futro, ogon, wąsy, mimo wszystko lepiej mi jako kobieta. A chyba wstydu okazywać nie mamy powodu, skorośmy nieodosobnieni? W południowych krajach ludzie tak nie przywiązują wagi do tego by odziać się w całości. Takie tu zwyczaje Angusie.
Angus:
W zwierzęcej postaci różdżkę będę miał przy sobie, a w ludzkiej będę ją musiał zostawić nad brzegiem basenu. Ale jak wolisz Luba, tylko nie oddalajmy się zbytnio od naszej broni. Niech cały czas będzie w zasięgu naszych rąk.
Vira
Nie martw się, cenię swoją szablę jak ty różdżkę, i oddalać się nie zamierzam. Zatem chodź! Wzięła narzeczonego za rękę i zaczęła prowadzić ku basenowi, przy okazji rzecząc mu cicho - też widziałeś to co Bastis ukazał? Nie wiem co o tym sądzić, wszystko takie zawiłe się wydaje.
Isterin
W myślach Hmm, ta wizja. Co to mogło być?
Hasan
Ta misja może być trudniejsza niż myślałem, już na dzień dobry chcieli rozszarpać królową a teraz ta wizja, nie podoba mi się zwłaszcza ta bestia, rozwścieczony motłoch może okazać się najmniejszym z naszych zmartwień - tak myśląc szedł w stronę basenu.
Angus:
Przez drogę nad basen szeptał Virze do ucha Tak, widziałem, już wcześniej nie podobała się mi ta królowa. No, ale po to tu przybyliśmy, by w zamian za naszą pomoc wsparła rebelię w emiracie. A przecież o zwycięstwo prawego dziedzica Ci chodziło. W każdym razie trzeba będzie bardzo uważać na siebie w tym mieście. Komuś, kto chce zrzucić Ją z tronu, będziemy tylko zawadzać. Może spróbować się nas pozbyć, tak jak tego więźnia.
Kielon do Mehira
Też widziałeś to coś, czy Mi się w głowie tylko miesza, ehh jakieś widmowe stwory, nie wiem jak Ty ale za zamierzam się obwiesić dwimerytem jak choinka bombkami, oby dało się go tu kupić
Vira
Nie wyruszaj sam na miasto, zbyt to niebezpieczne wobec tego. Ehh liczyłam na walkę, nie na intrygi i zdrady... Ale nieważne, nareszcie mamy chwilę odpoczynku i mozemy zapomnieć... Choć na krótki czas.
Haakon:
Idzie do basenu lecz z całym swoim ekwipunkiem. Wizja, którą ujrzał zaniepokoiła go. Miał już wcześniej złe przeczucia co do tej królowej, a ta wizja być może ma coś z nią wspólnego... Mówi w myślach: Lepiej wezmę ze sobą cały ekwipunek. Po tej wizji mam bardzo złe przeczucia co do tej królowej, a zwłaszcza gdy ukazała się ta bestia. Myślałem, że nie będziemy musieli się mieszać w jakieś intrygi, zdrady i inne rzeczy a tu proszę...
Veronika
Szybko wymazała z głowy pamięć o dziwnej, niepokojącej wizji, rozpięła pierwsze guziki kamizelki i szczęśliwa ruszyła w kierunku basenów, swą radością starając suię zarazić resztę pochmurnej Hanzy, myślącej jedynie o swej "wielkiej" "poważnej" misji.
Angus do Viry:
Jaka by taka królowa nie była, to przynajmniej udostępniła nam miejsce, gdzie możemy zapomnieć o całym świecie i zatracić się nawzajem w swym uczuciu uśmiechnął się do narzeczonej.
Isterin
W myślach Muszę być czujny. Cholera, przydałby się dwimeryt.
Vira
Ucałowała z uśmiechem narzeczonego i odrzekła żartobliwie - to weź mnie na ręce i pozwól całkowicie zapomnieć, także o tym że po długim marszu nogi bolą mnie jak cholera.
Angus:
Odwzajemnił pocałunek i spełnił prośbę Viry zanosząc Ją nad sam basen. Przez chwilę kusiło go, by Ją do niego wrzucić, ale tylko uśmiechnął się na myśl o awanturze jaką by mu za ten czyn urządziła i postawił Zerrikankę z powrotem na nogi.
Veronika
Jeżeli Hanza cała dotarła nad basen Veronika bez ceregieli rozbiera się do naga i krzycząc donośnie wskakuje do wody zabierając ze sobą ubranie, coby je porządnie uprać. Stara się nie nurkować, a jedynie rozkoszować obecnością wody w tak srogim klimacie (nie będę bardziej ryzykować uśmiercenia postaci :P). Oczywiście buzdygan pozostawia zaraz na brzegu.
Vira
Usiadła nad basenem mocząc tylko stopy w wodzie i kładąc szablę obok siebie, zerkając czy głęboki.
Wykąpaliście lub umyli, ale wizja była czymś co Wam psuło humory i było zagrożeniem.
Techniczny
Dwimerytu tu nie kupicie.
Pomyślcie nad pytaniami do królowej i sposobem na poznanie sytuacji politycznej tutaj.
Może generała ma jakieś stare kontakty w półswiatku.
Na dziś znikam.
Angus:
Zrzucił szybko kilt i położył go wraz z różdżką obok Viry. Następnie wskoczył do basenu i podpłynął do narzeczonej. Jedną ręką trzymając się brzegu, drugą nabierał wody i rozmasowywał Jej nogi.
Haakon:
Stanął blisko basenu i zaczął obserwować teren oraz dyskretnie nagą Veronikę. Nieźle, nieźle... - powiedział sobie w myślach, próbując się jednocześnie trochę mniej martwić całą sytuacją w Meroe.
Isterin
Elf rozgląda się dookoła siebie, i rozbiera się. Swoje rzeczy kładzie blisko basenu. Po czym do niego wchodzi. Nie pływa, tylko spokojnie wypoczywa. Co jakiś czas zerka na swój leżący ekwipunek.
Vira
Mruczała tylko, gdy druid masował jej nogi i po chwili rozdziewając się wskoczyła do basenu, złe myśli jednak jej nie opuszczały i zaczęła bardzo obawiać się królowej, coś czuła że nie zaśnie dziś tej nocy... I to nie za sprawą narzeczonego. Rozważała, czy nie porozmawiać z przypadkowymi ludźmi następnego dnia o sytuacji w mieście.
Kielon
Zrzucił blachy na brzegu baseny, obok położył młot i naładowaną kuszę, po czym zdjął ubranie i wskoczył do basenu, korzystając z przykładu Veroniki postanowił przeprać odzież, a i może z towarzyszami też chwilę pokonferować i zrobić parę wygłupów.
Haakon:
...Skoro wszyscy się kąpią to chyba wypadałoby też dołączyć - Haakon rozebrał się i również swój ekwipunek zostawił blisko brzegu, po czym następnie wszedł do basenu. Martwił się jednak, że może się coś zaraz z nim stać, więc obserwuje go bacznie, jednocześnie kontynuując swoje obserwacje Veroniki.
Isterin
Podpływa do Kielona i cicho szepcze do niego Też wizję miałeś?
Kielon do Isterina
Też i powiem Ci w niezłe gówno wdepnęliśmy, trza się pilnować i najlepiej nie rozdzielać
Isterin
Szeptem Ano, winniśmy jak najciszej tu mówić. Pewnie wszędzie są czujki i niechciane uszy.
Vira
Angusie, zabierz mnie do komnaty, skorośmy się wykąpali to odpocząć teraz nam trzeba - rzekła z wyraźnym przygnębieniem. Choćbym się nie wiem jak starała to cały czas się boję tu przebywać, to jest gorsze niż banda stu przeciwników, bo niepewnosć mnie dobija. Musimy jutro się dowiedzieć o co tu chodzi.
Kielon do Isterina
Szept na magię wiele nie pomoże, musimy to szybko załatwić i się stąd wynosić
Veronika
Minka jej zrzedła widząc, że Hanza nie bawi się zbyt dobrze. - Przejęci, wystraszeni... to mają być potężni najemnicy z północy?! - Znajdując lubieżny wzrok magika zadarła nosek i na wzór małego dziecka niegrzecznie pokazała mu język!
Kielon
Nie przestraszeni, ale życie lubię co rzekłszy Kielon podpłynął do Veroniki i ochlapał Ją wodą szczerząc się do Niej serdecznym uśmiechem
Haakon:
Ujrzawszy, że Veronika odkryła jego "obserwacje" powiedział w myślach: "Cholera... Zobaczyła to. Został mi już tylko ten elf i krasnolud ale na nich to ja nie chce się patrzeć" i odwrócił wzrok w innym kierunku. Zastanawia się czy już powinien nie wychodzić z basenu i nie podążyć do swojej komnaty, chociaż pójście tam z kimś byłoby bezpieczniejsze. Zdecydował, że jeszcze chwile posiedzi w wodzie.
Mehir
Ja tam nic nie widziałem - skłamał bez mrugnięcia okiem. Zwykły gorąc. - w myślach do siebie. No to co hop do basenu!
Angus:
Jak sobie życzysz Miła. Z dowiedzeniem się jednak będzie ciężko, chyba że znasz tutejszy język. Wtedy nawet pod postacią jakichś małych zwierząt moglibyśmy się jakoś rozeznać w sytuacji. Nie martwmy się jednak na zapas, na tą noc zapomnijmy o zmartwieniach rzekł szeptem i wygramolił się z basenu. Pomógł wydostać się z niego narzeczonej, po czym się szybko się odział i zabrał Ją do wspólnej komnaty.
Vira
Znam języki południa, myślę że tutejszych też zrozumiem i się z nimi dogadam. Po odzianiu się wzięła w jedną dłoń szablę, w drugą buty których nie miała już ochoty zakładać i poszła z narzeczonym do komnaty. Potrząsnęła energicznie głową by zrzucić z twarzy mokre włosy i rzekła w drodze - pięknie tu... A powiedz mi jak jest w twym rodzinnym kraju, chyba niegdyś winniśmy go odwiedzić.