Dagoth:
Kapłan zszedł z konia i przyglądał się okolicy. Zobaczywszy, że Morghar postanowił napoić konia pomyślał - Z bukłaku konia poić? Ciekawe... Tyle, że to dla niego tyle co nic.
Wersja do druku
Dagoth:
Kapłan zszedł z konia i przyglądał się okolicy. Zobaczywszy, że Morghar postanowił napoić konia pomyślał - Z bukłaku konia poić? Ciekawe... Tyle, że to dla niego tyle co nic.
Alda
Czego ona kurwa chce? Pomyślała, przelotnie i jakoby wystraszona spoglądając w jej oczy, po chwili jednak zawieszając wzrok na ścianie.
Regina
Korzystając z okazji, że zatrzymali się na chwilę podeszła do Morghara ... Kto by pomyślał, że Pulchniutki jest taką szychą... He he....Ciekawe komu nas przekaże dalej... Coś mi się widzi, że na zbieranie grzybów się nie zanosi i nie będzie to zwykłą wycieczka... Popatrzyła Na Morghara a potem spojrzała na Ursona... Nie przejmujcie się... Ja jeszcze gorszy jęzor wczoraj miałam... Mógł sie przedstawić....he he Starała się trochę zażartować domyślając się że Morghar jest w lekkim zasępieniu.
Morghar
No grubcio mógł się rzeczywiście szerzej przedstawic, hehe, dobrze że się nie obraził ani nic. odparł cicho Reginie. Jakiś problem? spytał widząc wzrok kapłana i maga.
Aurelia
Naprawdę masz cudowne usta,całkiem miły ten Issar,prawda? - zapytała przestając się już tak wpatrywać choć wciąż na jej twarzy gościł przyjazny uśmiech
Alda
Tak... Tak, miły, masz rację - odparła nieco poddenerwowana i jedną nogę położyła na ławie, głowę zaś opierając o ramię Aurelii, by jednocześnie jej nie urazić i przy okazji uniknąć jej spojrzenia...
Regina
Ja myślę, że to porządny gość. Nie obraża się z byle powodu... Dawno wyrósł już z pawiostwa Gdyby to był młodzik jaki to pewnie byś baty dostał he he... A jeszcze coś widzi mi się że pozbierali nas tu nie po to by zgnoić.. Popatrz... Pozbierali nas jakby jakaś selekcja była... Ciekawe do czego konkretnie im potrzebni jesteśmy...
Słysząc jak zaczepia Maga i kapłana... Odpuść.... szkoda nerwów i wrogów se robić... Popatrzą i przestaną... Położyła dłoń na jego ramieniu... Odpuść....
Aurelia
Oparła swoją głowę o głowę Aldy nic już nie mówiąc i czekając na posiłek - Czemu ona tak unika mojego wzroku?Przecież się przyjaźnimy i chyba się mnie nie boi.....,dzisiaj będę musiała ją o to zapytać jak już zostaniemy same....
Alda
Zastanawiam się trochę Aurelio... Przyjaźnimy się, trzymamy za ręce, śpimy obok wtulone w siebie... A co z dzisiejszą kąpielą? Spytała wyraźnie skrępowana, ale wolała walnąć prostu z mostu niż bawić się potem w podchody.
Morghar
Ja robię sobie wrogów? Przecie to oni zaczęli. odrzekł jej wciąż cicho.
Regina
Oj tam,, zaczęli... Patrzą bo komuś się potknęło... Dajesz im satysfakcję tylko teraz.. Udowodnisz swoją wartość w boju....Choć wolałabym by do walki nie doszło... Niechciani... Psia mać... za długo był spokój...... zaklęła pd nosem...
Aurelia
Emmm,no właśnie,co z kąpielą Aldo? - powiedziała czując że jest cała czerwona,nie wiedziała czy Alda proponuje czy może chodzi jej o coś innego a nie była pewna czy sama jest na to gotowa,nie chciała jej przecież ranić odmową....
Dagoth:
Kapłan spojrzał na Morghara i odpowiedział mu, nie przejmując się tym, że jego spojrzenie go zdenerwowało. Bardziej chyba powinien przejmować się komentarzem maga - A mam jakiś?
Alda
Jak nie chcesz wspólnie to trudno... Ale gdybyś jednak nie miała nic przeciwko... Odpowiedziała biorąc w dłonie kosmyk jej włosów.
Morghar
Westchnął, skinął głową Reginie i nie odpowiedział kapłanowi, dosiadł po chwili konia i był gotowy do dalszej podróży.
Aurelia
Aldo nie chodzi o to że nie chcę tylko że....,no ja nie wiem czy już jestem na to gotowa,do wieczora jeszcze dużo czasu,przemyślę to,dobrze? - powiedziała biorąc ją za rękę - Trochę się boję tej wspólnej kąpieli,zwłaszcza że jeszcze nie widziałyśmy się nago,masowanie i przytulanie to co innego niż wejście do jednej balii.....
Alda
Dobrze, Aurelio, nie mam nic złego na myśli, po prostu cieszę się że mam przyjaciółkę - odparła szorstkim tonem. Co ja się kurwa tak otwieram przed nią? Wiedziałam, że się stoczę przez nią...
Aurelia
Wiem Aldo,wiem,Ty zaś wiedz że masz i zawsze będziesz miała - powiedziała delikatnie całując ją w policzek
Dagoth:
Kapłan też już nic nie mówiąc zjadł coś na szybko i wsiadł na swego wierzchowca.
Regina
Zrobiła podobnie co jej towarzysze.... czyli wskoczyła na koń gotowa do dalszej jazdy.
Rehlynn
Oj żaden problem, może jest w tym jakaś metoda. odpowiedział sarkastycznie. Ech Niechciani nas na strzępy rozerwą, ale może jakoś to wszystko podtrzymam. W końcu na pewno zdobędę więcej mocy, a i może jakiegoś nowego czaru się nauczę haha, ach jakbym chciał już umieć sprowadzać z nieba deszcz ognia, ale do tego jeszcze długa droga, ale jak już mi się uda to niech ten stary pierdziel drży.
Morghar Rehlynn Regina Dagoth
Urson z rozbawieniem popatrywał na Morghara pojącego konia z bukłaka, ehh kawalerzysta traktuje zwierzę lepiej od siebie. Posililiście się i ruszyliście w dalszą drogę, jest późne popołudnie, w oddali zaczyna majaczyć miasto To nasz cel na dziś wieczór rzekł Urson, znajdziemy resztę, przenocujemy i rano ruszymy dalej
Maikh
Skoro nie udałeś się za nowymi towarzyszkami, masz wolne popołudnie, spędzisz je w pokoju czy może pozwiedzasz miasto?
Alda i Aurelia
Karczmarz pojawił się niosąc na tacy dwa kufle, dzban piwa, smakowicie pachnący gulasz dymiący wprost z garnka, dwie miski i pokrojony bochen chleba 3 srebrne rzekł popatrując na Was w cenie jest pokój chyba, że sobie Panie nie życzą
Alda
Życzą, masz - wyjęła zapłatę z sakiewki wręczając karczmarzowi, puszczając uprzednio kosmyk włosów Aurelii. Po tym nałożyła do misek gulaszu, najpierw przyjaciółce a następnie sobie. Zabrała się wnet do jedzenia, w trakcie mówiąc - o kurwa, dawno czegoś takiego nie jadłam.
Regina
Konkretnie gdzieś na nas czekają, czy musimy ich szukać? Zapytała bardziej by zagadać Ursona niż by była ciekawa reszty ich "oddziału"
Maikh
W końcu zbliża się pora, by ruszyć z tego miasta. Oby reszta towarzyszy szybko dotarła na miejsce. Bądź towarzyszek, ale chyba oprócz mnie Szczury nie wybrały samych kobiet do tego zadania? resztę dnia spędził tak jak zwykle, na modlitwach, medytacjach i ćwiczeniach.
Aurelia
Nawet przez myśl jej nie przeszło by protestować na branie jednego pokoju,znały się już niemal dwa tygodnie i dzień po dniu spały razem wtulone w siebie więc dla Aurelii było oczywiste że tak samo będą robiły i w mieście.... - Aldo nalać Ci? - zapytała z uśmiechem biorąc dzban do ręki,choć ledwo zauważalnie skrzywiła się na kolejne przekleństwo z jej ust - Akceptuję ją jaka jest ale mogła by to nieco ograniczyć....
Rehlynn
Szukanie ich po całym mieście byłoby kłopotliwe.
Alda
Tak, jak możesz - odparła przełykając kolejny kęs jedzenia. Zaraz też zagaiła - zawsze jesteś tak uśmiechnięta, że od razu widziałam twój delikatny grymas...
Dagoth:
Kapłan jechał dalej, przysłuchując się nieco tej... rozmowie.
Aurelia
Nalała jej choć nie do pełna a potem sobie taką samą ilość,po czym odstawiła kufel i na chwilę oparła głowę o ramieniu Aldy mówiąc łagodnie - Tak,masz rację,skrzywiłam się na to przekleństwo z Twoich ust....,trochę za często ich używasz....- po czym zabrała ją i zaczęła powoli jeść swój posiłek co jakiś czas przegryzając go chlebem
Techniczny
Nalała im obu do 3/4 pojemności kufla
Alda
Wiesz czemu - odparła krótko, szorstkim głosem i zawieszając na chwilę wzrok na ścianie. Zaraz też wróciła do jedzenia, a gdy skończyła oparła się wygodnie, wycierając uprzednio ręce.
Aurelia
Wiem,akceptuję Cię taką jaka jesteś Aldo ale sama zapytałaś.... - powiedziała delikatnie głaszcząc ją przy tym po włosach by po chwili wrócić do jedzenia,gdy skończyła także wytarła ręce po czym przytuliła się do przyjaciółki przymykając oczy
Morghar
Jechał w ciszy, jeszcze znowu powiedziałby coś "źle" i grubas by się z niego nabijał. Inni zadali już konstruktywne pytania, czekał na odpowiedzi na nie.
Morghar Rehlynn Regina Dagoth
Haha nie, nie będziemy nikogo szukać, wiem dobrze gdzie są, no chyba że wyjdą gdzieś z karczmy to na nich poczekamy, znam też hehe tajne hasło po którym Nas poznają, a teraz pogońcie konie im wcześniej dotrzemy do miasta tym dłużej zaznamy ostatni raz cywilizacji
Alda
Tia... Postaram się to zmienić, obiecuję kurwa... Znaczy obiecuję, po prostu - powiedziała w myślach i nagle wstając od stołu pociągnęła za sobą Aurelię chwytając ją mocno, oraz biorąc na ręce zastęknowszy przy tym trochę. Zaniosła ją na górę i postawiła przed wejściem do ich wynajętego pokoju. Skoro już się utuliłaś, to ciężko kazać ci spierdalać było i wtedy do pokoju iść hehe.
Aurelia
Gdy Alda wzięła ją na ręce objęła ją za szyję i wtuliła głowę w jej ramiona mruknąwszy przy tym z zadowolenia,gdy postawiła ją na ziemi pocałowała przyjaciółkę w policzek po czym weszła do pokoju po drodze do łóżka zostawiając pod ścianą swój łuk i uzbrojenie,szybko zdjęła z siebie zbroję po czym padła na nie ledwo pamiętając by zdjąć uprzednio buty - Ale jestem senna....,ucięła bym sobie krótką drzemkę,to pewnie przez ten posiłek i piwo....
Alda
Zamknęła drzwi wchodząc do pokoju i też zdjęła z siebie zbroję oraz buty. Robiła to opieszale, niewiele energii w sobie miała. Po tym usiadła na łóżku obok Aurelii, biorąc jej dłoń w swoje ręce i zaczęła ją gładzić, zwyczajnie z nudów, ale starając się by przyjaciółce też było miło.
Regina
A potem nieokiełznana dzicz he he he..... Ruszyła tempem innych....
Aurelia
Przysunęła się do Aldy mając już zamknięte oczy i uśmiechając się radośnie,nie zabierając przy tym dłoni a wręcz ją nieznacznie przysuwając drugą zaś biorąc Aldę za jej wolną rękę.
Dagoth:
Przyśpieszył razem z resztą.