@ Ale skoro to są moje pieniądze, które otrzymałem za swoją pracę to co komu do tego na co je wydam?@
Niby prawda, ale nie do końca. Bo weźmy choćby kwestię ubezpieczeń społecznych. Gdyby miały być całkowicie dobrowolne, to połowa ludzi (jak dobrze pójdzie) się nie ubezpieczy. Co oznaczać będzie, że na starość nie będzie miała środków do życia. Ktoś może powiedzieć - ich wybór, ich problem. Wybór, owszem, ich. Ale problem jest już wszystkich, bo:
- przynajmniej część tych ludzi znajdzie się w skaranej biedzie, wręcz w sytuacji głodowej, bez mieszkania i jakichkolwiek środków do życia. Opinia publiczna nie przyjmie tego obojętnie wobec czego państwo będzie musiało się tym zająć. Instytucje charytatywne nie dadzą rady, bo tych ludzi będzie za dużo. to znaczy instytucje charytatywne mogą się nimi zajmować, ale będą musiały mieć dofinansowanie ze strony państwa. Czyli - ci ludzie płacić na ubezpieczenie nie będą co będzie ich wyborem, ale państwo i tak będzie na nich musiało wydać spore sumy.
- ci ludzie którzy znajdą się w tragicznym położeniu będą mieli prawa wyborcze. Zgadnij kto ich "zagospodaruje"? I jak na tym wyjdziemy, tudzież jakie z tego będą koszty (finansowe i poza finansowe).
Gdybyśmy mieli rozmawiać o opłatach na NFZ, sytuacja byłaby analogiczna, choć realia nieco inne. Tyle że znów - mielibyśmy dużą grupę ludzi skazanych na wegetację lub śmierć tylko dlatego, że albo nie chciałoby im się opłacić składek albo opłaciliby tylko częściowe, najtańsze ubezpieczenie. Ci ludzie też wymagaliby opieki i opinia publiczna a przynajmniej duża jej część, tego od państwa by się domagała bez względu na to czy oni opłacali te składki czy nie - wielu ludzi by to nie obchodziło. No i ci chorzy ludzie też mieliby prawa wyborcze... Jak sądzisz, czy uczciwie przyznaliby, że skoro nie opłacali składek to teraz mają umierać bo ich nie stać na leczenie?
Każda rzecz na tym świecie ma swoją cenę.
@ Ba! Bardzo chcę - na służby odpowiedzialne za ład, porządek oraz bezpieczeństwo zewnętrzne oraz wewnętrzne, na sprawną bardzo odchudzoną, szczątkową wręcz administrację publiczną oraz na sprawnie działający wymiar sprawiedliwości. @
Znów - i masz rację i jej nie masz. Administracja nie może być "szczątkowa". Dlaczego? Bo tak naprawdę nie chcą tego ludzie! Owszem, gdy zapytasz to powiedzą, że byłoby dobrze by tych urzędasów było jak najmniej itd. Ale zapytaj się zaraz po tym czy np. zlikwidować w ich miejscowości punkt paszportowy? Albo komisję do orzekania o niepełnosprawności? Albo czy chcieliby szybciej dostawać materiały geodezyjne niezbędne do budowy lub nowe dowody rejestracyjne? Bo to jest związane z zatrudnieniem w administracji. Kupujemy samochody na potęgę i chcemy je szybko i sprawnie zarejestrować. A jednocześnie narzekamy na to, że tych urzędasów jest za dużo - nie widzisz niekonsekwencji? W większości przypadków jeżeli liczba urzędników rośnie to jest to związane z nowymi zadaniami. Dodajmy, z zadaniami przeciwko którym ludzie nic nie mają - chcą ich.
@ A będzie tylko gorzej, dzieci się nie rodzą, 500 plus temu nie zapobiega @
Jeżeli tak będzie to powinniśmy wszyscy dziękować Wszechmogącemu. Bo wyobraź sobie sytuację, że dzieci zaczyna się rodzić znacznie więcej. Jak to wytrzyma budżet?!
@ Polacy uciekają na Zachód, 2 3 pokolenia w obecnym systemie składek i nie będzie "gwarantowanej emerytury". @
Spokojnie. Jeżeli wytrzymamy te 2-3 pokolenia, to potem będzie "z górki". Liczba ludzi zmaleje i proporcje osób starszych i młodszych się wyrównają. Po prostu "nadmiar" emerytów wymrze.
@ Tymczasem PiS i PO próbowały te nogę popudrować i popsikać perfumami żeby nie śmierdziało.@
Nie zgodzę się z takim stwierdzeniem. Reforma emerytalna rządu Buzka uzależniła emeryturę od wysokości wpłacanych składek. To kolosalna zmiana w stosunku do tego co było wcześniej. Oczywiście wtedy i PO i PiS nie było, ale powstałe wówczas rozwiązanie jest wciąż do zaakceptowania. Problemem jeżeli już jest bardziej to, że ludzie z grupy objętej tą reformą w zdecydowanej większości jeszcze pracują. A więc jeszcze realnych skutków tej reformy nie odczuwamy.

