-
Przestraszyłam jego wierzchowca gdy na mnie jechał, jedziemy do Stygan, zaprosili nas na wesele. rzuciła Liothannea.
Styganie w obozie się nieco odprężyli, kobiety wyszły zza ich pleców i się krzątają wokół, nawet dzieci wyglądają spod plandek wozów.
-
Christophe Leroy
Ładnie... A my czasu na wesela nie mamy. Chyba nie zatrzymujemy się na nim, prawda? - Czyli zleciał... Ał.
-
Chyba nie mamy innego wyjścia jeśli nie chcemy ich śmiertelnie obrazić odmową i sprowokować do rzucenia klątwy. Wjechaliście do ich obozowiska, Alessio pierwszy. Styganka która rozmawiała z Anną rzekła w bretonńskim A może paniczowi przyszłość z dłoni odczytać, aaa? Styganka prawdę powie za jedynie jedną złotą monetę.
-
Anna de Loiret
Tak, Alessia mi deprawuj jeszcze ehhh...
-
Aratchena
Mimo, że nie miała ochoty tam iść musiała zgodzić się z tym że mięli rację twierdząc, że już za późno by pozostać niezauważonym.. Skoro Pan Alessio wyjechał po nich to prawdopodobnie ktoś go obserwował...
Wjechała wraz z innymi do obozu wcześniej jednak związała starannie swój tobołek liną...
Techniczny...
Z uwagi, że byłam tez w innym pbf. A Wy troszkę pognaliście zaproponowała by jeśli kto chce oddał jej w depozyt co tam uważał za słuszne... Jeśli nikt nie boi się o swoje kosztowności to spoko...
-
Alessio
Pocałował ukochaną w usta i powiedział z ciężkim westchnięciem - Jestem kochanie,reszta też zaraz tu będzie.....- Stygance zaś odpowiadając - Może być,nic nie będzie gorsze od rozmyślania o obolałych plecach a może powiesz mi coś ciekawego....- odparł jej z kwaśną miną zsiadając z konia i wręczając złotą monetę jednocześnie od tej chwili bacznie uważając na swoją sakiewkę
-
Styganka szybko porwała złotą monetę, wsadziła ją między zęby i ugryzła na próbę. Pan wybaczy, musiałam sprawdzić, pełno oszustów na tym świecie. Drugą dłonią chwyciła Alessio za nadgarstek i obróciła jego dłoń, tak by widzieć jej wnętrze. Widzę szczęście w miłości, choć niedawno mało nie zakończyła ona Waszego życia. I teraz ku ogromnemu niebezpieczeństwu w lesie wiedzie związanym jakoś z Lubą. Jeśli jednak uda Ci się Panie je pokonać, to czeka Cię bardzo daleka podróż. Więcej bym mogła powiedzieć, gdyby Ukochana mi pozwoliła powróżyć ze swej dłoni, ale najwidoczniej nie ma na to ochoty.
-
Alessio
Kochanie,proszę dołącz do mnie i daj jej swoją rękę - powiedział wyraźnie zaciekawiony słowami wróżbitki - zrób to dla mnie....
OD MG:
+5 PD
-
Anna de Loiret
Wyjęła złotą monetę i podała Stygance, a następnie dała jej swą dłoń, spoglądając na Alessia poirytowana. Głupiec z ciebie...
-
Styganka znowu ugryzła podaną monetę na próbę, chyba taki po prostu ma zwyczaj. Delikatnie objęła nadgarstek Anny i obróciła by widzieć wnętrze jej dłoni. I Pani ma wielkie szczęście w miłości, aż czterech mężczyzn ją kocha z całego serca. Oj, tu coś dziwnego widzę. Jeden kochał zanim odszedł z tego świata, ale jest szansa, iż jeszcze pojawi się w Twym życiu i miłością darzyć będzie. Drugiemu wielkie niebezpieczeństwo grozi. Niestety nie możecie zostać na weselu jeśli ocalić go chcecie, choć próbując go ratować możesz stracić zarówno trzeciego jak i czwartego.