-
Dobrze... Obiecuję, że będę ostrożna siostrzyczko - szepnęła Betty, dodając - ale czekaj chwilę. Nerwowym krokiem podeszła do Arstana i uderzyła go otwartą dłonią w policzek. Twoje perwersyjne propozycje zostaw sobie dla tej szmaty, którą w dyby zakułeś! Wrzasnęła.
-
Kersijana
Nie chcę Ci bólu sprawiać i staram się być jak najbardziej...... No musiała powiedzieć jednak te słowo.... delikatna... Widząc, ze Margaret nie podjęła dalszego wątku o mężczyznach domyślała się czego może dotyczyć dalsza rozmowa z nią... Nie chciała jej jednak sprawiać przykrości, a domyślała się co ma na myśli... Tak właściwie to Kersi nie wiedziała co ma powiedzieć. Czuła się trochę zmieszana... Lubiłą gwardzistkę i zależało elfce na jej przyjaźni...
-
Kersijana:
Po skończeniu opatrywania rany, Margaret podciągnęła szybko nogawice, założyła zbrojniki i przytuliła na chwilę Kersijanę. Dziękuję - szepnęła, widzisz, że z czoła pociekło jej sporo potu... Martwię się o nią... O nich... Dodała, siadając na ziemi.
-
Arstan
Haha kto się czubi ten się lubi, ale teraz się skupmy bo nie wiadomo co tam się czai, a jak się wywaliliśmy to nici z zaskoczenia bo pogłos poszedł daleko
-
Kersijana
Bez cienia wątpliwości dała się przytulić... po chwili jednak usiadła obok i zbierając swoje rzeczy popatrzyła na Adelę czy wszystko z nią w porządku.
O nią.... Uśmiechnęła się.... Kto jest w Twoim sercu?.. Mnie możesz powiedzieć.... Ja naprawdę jestem tolerancyjna i.... Kersi zaczerwieniła się na twarzy... Dobrze, że nie umiesz czytać w mych myślach bo byś nie jedno już o mnie wiedziała...
-
Catherine
Dawno nie spotkałam tak odrażającego chama....,pomyśleć że rycerzem się tytułuje,jak dla mnie to raczej tępy bandyta z dobrym wyposażeniem i nikt więcej.... - pomyślała z odrazą,nie pozwoliła jednak Beatrice na kontynuowanie sprzeczki i odgryzanie się Arstanowi,i tak niepotrzebnie go już uderzyła.... - Chodź Beatrice,daj sobie spokój.... - powiedziała tylko łapiąc ją za rękę i idąc w stronę światła
-
Kersijana:
Adela wlazła Ci na kolana, obejmując po tym za szyję i przysłuchując sie rozmowie. Margaret chwilę się zamyśliła i odparła - nie wiem, czy to zauroczenie, czy miłość... Ale Cathy... Ona tak uroczo troszczy się o Adelę, ma takie dobre serce, nie odtrąciła mnie, jak większość... I tak cudownie dotykała mego ciała...
Arstan, Catherine:
Ostrożnie podeszliście w stronę światła... Po chwili wydostaliście się z ciemnego korytarza, stając w sporym, okrągłym, oświetlonym pomieszczeniu. Na ścianach są różne rzeźby, przedstawiające walczących wojowników... Na środku tej komnaty, dostrzegacie unoszący się w powietrzu, piękny, długi, biały miecz o czarnej rękojeści. Wydobywa się z niego biała poświata, to chyba ona jest źródłem światła. Po bokach miecza stoją jednak wojownicy w czarnych zbrojach, szczelnie nią okryci, dzierżący w dłoniach potężne topory o czarnych trzonkach i ostrzach...
-
Arstan
No to może królewna ich zagada na śmierć czy tradycyjnie próbujemy ich poszatkować, choć może obędzie się bez tego
-
Catherine
A więc to prawda.... - pomyślała i aż wydała z siebie ciche westchnięcie zachwytu na widok miecza,zaraz jednak otrząsnęła się i szepnęła cicho do Beatrice - Może jeśli okażesz im swoje ostrze oddadzą Ci to którego strzegą? W końcu to Ty masz prawo do decydowania komu go przekażesz zgodnie z przepowiednią....,ale równie dobrze mogą się na nas rzucić a nie wiem czy damy im radę w tym stanie....
-
Beatrice skinęła głową Catherine i zetknęła swoje czoło z jej na chwilę, po czym trzymając miecz przed swą twarzą, ruszyła powoli naprzód. Reszta bacznie się jej przygląda, Lothiriel nałożyła strzałę na cięciwę łuku, to samo kazała Elrohirowi. Straty żadnej z was nie przeboleję, jesteś rozsądniejsza, czuwaj nad nią córeczko - szepnęła królowa do Cathy.
Gdy królewna zbliżyła się do wojowników, jeden z nich wystąpił na dwa kroki i rzekł donośnym choć złowrogo brzmiącym głosem - wyczuwam miecz Anor, bliźniacze ostrze Ithilu. Przeznaczenie więc cię tu przywiodło, dlatego oddamy ci bez walki to, co twoje. Jednakoż wszyscy ci, którzy tu przybyliście, musicie odpowiedzieć na pytania, jedno dla każdego. Jeśli którekolwiek z was źle odpowie, stracicie szansę na zdobycie miecza. Zgadzacie się?!
Beatrice odwróciła się w Waszą stronę pytająco.