Alessio
Po prostu świetnie,jadę z giermkiem a potem będę musiał go dźwigać kilka godzin,cuuuudowna perspektywa - pomyślał ponuro,mówiąc z kwaśnym uśmiechem - Dobrze....,pozostaje kwestia co zrobić z końmi?
Wersja do druku
Alessio
Po prostu świetnie,jadę z giermkiem a potem będę musiał go dźwigać kilka godzin,cuuuudowna perspektywa - pomyślał ponuro,mówiąc z kwaśnym uśmiechem - Dobrze....,pozostaje kwestia co zrobić z końmi?
Anna de Loiret
Sama? Nie żartuj Aratheno, wskakuj do mnie, będzie ci wygodniej. Rzekła wyraźnie smutna i poddenerwowana zarazem.
Za Świtem winny podążyć, w końcu to jego stado. odparła Liothannea
Alessio
Zatem zapraszam do mnie Christophe.... - powiedział z ciężkim westchnięciem,położył na chwilę dłoń na miejscu upadku sycząc z bólu i myśląc - Powinienem chociaż zimny okład zrobić,ale jak niby w takich warunkach....
Arathena
To logiczniejsze nawet Anno... Oba moje konie odpoczynku będą miały...
Arathena odwiązała się i wsiadła przed Anię... Ale Ty ciepła jesteś...Mrugnęła do niej okiem i się uśmiechnęła gdy wskakiwała na jej siodło.
Anna de Loiret
Ty też Aratheno, ty też... Odparła elfce, po czym odgarnęła jej włosy na bok by nie zasłaniały jej widoku oraz objęła jedną ręką w pasie.
Christophe Leroy
Z ciężkim westchnieniem wszedł na konia, gdy otrzymał "zaproszenie" od Alessio. Zapewne nie będzie to jedna z tych "milszych" przejażdżek.
Ruszyliście dalej, nieco głodni, bo od południa nic nie jedliście. Arathena z Christophe szybko zasnęli oszukując w ten sposób rodzący się głód. Po jakimś czasie, Liothannea zarządziła zmianę, podała wam po połowie lembasa i poprosiła o linę.
Alessio
Zjadł łapczywie porcję otrzymaną od elfki patrząc na nią z wyraźną wdzięcznością,zaś do Christopha powiedział potrząsając nim w miarę delikatnie i streszczając w kilku słowach sytuację - Pobudka,posiłek i zamiana
Arathena
Posłusznie dała linę Elfce.... i zjadła lembasa od niej.
Teraz Ty Anno musisz trochę pospać... Ale przesiądziemy się na mojego konia. Twój odpoczynek już potrzebuje.....