Edward
Co kur... Gdzie ja jestem, Diane!? Krzyknął rozglądając się i usiłując wstać na równe nogi. Choć niezbyt to łatwe po takim... No właśnie, co się działo?
Wersja do druku
Edward
Co kur... Gdzie ja jestem, Diane!? Krzyknął rozglądając się i usiłując wstać na równe nogi. Choć niezbyt to łatwe po takim... No właśnie, co się działo?
Edward:
Nie widzisz nigdzie Diane, a co gorsza Twojego kufra... Był tam twój stary pancerz. Obudziłeś się tuż pod miejskimi koszarami, lecz na szczęście od strony wejścia do portu. Gdyby ten cały kapitan straży teraz Cię zobaczył nawalonego pod jego budynkiem, to zapewne obudziłbyś się już w lochach. Pamiętać nie pamiętasz zbyt wiele, tylko tyle, że postawiłeś Diane kilka mocniejszych piw, próbowałeś zaciągnąć ją do łóżka, rozlaliście jakieś i... chyba tyle. Reszta jest jak przez mgłę...
Dan:
Dotarłeś bezpiecznie do miasta. Jesteś cały zgrzany i zziajany tym bieganiem, a widzisz, że czasu już wiele nie masz, bo słońce już zachodzi. Vatras dalej siedzi w swojej kaplicy.
Vito:
Innos ci nie odpowiedział, ale kto wie... Może wysłuchał Twej modlitwy. Twoi towarzysze umilkli, najwyraźniej już nie chcąc się odzywać. Po pewnym czasie w końcu zmorzył Cię błogi sen...
Dan
Ehh,no i pięknie,będę musiał spać w mieście,oby mi zapłacił solidnie za ten trud! - pomyślał zatrzymując się aby wyrównać oddech,po dłuższej chwili podszedł do Vatrasa przywitał się delikatnym ukłonem i opowiedział mu wszystko czego się dowiedział starając się nie pominąć żadnego szczegółu.
Techniczny
Jeśli Vatras się modli to Dan czeka aż skończy
Dan:
Hmmm... Ciekawe. Kojarzę tę opowieść, jednak niewielu magów zna, czy pamięta tamte dzieje. Z tego co wiem, to magowie zamknęli ten twór Innosa w jakimś magicznym więzieniu i uśpili. Gdzie i jak... tego nie wiem. Być może są jeszcze jakieś zapiski w klasztorze na ten temat, albo sami coś ustalimy. W każdym razie dobra robota. Mamy w końcu jakiś porządny trop. Jutro jednak rano czeka was kolejne zadanie. Oto twoja zapłata...- mag wręczył ci spory mieszek ze złotem.
Techniczny:
Dan +200 sztuk złota.
Dan
Nas? To znowu będę pracował z Edwardem? - zapytał chowając mieszek
Dan:
Zobaczymy. Przyprowadził mi tu jakąś kandydatkę pochodzącą z Nordmaru, która chciała u mnie pracować i myślę sobie, że chyba będzie o wiele lepszym najemnikiem od niego. Zobaczymy jak sobie poradzi... Chociaż zastanawia mnie jedno. Czy ja czasem i jej gdzieś pijanej nie widziałem z Edwardem? A zresztą... Nieważne. To tyle.
Dan
Mi to wszystko jedno....- odparł szczerze wzruszając przy tym ramionami,po czym udał się do gospody Hanny by sprawdzić czy są wolne łóżka....
Edward
Znowu obrobili porządnego pirata - pomyślał wściekły, chwiejnym krokiem idąc w stronę świątyni i tamtejszej karczmy.
Edward i Dan:
Natknęliście się po drodze na siebie. Edward nie wygląda zbyt dobrze - wali od niego alkoholem jak cholera i idzie chwiejnym krokiem. Chyba nieźle zabalował... I przy okazji widać, że jest nieźle wkurzony.
Dan
Adanosie miej litość nade mną,ja chcę wreszcie odpocząć.... - jednak mimo to sam zagaił - Hej....,co tym razem Ci się przydarzyło? I gdzie Diane,chyba była z Tobą?