Dagoth:
Ani ja - Ale maga w roli "szpiega" wśród kurtyzan bym chciał zobaczyć... No ale cóż no. Nie przeszłoby.
Wersja do druku
Dagoth:
Ani ja - Ale maga w roli "szpiega" wśród kurtyzan bym chciał zobaczyć... No ale cóż no. Nie przeszłoby.
Morghar
Owszem, poświęcenie. Normalnie bym tam nie szedł. Taaa, może Twarzoszmatka mi uwierzy, chociaż sam w to nie wierzę, hehe.
Maikh:
Morgharze, nie jesteś Issaram, nie ma potrzeby byś przywdziewał ekchar. Chyba, że to z powodu którejś z naszych towarzyszek próbujesz pod zawojem poświęcenia ukryć fakt, że zgłosiłeś się na ochotnika.
Morghar
Uśmiechnął się i machnął ręką. No dobra tam... To o co mam te dziwki pytać?
Alda
Uśmiechnęła się serdecznie do Aurelii, łapiąc ją za rękę i przysłuchując się rozmowie towarzyszy.
Regina
Stała tylko i przysłuchiwała się rozmowie. Nie miała nic do powiedzenia... Ktoś tam musiał pójść i skoro jest ochotnik to sprawa sama się rozwiązała.
Maikh:
O to gdzie można znaleźć Alstina. Pani na Niebie, On naprawdę jest taki głupi, czy znów tylko udaje?
Regina
Wyciągnęła tabakierkę i wysypała odrobinę między palec wskazujący a kciuk. Zbliżając dłoń do nosa popatrzyła na Issarczyka. Nie chcę tu uchodzić za nie wiadomo co, ale myślę, że lepiej będzie jak we dwóch pójdziecie. Kawalerzysta pewnie zgubi drogę do burdelu nawet jak dziwki z rozwalonymi nogami jak drogowskaz będą go wskazywały...
Oszzz.. gdyby głupota była lżejsza od powietrza to pewnie latał by jak gołąb pocztowy.
Morghar
Nie chcę tu uchodzić za nie wiadomo co, ale nie mam tyle kasy żeby siedzieć tam tydzień. Nie zgubię się, nietrudno burdel znaleźć, nie będę miał z tym problemu, poradzę sobie sam.
Maikh:
Prawdę powiedziawszy to nawet obowiązujących cen nie znam. Nie było dotąd potrzeby bym się w takie miejsca udawał wzruszył ramionami. I nie śpieszno mi by to zmieniać.