Anna de Loiret
Dobrze... Przesiadła się na konia Aratheny, a gdy już obie znalazły się w siodle zjadła lembasa, po czym wtuliła się do swej przyjaciółki i spróbowała zasnąć...
Wersja do druku
Anna de Loiret
Dobrze... Przesiadła się na konia Aratheny, a gdy już obie znalazły się w siodle zjadła lembasa, po czym wtuliła się do swej przyjaciółki i spróbowała zasnąć...
Christophe Leroy
Ehhh... Już, już... - powiedział nieco zaspany, po czym spokojnie zjadł swój posiłek, po czym zsiada z konia by Alessio mógł przejść na przód.
Arathena
Podobnie jak wcześniej Anna odgarnęła jej włosy z ta różnicą że jeszcze pocałowała ją ciepło i przyjaźnie w kark... Dobrych snów...
I tak jak Anna położyła jej swoja dłoń na jej...
Ruszyliście naprzód, Liothannea nieco pochylona w siodle, ale dobrze się przywiązała, nie ufając chyba magii liny. Gdy nastał brzask, ślady konnych skręciły z traktu na wschód. Arathena mało tego nie przeoczyła obserwując bardziej zachodnią stronę drogi.
Anna de Loiret
Zbudziła się wtulona w Arathenę. Gdy ujrzała, że trzyma ona swą dłoń na jej, wsunęła swoje palce między jej i przystawiła sobie rękę przyjaciółki do ust, ucałowując ją. Dzień dobry - rzekła miłym głosem, a ujrzawszy jak Alessio z giermkiem jadą na jednym koniu nie mogła się powstrzymać i zachichotała mówiąc - ładnie razem wyglądacie, który z was robi za damę?
Alessio
Obudził się z fatalnym humorem,tym gorszym iż zobaczył jak jechały Arathena z jego ukochaną i porównał do tego jak on z giermkiem....,jednak na słowa lubej roześmiał się szczerze mówiąc z uśmiechem - Aktualnie ja robię za damę choć sytuacja jest wielce rozwojowa....
Christophe Leroy
Tiaaa... - burknął pod nosem. Miał nadzieje, że w końcu normalnie będą mogli jechać.
Arathena
Dzień dobry Aniu.... Odezwała się do przyjaciółki..... Zatrzymując konia.
Zeskoczyła z niego i przyglądała się śladom, które nagle skręciły na wschód...
Pani, jaki sens ma nagły zwrot na wschód dłuższą drogą niż krócej na zachód? Przecie ojciec Anny spieszy się.... Logiczne, że Orkowy leżej chce ominąć... ino czemu dłuższą drogę wybrał?
Liothannea zeskoczyła z Trzmiela i podała linę Arathenie. Ruszyła naprzód patrząc na ślady. Chyba postój zrobili, ich wierzchowce nie są zaczarowane. O, ktoś do nich dołączył! Ktoś na ciężkim bojowym rumaku i eee, tych śladów nie potrafię rozpoznać.
Arathena
Przygląda się uważnie i w skupieniu dodatkowym śladom... Przypomniały jej sie słowa ojca Anny "....Nie mogę Ci oddać swego rumaka, za przekroczenie granicy państwa na bojowym ogierze rychła śmierć grozi. Każdy Bretońnczyk polował by na Ciebie jak na jakieś zwierzę, gdybyś to uczyniła,..."
Bojowy koń, musi być tam tez jakiś inny rycerz...
Dotknęła ręką ślady, których Liothannea nie rozpoznawała. Była bardzo skupiona i uważna. Ostroznie by ich nie zadeptać pochodziła koło nich.. Starannie w głowi układała sobie znane już wcześniej ślady z nowymi. Patrzyła czy była to jakaś gonitwa czy był spokój... oznaki walki czy raczej powolny chód...
Jeśli znajdzie jakieś okruchy jedzenia przypominające jej prowiant który dostali od ojca będzie mogła przypuszczać że tu jedli.. Szukała też resztek innego pożywienia. Suchary wypiekane w innym piecu mogą różnic się np. kolorem czy smakiem i zapachem...