Arstan
No fakt, wolę twardy realizm i pragmatyzm, pozwala dłużej pożyć
Wersja do druku
Arstan
No fakt, wolę twardy realizm i pragmatyzm, pozwala dłużej pożyć
Kersijana
Ale to nie jest żadna nowa mądrość.... Pocałowała w policzek Margaret... To życiowe pieśni ale fakt... nauczyłam sie od mej Babki a ona była mądrą kobietą.... Popatrzyła w stronę wejścia do grobowca.... E myślę. że nie ma po co tam leźć... A jeszcze ta przepióreczka zasnęła tak słodko... Nie mam sumienia jej budzić...
Arstan:
Nieważna długość żywota, tylko to, jakie ono jest!
Kersijana:
Idź tam, ja wezmę delikatnie Adelę i będzie dalej spać... Kersi proszę, boję się o nią a ja nie chcę w tym stanie sama wchodzić do kurhanu.
Kersijana
Och i co ja mam z Tobą zrobić? ale wiesz tez zaczynam się martwić o Elfa i Królową.... No dobrze... Skoro tam nie słychać żadnych odgłosów walki..... Tylko proszę nie zbudź jej.... Wejdę pierwsza bo lepiej widzę.....
Kersi ostrożnie podała Adelę Swej nowej koleżance i zbliżyła się do wejścia od grobowca.... Przepraszam że zakłócam Twój spokój... no Ty co tu leżysz.. e zresztą nieważne....Leż spokojnie a nikomu nic się nie stanie....
Catherine
Wolała by zostawić miecz niż odpowiadać na to pytanie ale już się zgodziła i nie mogła się teraz wycofać.... - Rudowłosa wojowniczka ma imię! - odkrzyknęła mu ze złością,jednak zaraz kontynuowała - Lothiriel,bo jest dla mnie jak starsza przyjaciółka,opiekunka,próbuje też w bardzo miły sposób zastąpić mi matkę której nie pamiętam....,Beatrice,bo jest urocza,kochana,ma wielkie serce i jest taka....zwyczajna mimo bycia królewną,denerwuje mnie,irytuje,bywa nierozsądna i głupia jak teraz, ale i tak ją kocham....,Adele,bo też nikogo nie miała kiedy ją znalazłam,bo jest inteligentna i kochana,bo przypomniała mi mnie samą kiedy.... - tu wzięła głęboki oddech - kiedy musiałam żyć na ulicy i Margaret....,kocham ją jak przyjaciółkę,za to jaka jest słodka i troskliwa,za to że była odtrącana ze względu na swoje....upodobania - gdy skończyła odwróciła się z rękami założonymi na piersi,dobrze że panował mrok bowiem nie mogli dostrzec jej czerwonej twarzy
Głęboko poruszona słowami siostry, Betty rzuciła się jej na szyję i ucałowała kilka razy jej twarz, na koniec przytulając się mocno. Dobra odpowiedź! Krzyknął wojownik i zwrócił się do królowej - podaj imiona wszystkich swych prawdziwych dzieci! Lothiriel spojrzała na niego z niedowierzaniem, a po jej policzku spłynęła łza... Anardil i... I Archibald... Odpowiedziała cicho, zakrywając twarz dłońmi. Dobra odpowiedź!
Tymczasem do sali weszła Kersijana, zdążyła usłyszeć pytanie i odpowiedź królowej.
Arstan
E ten Archibald, co świeci oczkami?
Catherine
Westchnęła ciężko i także przytuliła Beatrice,zaś gdy usłyszała odpowiedź królowej spojrzała na nią z niedowierzaniem ale i pewnym współczuciem,nie żeby się tego nie domyślała po wcześniejszych rozmowach z nią ale gdy poznała prawdę aż ją to uderzyło - To dlatego ma taką czerwoną poświatę.... - Nawet jeśli to nie Twoja sprawa!A Ty nie powinnaś pilnować koni? - zwróciła się kolejno do Arstana i wchodzącej Kersijany
Kersijana
Odpowiedź Królowej troszkę ją zaskoczyła... Ale nie podeszła do niej a zatrzymała się widząc obcych wojowników...
Margaret Się o Ciebie martwiła i błagała bym zobaczyła czy żyjesz.. Tfuuu... to znaczy czy żyjecie.... O Was się martwiła.. O, wszystkich....
Arstan do Cat
Moja sprawa, bo ważne czy wie o tym, że jest synem elfiej królowej, bo jak nie wie i się to wyda to biada będzie