-
Ślady wskazują na to, że nowo przybyli kłusem jechali, choć ciężko było rozpoznać drugiego wierzchowca. Aathena musiała wytężyć całą swa pamięć, by zszokowana rozpoznać w końcu ślady jednorożca. Ale to przecież bardzo rzadkie zwierze, które nie zwykło Jej Lasu opuszczać, o daniu się dosiąść nie mówiąc. Podobno tylko dziewica o czystym sercu może tego dokonać. W obozowisku okruszki różnej barwy, widać podzielili się nawzajem swym posiłkiem. Ślady, już wspólne, prowadzą z powrotem w kierunku drogi. Nadrobiliście jeden dzień dzięki nocnej jeździe.
-
Anna de Loiret
Uśmiechnęła się tylko i rzekła do Alessia - no to ładna z ciebie dama, ale dziwnie ubrana, pożyczyć ci suknie?
-
Alessio
Powiedział wciąż z uśmiechem udając zawstydzenie - Och kochanie....,onieśmielasz mnie,myślisz że by pasowała?
-
Christophe Leroy
A ja zostanę Twym rycerzem... Pani? Oczywiście o ile zdobędę Twą rękę - powiedział żartobliwie do Alessia, łapiąc powoli humor...
-
Arathena
Wstała nagle, Ale to przecie nie możliwe.....!
Liothanneo... nie zwróciła uwagi że odezwała się do Elfki na ty... Jednorożec... To jest jego ślad... Spójrz jak dostojnie tu szedł... Równy, miarowy krok... Jak młody bóg.... Nie wiem czy miał jeźdźca, muszę jeszcze sprawdzić czy nie ma tu śladów niewiasty jakiejś.... Przecie książę koni nie da się nikomu dosiąść jak ino dziewicy o czystym sercu..... przynajmniej tak gadają....
Wszyscy ruszyli z powrotem na drogę i na niej trza szukać gdzie dalej pojechali...
-
Alessio
Och,jakaż jestem rozchwytywana z rana,Aniu podziwiaj,Twój luby w kilka chwil został damą i własnego rycerza się dorobił.... - powiedział z trudem powstrzymując śmiech
-
Anna de Loiret
Uśmiechnęła się do Alessia i rzekła - teraz tylko musisz nauczyć się pewnego rodzaju zachowań, sprawiających że twój rycerz robi właśnie to, czego ty pragniesz hihi. Po tym zwróciła się do elfek - może to... Tak, to musiała być Morgiana, najwyższa kapłanka Pani Jeziora! Ona dosiada jednorożca!
-
Alessio
Hmm,chyba wiem do kogo powinienem się zgłosić po nauki w tej kwestii - odparł jej z uśmiechem po chwili dodając już poważnie - I obawiam się że to ta kapłanka będzie głównym celem zasadzki....
-
Arathena
Tak.-Chyba macie rację.... Jeden dzień drogi nadrobiliśmy, dzięki Pani... Elfka Spojrzała na Liothanneę... Zapewne nie uda się dalej jechać w ten sam sposób... Choć powiem szczerze, że zasnąć w objęciach Anny to jest naprawdę wielka radość.... Nie wiem jak nasze konie długo jeszcze mogą bez wypoczynku jeździć...Zaczęła do nich podchodzić i każdego z osobna oglądać i oceniać pod względem oznak zmęczenia...
-
Anna de Loiret
Och Aratheno... Powiedziała z nieskrywaną radością wzdychając przy tym i rumieniąc się.