-
Dan
Jego kufer jego sprawa - rzekł do strażnika obojętnie po czym wszedł do karczmy Coragona by to jednak u niego sprawdzić czy są wolne pokoje - U Hanny nie ma żadnej prywatności i nie podaje jedzenia ani alkoholu a u niego jest to wszystko i do tego się dość lubimy....,no i jestem przy kasie hehe
-
Edward:
Strażnik postawił szybko nogę na kufrze i krzyknął do Coragona:
- Karczmarzu... Ten tutaj kufer to czyj?
- Jakiegoś to klienta, co się upił i wyleciał z karczmy. Chcecie to go zabierajcie, najwyżej się zgłosi po niego do was. Ja i tak nie mam gdzie go tu trzymać.
- No... To dobrej nocy hehehe - strażnik wziął nogę z kufra i poszedł patrolować dalej miasto.
Dan:
Po wymianie zdań Coragona ze strażnikiem odpowiedział ci - Tak, mamy jeszcze wolne pokoje. Za jedną noc 20 sztuk złota.
-
Dan
To świetnie,zajmuję sobie jeden - powiedział z uśmiechem kładąc kwotę na ladzie - Wrócę za jakiś czas a Ty mi go tutaj potrzymaj - dodał żartobliwie wychodząc i rzucając jeszcze do Edwarda - Jak coś będę w tej karczmie a teraz jeszcze zajrzę do swojej,ekhm,znajomej....
-
Edward
Dobra, idź ją tam grzmocić a ja lecę swojej ukochanej szukać! Krzyknął i pobiegł do gospody, gdzie być może jest Diane...
-
Dan
Ehh....,nie grzmocić tylko.....,a zresztą nieważne,powodzenia... - odparł zażenowany udając się do Sophie,gdy znajdzie się przed jej domem cicho puka by w razie czego nie obudzić domowników
-
Edward:
Wbiegłeś do karczmy. Dalej tu siedzi pełno tych samych ludzi. Co poniektórzy z nich rzucają na Ciebie pogardliwe spojrzenia, niektórzy się uśmiechają, a niektórzy po prostu ignorują. Nie widzisz tu jednak swojej ukochanej... Może nastąpił jakiś atak nekrofili i ją porwali?
Edward:
Po kilku chwilach Sophie uchyliła delikatnie drzwi i z lekkim uśmiechem wyszła do Ciebie przed dom - Hej, Dan. Jeszcze w mieście?
-
Dan
Jest jeszcze piękniejsza kiedy się uśmiecha.... - pomyślał odwzajemniając uśmiech - Tak,będę wyjątkowo w nim nocował,jutro rano mam się zgłosić do Vatrasa i nie chce mi się biegać tu z farmy.....-tu zrobił krótką pauzę niemal od razu dodając - Pójdziesz ze mną na piwo? Ja stawiam....
-
Edward
Podszedł do karczmarza i spytał - widziałeś Diane? Tą z którą piłem?
-
Edward:
Nie. Odkąd stąd wyszliście nie widziałem jej na oczy. Jak ma szczęście to może nie poszła się awanturować z Wulfgarem, albo się na niego nie natknęła...
-
Edward
Kurwa, tylko nie to! Krzyknął i pobiegł do koszar jak błyskawica.