-
Odpowiedź poprawna! Krzyknął wojownik a Elrohir podbiegł szybko do ukochanej łapiąc ją za dłonie i patrząc w oczy... Wydaje się, że pragnie coś powiedzieć, ale nie może znaleźć odpowiednich słów.
Tymczasem Lothiriel złapała obydwie córki za ręce, płacząc... To było straszne... Oni... Nie wiedzieli czym jest litość, czym jest dobroć... Jakby nie mieli serc - jęknęła.
Arstana zaś zaczyna ogarniać coraz większe zniecierpliwienie... Miecz bardzo kusi, tymczasem kobiety płaczą, tulą się i szepczą...
-
Catherine
Słuchała jej z wielkim smutkiem ale i spokojem,zaczęła delikatnie ocierać łzy obficie płynące z jej oczu,gdy skończyła mówić i słyszalny był jedynie jej szloch powiedziała cicho ze współczuciem w głosie - Nie bój się,to już za Tobą,wyszłaś z tego silniejsza,a teraz masz nas,kochamy Cię bo jesteś dla nas niezastąpiona.... - po tym umilkła i zetknęła swoje czoło z jej
-
Kersijana
Nordolczyk zakochuje się tylko raz... Ja swe serce już ofiarowałam... Ty też. ... Mogę chwilę pobyć sama? Mimo że oczy miała pełne łez to starała się nie łkać i szlochać. Musze to wszystko sobie na nowo poukładać.... Pocałowała go w usta.. Nie był to namiętny pocałunek... Tak jakby chciała choć ostatni raz go pocałować...
-
Kersijana:
Nie! Nie tylko raz! Pozwól mi to wyjaśnić, Kersi! Krzyknął Elrohir, obejmując Cię i przysuwając do siebie.
Catherine:
Ale zrozum... Za każdym razem kiedy spojrzę na swe łono, przypomina mi się jak... Jak oni mi to robili, nie mogę się od tego opędzić Cathy, to mnie prześladuje córeczko... Rzekła Lothiriel, jest prawdziwie załamana a nie tak dumna i opiekuńcza, jak zazwyczaj.
-
Catherine
Może....,może gdybyś....,nieważne....,chciałam powiedzieć,że kocham Cię bardzo.... - wyszeptała całując ją w policzek i opierając głowę na jej ramieniu
-
Kerijana
Miała wyrzuty sumienia, że w tej chwili nie jest przy królowej... Nie krzycz Elrohirze. Wiem co chcesz powiedzieć... że kiedyś kochałeś inną, a teraz mnie... Kersijanę nagle zaczynało olśniewać.... Jego miłość do niej mogła być szczera a tamta Nordolka.... Kersi czuła jak ze wstydu mdleje nagle... Zrobiło jej się słabo.....
Och kochany ...wtuliła się w niego... Czy ona.... milczała bardzo długo... Nieśmiało wyszeptała nadal będąc w niego wtulona...Ona nie żyje?..prawda? To dlatego Ci przypomniałam bolesne wspomnienia gdy mnie pierwszy raz ujrzałeś?
-
Catherine:
Wiem... Ja ciebie też, córeczko... Szepnęła królowa. Po chwili, gdy jako tako się uspokoiła, spytała łagodnie - może gdybym co, córeczko?
Kersijana:
Żyje... Ale gdy zostałem wygnany, znienawidziła mnie. Ma powody... Wciąż ją kocham, ale nie łudzę się, że kiedyś jeszcze spojrzy na mnie jak w dniach naszego szczęścia. Teraz Kersi... Mam też ciebie, ty mi przywróciłaś radość z życia, sprawiłaś, że znów czuję, że na tym świecie jest szczęście... Odparł rycerz, przytulając Cię mocno.
-
Catherine
Zapomnij to głupie....,nie wiem czemu o tym pomyślałam.... - odparła lekko się zawstydzając - Cholera,czemu nie umiem trzymać języka za zębami?!
-
Catherine:
Skarbie, powiedz, proszę... Szepnęła, a łezka znów spłynęła po jej policzku. Swoją dłonią zaczęła gładzić Twe włosy dośc szybko, ale delikatnie.
-
Kersijana
Serce ją bolało.. żal i smutek. tyle czuła w tej chwili... Słowa Elfa nic a nic jej nie uspokoiły....Czuła się jak ktoś na zastępstwo... Powiedz mi czy gdyby.. Gdyby ona Cię nadal kochała byś teraz był ze mną? Szczerze mi powiedz na te pytanie.... Kersijana popatrzyła w stronę wojowników.... Czy nie widzicie ile bólu i krzywdy wyrządziliście? Czym Wam zawiniliśmy stawiając nas w takiej sytuacji znając odpowiedź na każde pytanie?