-
Dan:
Oj grabisz sobie, grabisz... Poczekaj no tylko jak mi dadzą motykę do ręki - pogroziła ci palcem i wzięła następny łyk wina.
Vito:
Nie przestaniesz jej nagle kochać. Wymaga to czasu, wysiłku, pracy jak i wytrwałości od was obojga. Powiedz jej, iż to ja, we własnej osobie objawiłem ci się we śnie i nakazałem wam tak uczynić.
-
Vito
Ale dlaczego? Czemu stajesz na drodze miłości dwojga młodych ludzi?
-
Dan
No wiesz co? Uniosła byś rękę na kogoś tak bezbronnego jak ja? - powiedział z niewinną miną pokazując na siebie swoimi rękami
-
Dan:
Pfff, taki bezbronny a paraduje z orkowym toporem na plecach - powiedziała obrażalskim tonem.
Vito:
Ponieważ kazirodczy związek, między Tobą, a Twą siostrą jest sprzeczny z mymi naukami, i nie ważne jak wielka jest to miłość... Taki związek nie ma przyszłości.
-
Dan
Ale to tylko żeby Ciebie bronić....,gdybyś mnie zaatakowała nie miał bym serca by czegokolwiek użyc by temu przeciwdziałać więc w istocie był bym bezbronny jak niemowlę.... - rzekł ze szczerym uśmiechem
-
Vito
Znów pochylił głowę i pokręcił nią zrezygnowany. Dobrze... Spróbuję... Spróbujemy...
-
Edward
Cholera! Okradli mnie! Krzyknął i dodał - a w naturze można za pokój zapłacić...?
-
Dan:
Oh, skoro tak mówisz... Będę o tym pamiętała, gdy mnie zdenerwujesz - odparła ci z wrednym uśmiechem, kończąc swoje wino.
Edward:
Właścicielka gospody zaśmiała się i z uśmiechem ci odparła - O nie nie nie... Tak mnie nie przekonasz, kochanieńki. Musisz trochę bardziej się postarać.
Vito:
A więc słuchaj. Pomogę ci wydostać się z tego więzienia. Kiedy wyjdziesz z tejże kopalni, zabranym, by zostać przemienionym w nieumarłego, me zdradzieckie sługi, które mi kiedyś służyły oszaleją, a ich umysł zostanie stępiony. Będzie to znak, byś zaczął uciekać. Czy to górami, czy to lasami... - wszystko stawało się być nagle coraz to bardziej mgliste i niewyraźnie, aż w końcu, gdy Innos wypowiedział swe ostatnie słowa przed Twymi oczyma zapadła ciemność...
-
Edward
A specjalny taniec? Spytał puszczając jej oko. Trudno, jak będzie trzeba to pomacham jej fiutem przed nosem, nie będę przecież spał na ulicy, aaaahahaha!
-
Vito
Ehh, wysoka cena za życie... Nie wiem co ona na to powie. Mam nadzieję, że to nie był tylko figiel mojej wyobraźni.