-
Kersi... Elrohir westchnął zrezygnowany, pamiętając chyba o pytaniu zadanym jego ukochanej. Masz rację, a co do miecza, muszę się zastanowić... Odparła królewna.
Wyszliście na zewnątrz, a tam Betty okręciła ostrze miecza w materiał i przytroczyła do swego siodła. Na ziemi wciąż siedzi Margaret, przytulająca śpiącą Adelę, bardzo troskliwie...
-
Kersijana
Gdy wyszła z grobowca podeszła do Margaret i Adeli... Przyprowadziłam ich,,, wyszeptała coby nie zbudzić małej.... Szkoda, że Ciebie tam nie było... wiele Cię ominęło.....
-
Kersijana:
Tak? Co się działo? Spytała Margaret szeptem, wciąż tuląc małą.
-
Kersijana
Opowiedziała jej pokrótce o wydarzeniach z Wojownikami Miecza... Zastanawiam się jakie by Ci pytanie zadali? Wiesz oni dobrze wiedzieli o co pytać... Ale mniejsza oto....
Najważniejsze że Betty zdobyła miecz i możemy ruszać dalej....
-
Catherine
Gdy ujrzała Margaret tulącą śpiącą Adele od razu do nich podeszła,przykucnęła,i uśmiechnęła się promiennie do swojej przyjaciółki mówiąc szeptem - Prześlicznie razem wyglądacie!
-
Margaret ze zdziwieniem wysłuchała opowieści o wydarzeniach w kurhanie, czerwieniąc się cała. Wolę nie wiedzieć, jakie bym dostała pytanie... Rzekła niegłośno, a po tym odwzajemniła uśmiech Catherine rumieniąc się i podając jej ostrożnie Adelę - proszę, to twoja siostrzyczka.
-
Catherine
Potrzymaj ją jeśli chcesz.... - wyszeptała z uśmiechem,delikatnie kładąc jej dłoń na ramieniu
-
Veccavianka znów utuliła Adelę do siebie, głaszcząc ją też po włosach. Cathy... Nie boisz się zostawiać jej ze mną? Wszak wielu ma mnie za... No wiesz... Szepnęła.
-
Catherine
Słucham? - wyszeptała z niedowierzaniem - Nie jestem jedną z wielu,i nie obchodzi mnie co o Tobie myślą jakieś palanty!Nie jesteś potworem Margaret!Tylko moją słodką,kochaną,szlachetną przyjaciółką i nie chcę nic więcej słyszeć o żadnych innych! - dodała rozgorączkowanym,choć wciąż ściszonym głosem,po czym usiadła obok niej i mocno ją objęła,głowę opierając na jej ramieniu
-
Margaret wzruszyła się słowami Catherine, roniąc kilka łez. Nic nie powiedziała, obie siedziały tak po prostu przez chwilę... Do momentu, gdy Lothiriel krzyknęła - wsiadajcie na konie, spróbujemy się stąd jakoś wydostać!
Veccavianka pocałowała Catherine w policzek i podeszła do Kersijany, dając jej małą Adelę. Ty nie jesteś ranna jako jedyna, ja i Cathy ledwo na nogach stoimy, poza tym mała to ciebie nazywa ciocią. Zaśmiała się cicho.