-
- Cóż za prostak z niego Baldwinie, nazywa mnie po imieniu mimo iż nie zezwoliłam, chodzi we własnych womitach i jeszcze odwraca się do ciebie plecami - rzekła Agnes do pana z Ibelinu.
- Istotnie! Wracaj tu glizdo! Przepraszaj na kolanach, najpierw mnie a potem hrabinę de Montmirail, żonę Boemunda de Moulins! Ryknął do Filipa.
-
Gunter
Cicho do karczmarza Gdzie izby? Ile za noc?
-
Robert
Miał spory ubaw obserwując popisy Filipa - Swoją drogą niezłe ziółko z tej Agnes - pomyślał jednak gdy rycerz powiedział że jest mężatką aż zakrztusił się winem i musiał kilka razy solidnie uderzyć się w klatkę piersiową żeby się nie udławić - Widzę że nie byłaś do końca szczera, pewnie miałaś powody ale i tak będę o tym pamiętać
-
Filip
Drogi Baldwinie, obaj jesteśmy w niezłej kabale, a Ty chcesz przeprosin? Ciebie cucili, bo zapewne jakaś burda tu była, a mnie obrzucono womitami. Myślisz, że warto robić sobie dodatkowy problem? Lepiej sobie dajmy na wstrzymanie.
Techniczny:
Próbuję przekonać Baldwina, by załagodzić sprawę.
-
Mitrydates
Popatrzył na sprzeczkę Baldwina z Filipem po czym dodał szeptem po ormiańsku No pięknie,Saladyn u bram,a nami targają spory wewnętrzne.Nawet w godzinie grozy nie umiemy się zjednoczyć.
-
Karczmarz nie odpowiada na razie nikomu, przygląda się cały czas awanturze.
Baldwin krzykiem odpowiedział Filipowi - żarty sobie stroisz!? Obelgę w mą stronę jestem w stanie puścić w niepamięć, ale nie brak szacunku do mej przyjaciółki! We własnych womitach podchodzisz do niej i po imieniu mówisz, mimo iż ona nie zezwoliła! Klękaj i całuj ją po butach, by ci darowała!
Agnes przysłoniła sobie dłonią usta, chichając cały czas.
-
Bertrand
Szkoda murwa tego Filipa, dobry chłop był, a marnie skończy.
-
Filip
Lepiej mnie nie denerwuj, łażę cały obryzgany, śmiesz odzywać się do rycerza jak do mieszczucha lub chłopa, sam lepiej nie wyglądasz, bo Cię cucono. Wściekły byłem, to tak odpowiedziałem. Zdarza się. Mówi Oswaldowi, by mu pomógł, mówiąc "Rycerzu Oswaldzie z Chastelneuf, pomóż mi na Boga jedynego."
-
Nie wykazałeś się rycerskością zaświadczaną mi w słowach Filipie z Dijon, a może łże-rycerzu! Odpowiedział Oswald. Baldwin de Ibelin, rzucił zaś Filipowi rękawicę, złowrogo na niego patrząc.
Agnes cały czas się śmieje, aż usiadła nie wytrzymując...
-
Filip
Chcesz zatem ze mną walczyć? Niech tak będzie. Wyciąga miecz i przygotowuje się do walki z Baldwinem.