Arathena
Chyba pochodni rozpalać nie będziemy. A i radzę Ci byś jednak w obrębie ogniska siedział. Lepiej by było nikogo z ludzi większym ogniem tu nie zwabić...
Wersja do druku
Arathena
Chyba pochodni rozpalać nie będziemy. A i radzę Ci byś jednak w obrębie ogniska siedział. Lepiej by było nikogo z ludzi większym ogniem tu nie zwabić...
Warty mijają spokojnie, wiatr ustał, nad bagnami zaczyna się unosić biały opar. Naglę ciszę nocy przy zamianie warty rozdarł jakiś odległy krzyk z trzęsawiska, ni to ludzki, ni to rozdzieranego metalu. Konie zaczęły rżeć i próbują się zerwać z uwięzi. Dźwięk jest tak przeraźliwy, że zastygliście w bezruchu, macie równie wielka ochotę co wasze wierzchowce dać nogi za pas.
Atarhena
Co to u diabła było?
zerwała sie na równe nogi... Stopą zagarnęła ziemię by zgasić ognisko...
czuła jak jej serce łomocze... Nigdy nie słyszała podobnego dźwięku....
Przeraźliwy prawie rozdzierał jej głowę...
Techniczny
Relanium zapewne nie maja w ekwipunku.... Ale zawsze warto spróbować :D
Christophe Leroy
Nie mam za cholerę pojęcia... Duch jakowyś może? Widzisz Ty coś z dala? - położył dłoń na rękojeści miecza, by mieć go przygotowanym w razie czego. Serce waliło mu jak cholera ze strachu, wszak noc nadal była, a krzyk ten był tak przerażający, iż giermek myślał, że zaraz coś się na nich rzuci i rozszarpie na strzępy. Miał ochotę uciekać z dala od tego miejsca, byleby jak najdalej...
Dźwięk na szczęście się nie powtórzył ponownie. Udało się Wam uspokoic bicie swych serc, gdy coś w oparze błysnęło na zielono i rozległ się przeraźliwy pisk podobny do szczurzego, który bardzo szybko się urwał. Na chwilę ten blask ukazał jakąś kłębiąca się masę na trzęsawisku zmierzającą w waszą stronę.
Arathena
dosiadaj Trzmiela wykrzyknęła do giermka i nie ociągaj sie a trzymaj go mocno....
Sama dosiada Papillona i w galopie uciekają z tego miejsca. Woła po imieniu konia giermka by jechał za nią
wcześniej odwiązała pozostałe konie i klepnęła je energicznie w zady tak by uciekały również...
Kierowała swojego na trakt coby odjechać od drzew.. drogę w miarę znała bo była na zwiadzie przy truposzach...
Christophe Leroy
Wsiadł prędko na Trzmiela i trzymał się go mocno tak, by z niego nie spaść - Oby to się udało... Co to za cholerstwo na tych bagnach siedzi?!
Konie ruszyły cwałem, ledwo dały się kierować. Pewno dzięki temu minęliście resztki zwłok w chwili, gdy pierwsze gigantyczne szczury dopiero z bagna na brzeg zaczęły się wydostawać. Wierzchowce opadły z sił dopiero o świcie, dając sobą kierować.
Arathena
Mam nadzieję, że udało nam się uciec..... Co to mogło być? Nie jestem bojaźliwa, ale tego już nigdy więcej bym nie chciała przeżywać....
Zwolniła konia który ledwie żył......
Christophe Leroy
Nie mam pojęcia, ale ja tam już na pewno nie wrócę... Jakiś magik na tych bagnach siedział czy co? - odpowiedział jej również zwalniając konia - Trzeba oszczędzać konie, bo padną nam po drodze...