Vito
Won głupcze! Bez rozkazu na statek włazisz?! Wynocha zanim i mnie przez Ciebie wygonią! Kapitanowi wstydu nie rób! krzyknął na Rhena.
Wersja do druku
Vito
Won głupcze! Bez rozkazu na statek włazisz?! Wynocha zanim i mnie przez Ciebie wygonią! Kapitanowi wstydu nie rób! krzyknął na Rhena.
Arto
Wiesz jak to mówią.. im mniej wiesz tym lepiej śpisz. Ale zdradzić Ci mogę, że to nie o świeczniki tym razem chodzi....
Falmir:
Czeka zatem z resztą oddziału na pozostałą grupę.
Rhen
Wybacz rycerzu. Na rozkaz kapitana Wulfgara mam się dowiedzieć co się tutaj dzieje. Już wracam jeśli to zabronione.
Dan
Tak,najpierw zjem,czcigodny Isgaroth i tak całe dnie w tej kaplicy przesiaduje - powiedział mimowolnie się oblizując na widok i zapach jedzenia po chwili dodając - A po co tylu im ludzi potrzeba nikt nie wie....,wątpię żeby o orków chodziło bo od powstania bariery nikt ich na wyspie nie widział
Dan:
Jak nie o orków to o co? Nic innego chyba nam nie grozi... Chyba, że o czymś jeszcze nie wiemy - odpowiedział ci. Po paru chwilach twoja przybrana matka postawiła Ci na stole miskę z gulaszem wraz ze sztućcami, zapytała od razu ciekawska - O czym rozmawiacie?
Rhen:
Żeby się dowiedzieć nie musisz wpychać się na statek. Wyjazd! Jeden strażnik wystarczy - krzyknął gniewnie do Ciebie. Chyba nie spodobał mu się sposób w jaki postanowiłeś zbadać całą sprawę...
Vito:
Rozpocząłeś przeszukiwanie statku wraz z wojskowymi. Jak na razie na górze nic nie ma podejrzanego. Armaty, porządne, dębowe beczki z piwem, jakieś skrzynie i worki z czymś sypkim. Zapewne z przyprawami...
Arto:
Cóż, skoro tak twierdzisz... - odparła Ci. Chcąc powiedzieć coś więcej zauważyliście, iż goście zamieszukący tę gospodę schodzą z góry i zalewają pytaniami Twą wspólniczkę co się dzieje, czemu żołnierze tak biegają itd.
Falmir:
Niedługo minęło, aż w końcu i tamta grupa powróciła do was. Stanęli przed wami, po czym jeden z nich wskazał ręką miejsce, z którego wrócili i odparł - Sierżancie, widzieliśmy tam jakąś zakratowaną jaskinię. Widzieliśmy jakieś niedopałki pochodni, pełno jakiś szklanych i drewnianych dzbanów i różnych tego typu rzeczy, tylko ni cholery wiemy jak to otworzyć...
Dan
O przyszłości mamo,o przyszłości..... - odparł jej puszczając oko ojcu - Nie ma co jej zdradzać szczegółów,niepotrzebnie by się martwiła.... - pomyślał zabierając się za jedzenie
Vito
Kontynuuje przeszukiwanie.
Rhen
Szybkim krokiem opuszcza statek.
Arto
Słysząc jak goście zaczynają wypytywać gospodynie, sam stara się wsłuchać w to co ma ona do powiedzenia. Nie wie sam dokładnie dlaczego tylu żołnierzy nagle się tu zjawiło. Obawia się tylko ze zacznie ona najzwyczajniej spławiać gości...