Malcolm
Uśmiechnął się nieznacznie widząc reakcję kobiety. Dokąd zmierzasz pani? Może pozwolisz nam się odeskortować, czym mój towarzysz odpokutuje swe winy w Twoich oczach?
Wersja do druku
Malcolm
Uśmiechnął się nieznacznie widząc reakcję kobiety. Dokąd zmierzasz pani? Może pozwolisz nam się odeskortować, czym mój towarzysz odpokutuje swe winy w Twoich oczach?
Malcolm, Malacath:
Rita pokiwała głową, aż jej czarne włosy smagnęły twarz Malcolma. Odeskortować, to mnie i tak odeskortujecie. Ja w ramach rekompensaty wymagam czegoś bardziej... Oryginalnego - rzekła z nieco figlarnym uśmieszkiem.
Malcolm
A to co to miało być? Niby przypadkiem mnie włosami smagnęła? Akurat... Nowopoznani ludzie tak nie robią. Tym bardziej że przed chwilą wydzierała się że chcemy ją zgwałcić... Nie dał tego po sobie poznać, lecz spojrzał przenikliwie na Ritę, starał się coś wyczytać z jej oczu, twarzy, zachowania.
Techniczny
Empatia na Ritę, co chciała wskórać poprzez ten ruch głową i rzucanie włosami.
Malcolm:
Nie wyczytałeś nic z oczu ani zachowania Rity... Dalej nie masz pojęcia co kombinuje, i czy coś w ogóle.
Catherine:
Po kilku chwilach umyłaś dokładnie stopy dziewczynki sprawiając jej tym ulgę i przyjemność. Cały czas wpatruję się a to w Twe dłonie a to w twarz, sama jest widocznie smutna ale nieco już z nią lepiej.
Catherine
Zdmuchnęła włosy które jej nachodziły na oko,westchnęła ciężko i zaczęła masować stopy Adele - No niech jej będzie....i tak się nieźle trzyma jak na to co przeżyła ale to już raczej moja zasługa.Tylko co teraz z moim życiem? Jak mam podróżować i się najmować z dzieckiem u nogi? Ehh....,ale nie potrafiłam jej zostawić samej sobie,nie potrafiłam....
Catherine:
Adela spojrzała na Ciebie najpierw zaskoczona, ale po chwili rozluźniła się i przymknęła oczy... Jednak zaraz postanowiła się nieśmiało odezwać, patrząc prosto w Ciebie - nie wiedziałam do tej pory, jakie to uczucie... Zerknęła na chwilę na swe stopy, po czym znów nieco zawstydzona patrząc Ci w oczy spytała - co teraz ze mną będzie?
Catherine
Zaopiekuję się Tobą,a co ma być? - stwierdziła krótko jak gdyby to była oczywista oczywistość,masowała jeszcze chwilę jej stopy po czym usiadła obok niej i zaczęła spożywać posiłek
Catherine:
To już? Spytała jakby zawiedziona, ale widocznie jej się to wyrwało, bowiem nagle zasłoniła twarz dłonią.
Catherine
Spojrzała na nią szczerze zaskoczona aż zatrzymując kanapkę w połowie drogi do ust po czym roześmiała się radośnie - Tak,to już,ja też chcę odpocząć, zobaczymy co da się z tym zrobić wieczorem.... - i powiedziała na koniec puszczając jej oko - Słodkie maleństwo,może i nie będzie mi z nią tak źle?
Catherine:
Dziewczynka się uśmiechnęła lekko, co jest miłym widokiem biorąc pod uwagę jej stan. Jednak już bez słowa położyła się na kocu i skuliła, przymykając oczy a dłonie podkładając pod głowę.