a jarek znowu jedzie na bracie
http://www.youtube.com/watch?v=Aq0ukEbtvbw
zaje***a jest lista zasług prezydenta L.Kaczyńskiego, cytuje wszystkie:
1. był założycielem PiS
2. był pierwszym prezesem PiS
Wersja do druku
a jarek znowu jedzie na bracie
http://www.youtube.com/watch?v=Aq0ukEbtvbw
zaje***a jest lista zasług prezydenta L.Kaczyńskiego, cytuje wszystkie:
1. był założycielem PiS
2. był pierwszym prezesem PiS
Zgadzam się z Tobą glaca w 100%.
Donald Tusk ma jednak jeszcze mniej zasług dla Polski- założycielem PO był ale pierwszym prezesem już nie. :mrgreen:
Nie zapominajmy, że obaj dbając o przetrwanie narodu spłodzili po jednym dziecku, bo na wychowanie większej ilości nie było ich stać (złośliwi powiedzą, że ich impotencja nie dotyczyła tylko spraw polityki). :mrgreen:
Takim mężom stanu niewątpliwie należy się Wawel.
Hmmm Tusk ma dwójkę dzieci :roll:
Te "orędzie".... hmmm może skwituje milczeniem.
Zwracam honor "Donaldu Tusku". Jednak Wawel mu się też należy.Cytat:
Zamieszczone przez Barsa
Tego nie trzeba było ujawniać. Każdy to słyszał. Nawet ta pani w czerwonym której to dotyczyło. A to znaczy, że nie była to prywatna sprawa prezydenta Kaczyńskiego.Cytat:
Zamieszczone przez Elrond
To była podsłuchana prywatna rozmowa, która nie była skierowana do nikogo, poza współpracownikiem śp. prezydenta. Zgodnie z Twoim standardem, jej omawianie, roztrząsanie, puszczanie w "szkłach kontaktowych" i robienie z tego afery było równie nieetyczne, jak ujawnianie prywatnej korespondencji Palikota z dziennikarkami.Cytat:
Tego nie trzeba było ujawniać. Każdy to słyszał. Nawet ta pani w czerwonym której to dotyczyło. A to znaczy, że nie była to prywatna sprawa prezydenta Kaczyńskiego.
Widzę, że masz problemy z rozróżnieniem prywatnej rozmowy od publicznego, nietaktownego przemówienia. Prywatną korespondencję można prowadzić za pomocą telefonu, za pomocą poczty elektronicznej lub zwykłej poczty. Prywatną rozmowę można też prowadzić w cztery oczy za zamkniętymi drzwiami. Jak ktoś na konferencji prasowej - gdzie wszystkie mikrofony są skierowane w jego kierunku - coś powie, to bez względu na intencje i na to czy ten ktoś mówi szeptem czy krzyczy, to co powie jest publicznym oświadczeniem.Cytat:
Zamieszczone przez Elrond
Mam nadzieję, że teraz rozumiesz czym różni się prywatna rozmowa od publicznej.
Pozdrawiam.
No właśnie dla mnie między jedną a drugą wypowiedzią nie ma różnicy. Prezydent powiedział coś tylko do swojego współpracownika i do niego to było skierowane, a nie do kogokolwiek innego, nie było to żadne "przemówienie do mas". Przypadek sprawił, że usłyszeli to inni, bo mikrofony były czułe i sprawa "poszła w świat". Była to wypowiedź prywatna, która została nieopatrznie upubliczniona przez wynalazki techniki. Tak samo Palikot swój buracki tekst kierował prywatnie do dziennikarek, ale że te nie należały do dyskretnych(albo im się taki "styl macho" nie spodobał), to sprawa poszła w świat. Kolejna prywatna wypowiedź upubliczniona przez media. Sprawa jest więc dla mnie prosta i logiczna. Choć podziwiam Twoje finezyjne figle, by przedstawić je jako różne.Cytat:
Widzę, że masz problemy z rozróżnieniem prywatnej rozmowy od publicznego, nietaktownego przemówienia. Prywatną korespondencję można prowadzić za pomocą telefonu, za pomocą poczty elektronicznej lub zwykłej poczty. Prywatną rozmowę można też prowadzić w cztery oczy za zamkniętymi drzwiami. Jak ktoś na konferencji prasowej - gdzie wszystkie mikrofony są skierowane w jego kierunku - coś powie, to bez względu na intencje i na to czy ten ktoś mówi szeptem czy krzyczy, to co powie jest publicznym oświadczeniem.
Mam nadzieję, że teraz rozumiesz czym różni się prywatna rozmowa od publicznej.
A w międzyczasie umyka nam główny wątek, że pewien pan lubiący machać wibratorami na konferencjach prasowych jest po prostu burakiem i wprowadza do polskiej polityki, choć już trudno tutaj o jeszcze niższy upadek, nowe standardy chamstwa ;)
Kpisz sobie?Cytat:
Zamieszczone przez Elrond
Na konferencjach prasowych nie ma czegoś takiego jak prywatne rozmowy ze swoimi współpracownikami.
Żeby powiedzieć coś tak nietaktownego na konferencji prasowej trzeba być albo imbecylem, albo być burakiem, czyli powiedzieć, to do współpracownika celowo po to żeby usłyszeli to inni. Ja Kaczyńskiego nie uważam za imbecyla, ale skoro Ty tak, to Twoja sprawa.
Pozdrawiam.
Nie tyle imbecyla, co safandułę, bo ta wypowiedź nie miała być słyszana przez kogokolwiek poza współpracownikiem. A że mówił za głośno, a mikrofon był czuły, to usłyszeli inni. W świecie polityki nie on jeden zaliczył taką wpadkę, że mamrotał coś do siebie albo prywatnie do współpracowników, a mikrofony to zarejestrowały i puściły w świat. Zresztą takie rzeczy zdarzają się nie tylko politykom. Pamiętam np. jak w "Żołnierzach Wolności" Suworow opisywał, jak na spóźniającą się na defiladę władzę radziecką klął na wszelkie sposoby pewien generał, bo na defiladzie miały przelatywać helikoptery i śmigłowce, a że władza się spóźniała, to te miały problem by się pojawić w odpowiednim momencie, bohaterska ACz. nie mogła zrobić baletu, a główny odpowiedzialny za balet wojskowy się wściekał, a nie wiedział, że jego słowa wszyscy słyszą. Przez co tysiące ludzi miało dobry ubaw słuchając wymyślnych bluzgów pod adresem towarzyszy z KC. Ot zabawne wpadki dnia codziennego ;)Cytat:
Kpisz sobie?
Na konferencjach prasowych nie ma czegoś takiego jak prywatne rozmowy ze swoimi współpracownikami.
Żeby powiedzieć coś tak nietaktownego na konferencji prasowej trzeba być albo imbecylem, albo być burakiem, czyli powiedzieć, to do współpracownika celowo po to żeby usłyszeli to inni. Ja Kaczyńskiego nie uważam za imbecyla, ale skoro Ty tak, to Twoja sprawa.
Pozdrawiam.