-
Veronika
Wraz z udawaną złością odwzajemniła gest Kielona. - I ja lubię, jednak w gorszych byliśmy kłopotach. Nas jest silna grupa, kto by chciał nas napaść, ten by się wpierw trzy razy musiał zastanowić, o! - obserwując jeszcze chwilę czarodzieja pomyślała - Bleh speszył się magik, pewno zaraz wyskoczy z wody i do swych ksiąg wróci... I jak my się mamy wszyscy zgrać, co?
-
Mehir
Wziął kamyk i cisnął nim w maga - polowanie na czarownice!
-
Kielon
Tak twarde z Nas skurczybyki, ale nie można nie doceniać wroga, a zgrać się możemy przy jakiejś popijawie lub inaczej tu rzucił Veronice dwuznaczne spojrzenie
-
Angus:
Mój kraj to wyspy na dalekiej północy. Jest tam przede wszystkim zimno, o wiele zimniej niż tutaj. Ziemia też niezbyt urodzajna, ale za to okoliczne morze pełne ryb. Ciężkie warunki życia są odpowiednią kolebką dla twardych ludzi. Z zewnątrz może wydających się zbyt szorstkimi, ale przynajmniej szczerymi i odważnymi. Co do odwiedzin jednak lepiej z nimi zaczekać. Jarl może mieć mi za złe, że nie uchroniłem jego syna przed śmiercią. Ale może zajmiemy się czymś o wiele przyjemniejszym od rozmowy?
-
Isterin
Elf spokojnie oddycha i rozmyśla o całej tej sprawie.
-
Vira
Uśmiechnęła się - no i po co mi się było ubierać? Odkładając szablę i buty z rozbiegu wskoczyła w łoże, śmiejąc się przy tym jak głupia.
-
Haakon:
W miarę po cichu mówiąc do reszty - Coś tu się złego dzieje... Nie wiem jak wy ale ja bym posłusznie wykonał zadanie i uciekał jak najszybciej się tylko da stąd i nie ingerował w sytuacje Tanady, tak dla bezpieczeństwa. Ta wizja musi mieć coś wspólnego z królową... Gdy się odwrócił spojrzał się ostrożnie jeszcze raz na Veronikę nie chcąc, aby znowu go przyłapała na gapieniu się na nią.
Gdy dostał kamieniem spojrzał na Mehira po czym użył telekinezy i rzucił na niego małą falę.
-
Mehir
Ponoć zamtuz tu jest, wypadałoby odwiedzić. Wszystko na koszt naszej nowej ,,Pani" - tu zrobił wymowny gest - idę, może będę lepiej myślał o tym miejscu.
Techniczny
Mniej więcej coś takiego, tylko dorzucić kolczugę i ten tatuaż ;D
http://pics.tinypic.pl/i/00656/1l0z823r7wk8_t.jpg
-
Angus:
Rozdział się równie szybko i okazując swą miłość bardzo postarał się by narzeczona zapomniała o wszystkim innym.
-
Veronika
Ho ho! Popijawa by się zdała, bo w gardle zaschło a tej wody przeca pić nie będę! Hmmm, inaczej powiadasz? Nilfgaardczyk się do bajzlu wybiera to ruszaj z nim i maślanych oczek do mnie nie rób. Może i jestem nieco... zdesperowana, ale ty mi do pasa ledwo sięgasz, ha ha! - Odwzajemniła jego dwuznaczne spojrzenie. - To może i ja za wami pójdę, skoro "Pani" stawia he he! Znaczy napić się jeno, no... Bajzelmama niech mi kufel piwska zaserwuje, bo och... skwar nieziemski... - zamykając oczy rozparła się o krawędź basenu wiedząc jak wyeksponować dziewczęce wdzięki.
-
Kielon
No to już trójka do zamtuza się wybiera, Haakonie idziesz z Nami? rzekł niezrażony odpowiedzią Kielon i bezceremonialnie podziwiał wdzięki, które tak pięknie Veronika eksponowała
-
Mehir
TO może być ciekawe, hehehe... skoro tak to ruszajmy umoczmy gdzie indziej i co innego!
-
Isterin
To i z wami pójdę.
-
Kielon
O już ładna gromadka się zbiera rzekł słysząc deklarację elfa szkoda że narzeczeni już poszli, nie popiją z Nami
-
Mehir
A i ja nie mam zamiaru pić. Liczę na dupczenie i rozróbę. - widocznie miał plan.
-
Haakon:
Mag wyszedł z basenu po czym ubrał się i powiedział: Pewnie. Mam ochotę napić się czegoś dobrego w końcu. Po tym przyglądnął sie na dłuższy czas wdziękom Veroniki. Spodobała mu się nawet.
-
Kielon
Mehir jak to tak bez popijawy, choć wolę nie szaleć zbytnio coby jutrzejszego ranka się obudzić hehe żywym
-
Mehir
Pewne jest jedno, fisstechu zażyć trzeba coby lepsze doznania z całej przygody mieć. - poklepał się po puzderku.
-
Veronika
Rozróba!! - Wyskoczyła z wody jak porażona świecąc chwilę tyłkiem na brzegu basenu. Ubrała mokre ubranie na mokre ciało, przeca wyschnie na tym morderczym Słońcu. Przypięła buzdygan do paska i starała się machinalnie poprawić tarczę, która przecież została w jej komnacie...
-
Mehir
No i to jest myślenie! Także ruszajmy, najpierw burdel potem fisstech a na koniec się pomyśli!
-
Kielon
Cieszył się niepomiernie z tego, że jeszcze siedział w basenie gdy Veronika się z niego wydostawała, świat od razu wydał się piękniejszy po czym sam wygramolił się na brzeg i jął się ubierać i przywdziewać zbroję
-
Haakon:
Aby mieli tam dobre wino, oj aby mieli... I to jakieś dobre. Niestety ale muszę wrócić w miarę trzeźwy do komnaty bo chcę jeszcze sobie pożyć hehe. Popatrzył się na Veronike z nieco dziwnym wyrazem twarzy po czym przy wyjściu czekał na swych towarzyszy.
-
Hasan
Phi, i to mają być profesjonaliści? Żałosne - pomyślał. Szybko odział się i nie zważając na resztę drużyny ruszył poszukać generała, uznając że ten na pewno będzie wiedział gdzie najlepiej zacząć szukać informacji a i może ma już jakieś sprawdzone źródło na miejscu.
Techniczny
Znam mniej więcej miejscowe obyczaje i dialekt, gdzie najlepiej tu zasięgnąć języka? Liczę w tej gestii nie tylko na generała ale i na własne doświadczenie.
-
Veronika
(Jeżeli Hasan był razem z Hanzą przy basenie)
Widząc jak Hasan niechętnie współgra razem ze swoją drużyną, oraz bez słowa chce odejść - podbiega do niego i zastępuje mu drogę. Robi groźną minę przyglądając mu się badawczo. - Gdzie tak się spieszysz wojowniku, hm? Jeśli chcesz naszym kompanem się nazywać to grzecznie zawrócisz kroku i razem z nami ruszysz napić się i zabawić nieco, aby więzi między kamratami umocnić! Inaczej będę się gniewać i już nie tak neutralnie spoglądać na Twoją twarzyczkę.
-
Okazało się, że Ageera żyje. Wartownik przy bramie przekazał wam jego pisemne pozdrowienia, zwłaszcza dla tego co przybrał postać goryla. Pozdrowienia przyniosła tresowana do tego małpa.
Techniczny
To będzie jakaś walka przy basenie?
Kto nie idzie na miasto i do burdelu? Idziecie w pełni uzbrojeni?
Zamieszanie robi ktoś albo mający prawo do tronu, albo chcący przejąć władze po obaleniu Tanandy, jaka rządzi po śmierci swego brata. Ta osoba albo jest magiem albo ma takiego maga na usługi i to z tych bardziej od czarnej magii. To są wstępne ustalenia i przemyślenia, żadnych nazwisk.
-
Techniczny
Do zamtuza idę uzbrojony, z rozmowami poczekajmy do wieczora, mój BG chciałby parę kwestii omówić.
-
Techniczny:
Haakon idzie do zamtuza bez ekwipunku, ówcześnie chowa go pod łóżkiem w swojej komnacie. Nom, z rozmowami do wieczora poczekajmy. A walki w basenie nie będzie.
-
Techniczny
Elf chowa swój ekwipunek w komnacie, a do zamtuza idzie w swoich szatach i z nożem.
-
Techniczny
Asur będzie o 23 dopiero a Vira bez druida na miasto nie pójdzie, to jak z akcją ruszycie uznajmy, że została w komnacie. Przy okazji, fisstech (mam nadzieje że nazwy nie pokręciłem) da radę kupić na mieście? Będzie Zerrikance potrzebny w pewnej sprawie.
Od MG
Fisstech. Można kupić cena za porcję (10 dawek) jak była może Mehir pamięta on kupuje. :cool:
-
Techniczny:
W tym samym stroju co na basen.
-
Hasan
A co tak nagle Ci się zachciało ze wszystkimi a zwłaszcza ze mną integrować, co? Zresztą bądźmy szczerzy, wy mnie nie lubicie a i ja za Wami też nie przepadam, po za tym zamierzam pracowicie wykorzystać ten czas, nie zapominajcie też że wróg nie śpi, a o ile ja się aż tak w oczy nie rzucam to w Waszym przypadku od razu pierwszy lepszy chłopek pozna żeście nie tutejsi.
-
Kielon do Veroniki
Zostaw Go pies z nim tańcował, widać co o Nas sądzi, nie dajmy popsuć Sobie dobrze zapowiadającego się wieczoru
-
Haakon:
Według niego Hasan miał trochę racji, lecz przydałaby się wszystkim chwila odpoczynku i relaksu. Postanowił nie skomentować sprawy, jedyne co zrobił to lekko wzdechnął i udał się do swojej komnaty odnieść swoje rzeczy uprzednio uprzedzając towarzyszy o tym. Swój ekwipunek schował starannie pod łożem aby nikt nie chciał się dorwać do niego. Po tym wrócił do grupy i wyruszył z nią do zamtuza. Pragnął odpoczynku i relaksu po tych kilku dniach podróży i dzisiejszym wydarzeniu, lecz nie zamierzał spędzić całego wieczora i nocy przy trunku, przyglądając się jak Mehir z Kielonem i tą narwaną Veroniką robią burdę w karczmie.
Nie był typowym najemnikiem jak oni lecz był wychowywany na maga, który spędził większość życia szkoląc się w sztukach mistycznych pod opieką surowych magów, więc można się domyślić, że część z ich zachowań i czynów kompletnie nie pasowały do jego toku myślenia. Ma zamiar posiedzieć nieco w zamtuzie, a następnie powrócić do pałacu i zacząć coś działać w sprawie zadania od królowej.
-
Vira
Zapomniawszy na chwilę o troskach, wtuliła się w kołdrę i rzekła do narzeczonego - zbudź mnie za godzine, jeśli sny spowiją me myśli, pójdziemy zwiedzić miasto...
-
Hasan
Kielonie mam do Was szacunek ale nie zachowujmy się jak dzieci, obaj dobrze wiemy że chociażby Twój stosunek do mnie jest chłodny, a inni z Was mają o mnie dużo gorsze mniemanie, więc nie udawajmy że jesteśmy przyjaciółmi bo Wy mnie z całą pewnością za takiego nie macie, lepiej będziecie się bawić beze mnie.
-
Isterin
Nie zwrócił nawet uwagi na Veronikę i spokojnie wyszedł z basenu. Przyodział się i rzekł. Idę na chwilę do komnaty. Zaraz do was dołączę.
-
Kielon do Hasana
Tak tylko, że Ty nawet nie strasz się tego zmienić, zgrywasz szlachetnego i nie traktujesz Nas jak towarzyszy tylko jak najemną bandę na Swych usługach, jak tak dalej pójdzie to chyba gdy już pomożemy królowej Nasze drogi się rozejdą
-
Hasan
Aż takim hipokrytą nie jestem by patrzeć z góry na ludzi wykonujących ten sam zawód co ja przez dość długi czas, ehh, zresztą nawet teraz go wykonuję - tu wyraźnie posmutniał po czym wyraźnie zmieszany chwilowym okazaniem słabości szybko opanował się i dodał : Ale w tym co mówisz jest trochę racji, zapewne do Was później dołączę skoro nalegacie, wcześniej muszę porozmawiać z generałem.
-
Kielon do Hasana
Idź porozmawiaj i pamiętaj że karczmy i zamtuzy to dobre źródło plotek i informacji, można się tam zabawić ale i cenne wiadomości zdobyć, rozważ to Hasanie, a nie tylko utyskujesz.
-
Hasan
Skinął mu jedynie głową i skrzywił się na twarzy bo jego duma była wyraźnie urażona tym że pouczał go krasnolud a co gorsza miał rację, na koniec rzucił tylko : Zatem do zobaczenia, na pewno jakoś Was znajdę, coś mi mówi że nie powinno to być zbyt trudne - mrugnął do Kielona po czym poszedł rozmówić się z generałem.