Anna de Loiret
Zajęła się swoim koniem w trakcie mówiąc do Liothannei w staroświatowym - nie wiem, co mu powiedziałaś ale dziękuję ci za to.
Wersja do druku
Anna de Loiret
Zajęła się swoim koniem w trakcie mówiąc do Liothannei w staroświatowym - nie wiem, co mu powiedziałaś ale dziękuję ci za to.
Po coś są przyjaciółki, ciesze się że pomogło odpowiedziała Annie z uśmiechem w tym samym języku.
Anna de Loiret
Odwzajemniła Liothannei uśmiech, wzdychając przy tym lekko.
Alessio
Ehh,to już wiem na kogo mogę liczyć......,na siebie..... - pomyślał z kwaśną miną widząc wymianę zdań pomiędzy Liothanneą i swoją ukochaną,domyślając się że nie rozmawiają o najnowszym krzyku mody.... ,szybko założył koniowi obrok a w międzyczasie zaczął szykować opatrunek na obite plecy uprzednio nawilżając go wodą......
Arathena
Gdy wszystko co było do zrobienia u koni zrobiła...
No to chyba czas ruszać w drogę... Popatrzyła z ciekawością na towarzyszy gotowa w razie czego pomóc gdyby znalazł się jakiś maruder... Zauważyła jak Alessio zmienia opatrunek... Pomóc w czymś? zapytała uprzejmie podchodząc do niego
Alessio
Tak....,jeśli możesz....,idzie mi to dość opornie bo oberwałem w plecy i ciężko mi tam dosięgnąć.... - odparł jej patrząc na nią życzliwie - Hmm,to naprawdę miło z jej strony,szkoda że ukochana nie wykazała się podobną inicjatywą.....
Arathena
Widząc stan pleców i niestarannie ukrywany ból Alessia... Chyba panie nie dasz rady giermka trzymać w nocy... Jeśli można to proponuję byś związał się dziś liną i sam pospał a potem z giermkiem się wymienicie.... Powiedz mi panie co mam robić z tym opatrunkiem? Wydaje mnie się, że najlepiej by było jakbym tu przytrzymała a Wy obródźcie się w około... Wskazała miejsce gdzie by ewentualnie trzymała opatrunek...
Alessio
Wystarczy żebyś pomogła mi go owinąć,nic ponad to....,i dziękuję że to robisz,samemu mi by było trudno. A co do jazdy to się nie przejmuj,trzymałem go wcześniej utrzymam i teraz....
Anna de Loiret
Jak chcesz, możesz mnie trzymać we śnie, lżejsza jestem. Ale nie narzucam się - wtrąciła patrząc na Alessia.
Arathena
Jeno zważ panie, że wtedy zdrowyś był... Gdyby nie daj co ale byś upuścił giermka to dwoje rannych by mogło być...
Wyleczyła bym cię w inny sposób ale nie ma tu żadnej nimfy... uśmiechnęła się sama do siebie w żarcie.
Jesteście panie dorośli i sami wiecie co dla Was najlepsze... Co do opatrunku robiła dokładnie to o co ja cyrulik prosił...