-
Dan:
Próbuj, próbuj... Może ulegnę - odparła ci i napiła się wina - Ostatni kieliszek i mi starczy... Pijana wolę nie wracać do domu.
Edward:
Wszedłeś do karczmy. Jest tu od groma ludzi siedzących przy stołach i żłopiących litrami piwo, rum i inne trunki. Większość z nich to marynarze, ale widać i obywateli i kupców. Teraz tylko pytanie... Kto zasługuje na wpierdol?
-
Edward
10 sztuk złota dla tego, który wskaże mi tego łachmytę, co zalega z długiem w zajeździe "Pod senną sakiewką"!
-
Dan
Oczywiście,rozumiem,odprowadzę Cię - odparł wypijając swój kieliszek i ostatni raz napełniając im oba,on też mimo wszystko nie mógł za dużo pić....
-
Dan:
Sophie upiła trochę i powiedziała - To od czego jutro zaczynamy w ramach tej... nauki?
Edward:
Wszystkie rozmowy ucichły, a po paru chwilach usłyszałeś z jakiegoś stołu znajdującego się w rogu krzyk - O, chyba Hanna wynajęła sobie komornika! Cóż... Kiepsko z Tobą będzie Julian... Mi bardziej zależy na złocie od Ciebie hehe - po czym jedna z osób wypchała z krzesła dłużnika, a ten runął z hukiem na podłogę. Ten od razu wstał i z przestraszonej miny zmienił ją na poważną, najwyraźniej chyba, by udać, że się Ciebie nie boi... - Czego chcesz? Powiedziałem Hannie, że kiedy indziej oddam jej te długi.
-
Edward
No dobra żarty się skończyły, Hanka nie chciała żebym jej minetę strzelił to muszę wyegzekwować dług, aaaahahahaha! Wziął za fraki nieszczęśnika i przytrzasnął go do ściany. Dawaj pieniądze bo cię zgwałcę kordelasem, aaaahahahaha!
-
Dan
Hmm,mam kilka pomysłów,ale to tajemnica.... - rzekł puszczając jej oko - O Adanosie....,nie wiem czy to kobieta dla mnie,jest sympatyczna ale te jej drętwe teksty....,myślałem że jak pójdziemy na wino to się nieco otworzy a wcześniej była zestresowana,jak widać myliłem się....ehh....
-
Dan:
Sophie delikatnie się uśmiechnęła i wypiła trochę wina - No cóż... Ja się powoli będę zbierać. Późno się robi, a wole po nocy nie łazić po porcie, no i wypadałoby wcześnie wstać...
Edward:
Julian próbował się wyrywać i szarpać, lecz nie podołał Twojej sile i powiedział przestraszony - A...Ale ja nic nie mam! Przysięgam!
- A w karty to ma za co grać i chodzić do burdelu hahaha!
- Te, stary. Wytargaj go gdzieś za karczmę, żeby mi się tu straż nie zleciała jak się z nim tam będziesz bawić - rzucił Kardif.
- No i pamiętaj o moim złocie - rzucił kapuś.
-
Dan
Ahh,szkoda....,ale nie pozwolę Ci samej chodzić po nocy po mieście,odprowadzę Cię - odparł dopijając wino
-
Dan:
Dopiliście swoje wina i udaliście się pod dom Sophie. Dziewczyna przed pożegnaniem zapytała się - Jutro rano przyjdziesz?
-
Dan
Tak,oczywiście.... - odparł z lekkim uśmiechem - Dziękuję za miły wieczór.....