-
Kersijana
Pogłaskała Adelę po głowie.... Już dobrze moja księżniczko,,, Nie pozwolę Ci zrobić krzywdy.... to tylko zły sen
Wtuliła usta w jej włosy na tyle głowy i cichutko zanuciła...
Śpij i zamknij oczy śnij - śnij
Śpij i zamknij oczy śnij - śnij
A ja będę twym aniołem
Twą radością, smutkiem, żalem
Będę gwiazdą na twym niebie
Będę zawsze obok Ciebie
-
Mroczny rycerz nagle poruszył się, podniósł miecz, wstał i zaczął iść w stronę Kersijany... Kompletnie zignorował Catherine. Wpatruje swoje martwe ślepia w Noldorkę i dziewczynkę, którą trzyma... A Adela mimo śpiewu cioci, dalej jest niespokojna, jakby wyczuwała zagrożenie.
-
Arstan
A nie mówiłem po czym stara się zajechać truposza z tyłu i odrąbać mu łeb
-
Kersiajna
Szarpnęła wodze konia aż ten stanął dęba... Gdy koń znowu stanął na cztery kopyta zrobiła szybki nawrót... Coś ty za czort? zapytała odjeżdżając trzymając "Zgniłka" na dystans.
-
Catherine
Ruszyła w ślad za Arstanem tyle że próbuje zajechać nieumarłego z drugiej strony także próbując go unieszkodliwi,liczy że nawet jeśli zablokuje jeden cios to drugim uda sie go powalić....
-
Arstan trafił rycerza w tył głowy, a Catherine w szyję, aż trysnęła na nich jego czarna posoka. Ten ryknął przeraźliwie i zamachnął się, nie trafiając na szczęście żadnego z nich. Krzyknął potem w stronę Noldorki ochrypłym, przerażającym głosem - masz coś, co należy do mnie, potrzebuję serca młodej dziewicy!
Tristan ruszył na niego galopem wraz z Elrohirem, obydwaj cięli go potężnie, ale nie robiąc zbytniej krzywdy. Następna zaatakowała Beatrice, ale właśnie się okazało, że niezdara nie dopięła popręgu i siodło zsunęło się na bok, a ona wylądowała na ziemi...
-
Arstan
Widząc, że Betty spadła i truposz ma szansę ją ubić nie miesza mu planów, zawsze to jeden problem mniej
-
Catherine
Aż westchnęła ciężko widząc że po raz kolejny Beatrice popisała się kompletną bezmyślnością,tyradę jednak zostawiła na potem i natychmiast pognała w jej stronę by zabrać ją na siodło swojego wierzchowca....
-
Kersijana
Po moim trupie. krzyknęła do Zardzewiałego Rycerza... I nadal prowadziła konia trzymając go na dystans.... Pomóżcie Betti.. Któryś z jej mieczy go chyba może zranić.. krzyknęła do towarzyszy...
-
Arstan
Chciała oba dla siebie to niech se radzi odparł Kerisjanie