Atarhena
Podeszła do Anny i Alessia i rozpięła bluzkę... Odpięła z kolczyka rodowy pierścień Anny... Miałam go strzec jak oka w głowie i strzegłam. Proszę to Twoje. Oddaje pierścień Annie
Wersja do druku
Atarhena
Podeszła do Anny i Alessia i rozpięła bluzkę... Odpięła z kolczyka rodowy pierścień Anny... Miałam go strzec jak oka w głowie i strzegłam. Proszę to Twoje. Oddaje pierścień Annie
Alessio
No nic najwyżej się nie spodobam i mnie usiecze....,przynajmniej od humorów ukochanej wolny będę,hehe,nie no żartuję,co będzie to będzie - zażartował w myślach jednak o dziwo był zaskakująco spokojny przed poznaniem jej ojca,świadomość nieuniknionego dodawała mu luzu i pewności siebie,dlatego odparł jej spokojnie - Dziękuję,szkoda że nie mogę się w niczym przejrzeć....
Anna de Loiret
Objęła jedną ręką Alessia, a drugą podała Arathenie, dając do zrozumienia że pragnie, by założyła jej ten pierścień.
Liothannea podała Alessio srebrne owalne pudełko. Otwórz, w środku zwierciadło i czernidło, jednak brody Ci czernić nie będę, nie ma takiej potrzeby.
Arathena
Wzięła delikatnie rękę Anny do swoich dłoni... Och Pani ma, niech ten pierścień będzie świadectwem mej wierności i oddania. Jak jego strzegłam przed złem na tym świecie tak i Ciebie strzec będę jakowy największy skarb.... Uklęknęła na kolano i założyła Annie pierścień, a słowa wręcz celebrowała....
Alessio
Dziękuję.... - odparł odbierając pudełko i od razu je otwierając
Anna de Loiret
Aratheno... Uklękła przed przyjaciółką i mocno ją utuliła nie mogąc już powstrzymać emocji. Ucałowała ją po tym w policzek i kolejny raz, jeszcze mocniej przytuliła.
Alessio dostrzegł że faktycznie trochę zarósł, starannie pielęgnowana bródka nieco wyróżnia się długością z reszty zarostu. Trzeba by jakiegoś balwierza odwiedzić, by wyglądała tak jak kiedyś. Choć może w Bretonni nie przykładają aż takiej uwagi do męskiej mody.
Alessio
Nie jest źle.... - powiedział jak gdyby sam do siebie, po chwili oddał Liothannei pudełko i zapytał wiedząc że otrzyma szczerą odpowiedź - Zdanie ukochanej już znam....,a Ty Pani co myślisz?
Jedźmy, według mapy blisko już lasu jesteśmy. Mam tylko nadzieję że nikt nie spadnie z siodła podczas cwału.