Aratchena
Gdy przestały się z Anną tulić dosiadła swego konia uprzednio sprawdzając czy wszystko z nim i jego oporządzeniem jest w porządku i ruszyła cwałem ku spotkaniu z ojcem Anny....
Wersja do druku
Aratchena
Gdy przestały się z Anną tulić dosiadła swego konia uprzednio sprawdzając czy wszystko z nim i jego oporządzeniem jest w porządku i ruszyła cwałem ku spotkaniu z ojcem Anny....
Anna de Loiret
Podniosła sobie wysoko strzemiona i dosiadła Thilbauta, ruszając do cwału w półsiadzie, wiedząc że znacznie zmniejsza to szanse na upadek.
Alessio
Parsknął śmiechem widząc jej unikanie odpowiedzi - Cóż....,albo elfy mają inne standardy,albo ojczulek uzna że ukochanego w lesie sobie córka znalazła,haha - pomyślał po czym odpowiedział z uśmiechem po Tileańsku - Hmm,jest aż tak źle? Tak czy inaczej ruszajmy....,mam spotkanie z przeznaczeniem
Ruszyliście cwałem. Widzę coś na skraju lasu! zakrzyknęła Liothannea. Niestety Jej okrzyk odwrócił uwagę Aratheny od skupianiu się na bezpieczeństwo jazdy. Spojrzała na wprost i spadła z konia. Na szczęście tylko trochę się potłukła.
Techniczny:
Arathena + 3 pkt ran, - 2 PS
Christophe - 1 PS
Anna de Loiret
Serce jej się prawie zatrzymało, gdy ujrzała upadek Aratheny. Zatrzymała natychmiast Thilbauta, który przez gwałtowne pociągnięcie go wodzami stanął dęba na chwilę. Anna zaraz też zeskoczyła z niego i podbiegła do przyjaciółki chwytając ją za ręce - Aratheno, przyjaciółko miła, nic ci nie jest? Spytała wyraźnie przestraszona.
Alessio
Także podjechał do elfki,zsiadając z konia i oglądając ją czy nie doznała poważnych obrażeń....
Christophe Leroy
Również podjechał do elfki i zsiadł z konia oczekując jej jakiejś odpowiedzi...
Arathena na szczęście tylko trochę się poobijała, miała niesamowite szczęście że nie odniosła poważniejszych obrażeń przy takiej szybkości. Liothannea również wstrzymała Trzmiela. Jakieś stado ptaków poderwało się na mój okrzyk przy samym lesie. Wydaje się mi że znad jakiejś padliny, ale z takiej odległości nie jestem pewna.
Alessio
Wyjdziesz z tego Aratheno - powiedział do niej przyjaznym głosem po czym dosiadł konia i podjechał zobaczyć rzekomą "padlinę"
Alessio dostrzegł w miarę dalszej jazdy truchła koni, a później ludzkie. Jeden z martwych wierzchowców to śnieżnobiały jednorożec. Jedna trzecia trupów ludzi jest w kaftanach kolczych, jak Christophe. Dwie trzecie zaś w niebieskich tabbardach ze złotym znakiem stylizowanej lilii.