Kersijana
Już dobrze najdroższy, już dobrze... z drżącymi rękoma pomagała zdjąć zbroję Elfa....Spojrzała błagalnie na Nordolkę. Jej oczy błagały mimo iż były pełne łez, by Królowa mu pomogła....
Wersja do druku
Kersijana
Już dobrze najdroższy, już dobrze... z drżącymi rękoma pomagała zdjąć zbroję Elfa....Spojrzała błagalnie na Nordolkę. Jej oczy błagały mimo iż były pełne łez, by Królowa mu pomogła....
Catherine
Cała Margaret hihi,słodka jest kiedy tak mówi o tym kastrowaniu.... - pomyślała delikatnie rozbawiona zachowaniem Veccavianki,zeskoczyła jednak z konia i zaczęła powoli iść w stronę elfów jednak zapytała z powątpiewaniem - Mamy pomóc?On na pewno tego chce?
Artsan
Niezły ten miecz, chyba teraz go nie oddam, bo jedyny co na niego zasługuje nie chciał, a ta idiotka se z nim rady nie da, no i ta Margaret, czyżby sama była kastrowana?
On na pewno tego chce! Krzyknęła Lothiriel, Elrohir nie wydaje się za bardzo być w siłach na mówienie czegokolwiek. W końcu zdjęliście jego zbroję i ułożyliście Noldora na ziemi, a królowa zaczęła robić mu jakiś prowizoryczny opatrunek. Lepiej się nim zajmę, kiedy stąd wyjedziemy, nie wiem tylko jak my go stąd wywieziemy nie urażając jego rany - rzekła nerwowo.
Lepiej się pośpieszcie! Krzyknęła Margaret. Tristan zaś podszedł do Arstana i uważnie zaczął przyglądać się na miecz, który trzyma... To własność królewny - rzekł.
Arstan
Tak, tak królewny, która jak się nie wywali to zwali z siodła, naprawdę dla naszego bezpieczeństwa wolałbym, aby tym ostrzem władał ktoś kto podczas szarży nie zsunie się pod brzuch wierzchowca, może ty Margaret albo ty Cat? Nawet ja mógłbym go zatrzymać spojrzał na miecz ale macham nim jak cepem, a to pewno nie zawsze starczy, a szkoda bo to ładny kawał żelaza
Kersijana
Nie interesował jej teraz miecz i perypetie z nim związane... Patrzyła bezradna jak Królowa opatruje Elfa i szlochała... Do tej pory nie odzywała się do Arstana bo zwyczajnie się go bała, ale w obliczu zagrożenia życia ukochanego przełamała się... Wojowniku... zaczęła nieśmiało...Zrobiłbyś użytek z Twojego topora? Szybko, jakieś drwa narąbiesz coby na nosze się nadały... Elrohir powinien leżeć zanim wyjedziemy stąd.... nadal klęczała nad Nordolczykiem trzymając dłoń na jego czole a drugą rękę pod jego głową, ale spojrzała na Barbarzyńcę.... Jej oczy mimo iż wilgotne były od łez patrzyły na Arstana z błagalną prośbą...
Arstan
Póki co nie oddał miecza, ale rozejrzał się za jakąś leszczyną coby uciąć odpowiednie gałęzie nie tyle na nosze, ale coś w stylu "łożą" ciągniętego za koniem
Techniczny
Leszczna jest odpowiednio twarda i elastyczna, poza tym nie ma sęków, coby elfa nic w dupę nie kłuło bo możliwe że to lubi ;D
Catherine
Miecz jest własnością Beatrice,i żadne z nas nie będzie decydować kto go dostanie,i czy ktokolwiek go dostanie.... - odparła posyłając mu wrogie spojrzenie,zaraz też położyła delikatnie dłoń na ramieniu Kersijany by dodać jej otuchy spoglądając na nią przyjaźnie....
Kersijana
Gdy poczuła rękę Cathy na swoim ramieniu położyła na niej swoją dłoń przysuwając jeszcze policzek ku niej... Spojrzała na nią przyjaźnie, dziękując za troskę i zrozumienie... Zajmiesz się Adelą przez chwilę.... ?Muszę Elfa doglądać a nie chcę by dziewczynce coś złego się stało... Wiem że w razie czego będziesz o nią walczyła jak lwica.
Dziękuję... Wyszeptała z wdzięcznością do Arstana gdy zobaczyła z jaką starannością wybiera zdrowe gałęzie... Elhior nie chciał bym mu pomagała, a on bez mrugnięcia okiem na moją prośbę zaczął działać. Wiedziałąm,, Nie każdy barbarzyńca jest zły....
Arstan
Idąc naciąć gałęzi Ależ ja nie decyduję, tylko doradzam, może znów się nie wydurni Wasza królewna i mądrze wybierze