Alessio
Przełknął ślinę i natychmiast zsiadł z konia by dokładniej zbadać pobojowisko jednocześnie krzycząc do Liothannei po Tileańsku - To nie padlina Pani.....
Wersja do druku
Alessio
Przełknął ślinę i natychmiast zsiadł z konia by dokładniej zbadać pobojowisko jednocześnie krzycząc do Liothannei po Tileańsku - To nie padlina Pani.....
Arathena
Wstała powoli i chwyciła się za lewe ramię... Na słowa Anny... Chyba nic mi nie jest, Jak nie się nie przewrócisz to i chodzić się nie nauczysz.... Chwila nieuwagi i popatrz....
Anna de Loiret
Potarła ramię elfki a następnie pociągnęła ją za dłoń, w drugą biorąc wodze swego rumaka i prowadząc ich oboje do reszty.
Liothannea na okrzyk Alessia ruszyła cwałem. Dogoniła go przed pobojowiskiem. Wśród koni dwa potężne ogiery widzę, jeden był przeciągnięty kawałek po tym jak padł i ktoś spod niego się wyczołgał. Dziwne, trzy ubiory przeciwników puste, jakby ktoś kazał się im z nich rozdziać i je tu porzucić. Ślady w las przecinką prowadzą, jednego rycerza, ale nader głębokie jakby kogoś niósł. Do tego trójnogiego i podpierającego się kijem. Pewno podtrzymywał tego spod wierzchowca oprócz tego że kogoś niósł. Któreś z nich jest ranne, widzę ślady krwi.
Christophe Leroy
Pomaga elfce powstać, po czym bierze i swojego konia jak i luzaki i idzie za Anną.
Sporo czasu Wam zajęło dotarcie na pieszo do Liothannei i Alessia. Wysoka elfka powtórzyła co odczytała ze śladów.
Alessio
Prowadź zatem Pani,może jeszcze uda się ich uratować.... - powiedział na powrót dosiadając konia i podążając za elfką
Arathena
Po upadku i dojściu na pobojowisko nie mogła się zbytnio skupić... Widząc zmasakrowane szczątki chwyciła zdrową ręką Anne by dodać jej otuchy... Starała się jednak by przemóc ból i sprawdzić jak najwięcej szczegółów.....
Nie kręćcie się tak by śladów nie zadeptać... Elfka coraz bardziej zaczęła się rozglądać po pobojowisku
Christophe Leroy
Murwa... Spóźniliśmy się... - warknął gniewnie, chodź nie krzycząc widząc to wszystko, wszak nie zdążył na czas i zawiódł... Wpatrywał się w pobojowisko jeszcze kilka dobrych chwil. Niektórych z tych tutaj znał osobiście, a teraz część z nich leży martwa. Kiedy się opanował wsiadł szybko na konia i powiedział - Ruszajmy zaraz, bom czas nagli. Może ich jeszcze dogonimy...
Mimo, że przeciwnicy zaatakowali z zaskoczenia, jednak zasadzka nie udała się im całkowicie. Pewno magia arcykapłanki Pani Jeziora zapobiegła śmierci wszystkich napadniętych. Trupy obcego wojska oprócz muszkietów mają ręczną broń orczej roboty. Na dalsze przyglądanie się brakło czasu, Liothannea zaczęła was prowadzić po śladach leśną przecinką. Anna poczuła po kilku chwilach ukłucie w boku, z tej samej strony z lasu odezwała się zaraz kukułka. Zakukała pięć razy i zamilkła.
Techniczny:
Anna - 1 PS