Dan
Wziął tyle najcięższych pakunków ile mógł udźwignąć po czym wyszedł na zewnątrz by na nią zaczekać
Wersja do druku
Dan
Wziął tyle najcięższych pakunków ile mógł udźwignąć po czym wyszedł na zewnątrz by na nią zaczekać
Vito
Pewnie za Tobą tęskni... Ja mam rodziców i siostrę. Może ich jeszcze zobaczymy. Ciekawe gdzie my w ogóle jesteśmy?
Dan:
Sophie wzięła resztę rzeczy, jej matka zamknęła dom i ruszyliście pod koszary. Już tam na was czekali zwiadowcy wraz z Diane. Jest ich czterech. Nosili na sobie utwardzane, skórzane pancerze, przy pasie długie, stalowe miecze, a na plecach kusze, przypominające nieco tą Twoją. Jeden z nich wyszedł przed grupę i przywitał się z Tobą, po czym ukłonił się Twoim towarzyszkom - Witajcie. Jestem Ryland. Z polecenia naszego dowódcy zostaliśmy przydzieleni do misji, którą zlecił wam wielebny Vatras.
Vito:
W kopalni przy wieży strażniczej chyba... Tak przynajmniej mi się wydaje. A jak nie tu to gdzieś w górach...
Vito
Nie widziałeś pewnie, gdzie zabierają nasz ekwipunek?
Dan
Cześć,ja jestem Dan,odprowadzimy moje znajome na farmę a potem się rozdzielimy przy rozstajach,jedna grupa pójdzie sprawdzić tereny wokół górniczej doliny,druga farmy Onara,jeżeli dalej nic nie znajdziemy to ruiny zbadamy całą grupą...,jakieś pytania albo sugestie?
Dan:
Porozmawiamy na spokojnie na rozstajach... Ruszajmy - odpowiedział ci i ruszyliście w drogę. W międzyczasie Diane i Sophie chyba się już zapoznały, bo po jakimś czasie cofnęły się na tyły i zaczęły sobie rozmawiać. Niestety, lub stety nie bardzo słyszałeś o czym tam tak dyskutowały... W końcu dotarliście na farmę. Diane wraz z zwiadowcami zostali na tyle, przy moście, chłopaki pracują na polu. Matka Sophie zaś spogląda na gospodarstwo Twojego ojca dosyć niepewnie, jak i na Twoją rodzinę, która wyszła wam na powitanie. Akil pierwszy zaczął rozmowę:
- Cóż, witamy na naszej farmie. Jestem Akil, właściciel tego gospodarstwa, a to moja żona, Kate - skinęła im głową i również się przywitała.
- Również witamy, panie Akilu... I jeszcze raz dziękujemy, że zgodził się pan nas przyjąć.
- Zapraszam do domu, tam sobie na spokojnie porozmawiamy, coby tak tu nie stać. Ty Dan zajmij się rzeczami Sophie i jej mamy...
Dan
Oczywiście....- odparł biorąc się za targanie rzeczy do domu....- O czym one tak rozmawiały? Może tą Diane wypytam....
Dan:
Dosyć sprawnie się z tym uwinąłeś, ojciec w międzyczasie mówił ci co, gdzie i jak położyć, a Kate z nowymi mieszkańcami farmy. Gdy tylko skończyłeś ojciec zapytał się - Zgaduję, że ruszasz gdzieś i nie zostajesz z nami?
Dan
Tak,postaram się zajrzeć na obiad....,ale niczego nie mogę obiecać.... - odparł z ciężkim westchnięciem - Kolejny dzień zapieprzania się szykuje,czy ja jeden dzień nie mógł bym leżeć i nic nie robić?
Dan:
No dobra... I pamiętaj, że od dzisiaj zaczynasz jej uczenie - ruszyłeś z Diane i zwiadowcami na rozwidlenie. Tu się zatrzymaliście - No dobra, w takim razie chyba najlepiej będzie podzielić się na na dwie grupy po trzy osoby. Ja mogę ruszyć na te tereny w okół farmy Onara.