-
Arstan szybko znalazł leszczynę, wciąż pozostając na widoku reszty. Podeszła do niego Beatrice, mówiąc zdenerwowana - wiem, że mnie nie darzysz sympatią i wcale tego nie chcę! Też cię nie lubie, jesteś wredny, niemiły i gdyby nie mama, która sądzi, że przeznaczenie cię tu przywiodło, już dawno bym... Przestań mnie więc prowokować, bo kiedyś nie zdzierżę!
Adela obudziła się już w czasie walki, podbiegła teraz do Catherine i Kersijany, przytulając się do nich bez słowa. Lothiriel tymczasem skończyła opatrywac Elrohira.
-
Arstan
I co wyzwiesz mnie na pojedynek czy każesz ściąć hę? Uwierz mi jedno czy drugie przyjmę z ochotą, bo patrząc na to jak postępujesz prędzej czy później przez Ciebie zginę, więc równie dobrze już teraz możesz mnie skazać na śmierć bo pod twoimi rozkazami i tak jestem żywym trupem
-
Catherine
Zapominasz chyba że Adele jest mi jak siostra....,oczywiście że się nią zaopiekuje.... - odparła Kersijanie delikatnie głaszcząc ją po policzku,jednak gdy tylko przybiegła Adele mocno ją objęła obiema rękami,kątem oka spoglądała jednak na Beatrice gotowa w razie czego przyjść jej z pomocą....
-
Kersijana
Elrohirze, Mirilia lassi na mój głos pojedzie i do niego chcę przytroczyć sanie.... Czy Twój ogier mnie nie zrzuci gdy go dosiądę?
-
Co? Betty spłynęła łza po policzku, słowa Arstana widocznie bardzo ją poruszyły. Myślisz, że się ciebie boję? Nie! Walcz, skoro jesteś taki mądry! Wrzasnęła.
Elrohir jęknął cicho - on wie, że cię kocham, nie zrzuci...
-
Catherine
Podbiegła do Beatrice pociągając Adele za rękę i powiedziała z przejęciem - Może to ja powinnam zamiast Ciebie?Nie masz zbroi i jesteś ranna....
-
Arstan
Jak chcesz ino wpierw reszcie ogłoś że to pojedynek żeby się potem nie czepiali
-
Zostaw Cathy... Życz mi szczęścia siostrzyczko - szepnęła Beatrice i głośno krzyknęła dobywając miecza - niech nikt nie próbuje nas powstrzymywać, to honorowy pojedynek!
Lothiriel spróbowała podbiec do królewny, ale Elrohir jej nie pozwolił, ściskając mocno za rękę. To moja córka idioto! Odstąp! Wrzasnęła do Arstana. Skoro to honorowy pojedynek, niech Arstan zdejmie zbroję, żeby dać królewnie szanse - wtrącił Tristan.
-
Arstan
Dobra, dobra, ale chwilę to zajmie chyba, że mi Tristanie pomożesz
Techniczny
Arstan rozdziewa się do gaci ;D
-
Catherine
Grrr! - jednak mimo to przytuliła mocno Beatrice i zaraz dodała - weź chociaż moją tarczę!I nie zważaj na tego chama,jak chce walczyć pół nago to jego problem.....