-
Tristan pomógł zdjąć zbroję Arstanowi, ale do jego rozdziewania się z odzieży nie przyłożył ręki, patrząc zaskoczony. Beatrice wzięła tarczę od Catherine i szepnęła, jakby na pożegnanie - kocham cię Cathy, ciebie też Adelo.
Tymczasem Margaret siedząc na koniu, zwymiotowała na ziemię ujrzawszy nagie ciało Arstana... Cholerny, niewykastrowany łotr - jęknęła i chlusnęła kolejny raz...
-
Arstan
Wziął tarczę i topór jednoręczny, to co do pierwszej krwi czy tylko do powalenia?
-
Catherine
Ja Ciebie też.... - pocałowała ją jeszcze w policzek i dodała szeptem - Poradzisz sobie na pewno,wiem to.... - po tym podeszła do Margaret i rzekła - Zawsze tak reagujesz?Chodź do mnie,przemyj usta i odwróć się żeby na niego nie patrzeć....
Techniczny
Cat wyszeptała jeszcze kilka ciepłych słów do Beatrice ale jakich to wie tylko MG ;D
-
Kersijana
Przestańcie... krzyknęła,,,, Proszę was, przestańcie...dodała już ciszej.... Wstała i podbiegła do Arstana i Beatrice... Nie możemy tu długo zostać a tym bardziej pojedynkować się.... położyła swą dłoń na barku Arstana.... Wiem, żeś wojownik i niewiele Ci trza by do walki sprowokować... Ubierz się panie i zaprzestańmy waśni skoro razem nam przyszło jechać i dobrowolnie sie do tego zgodziliśmy.... Betty, proszę ...przeniosła na nią swój wzrok... chwilę na nią patrzyła, by po chwili odwrócić się znów na Arstana.....
Jeszcze żeś ran nie wyleczył a i Betty poraniona,,, Nie walczcie.....
-
Arstan
To nie ja chciałem pojedynku, królewna go zaczęła i to jej wola może go tylko przerwać, ja skoro przyjąłem odmówić nie mogę bo na tchórza wyjdę
-
Kersijana
Beattrice... Popatrzyła na nią tylko.... Nie wiedziała czy honor księżniczki pozwoli na wycofanie rękawicy, którą tak pochopnie rzuciła.....
-
Wybacz Kersijano, to sprawa honoru, walczmy do wytrącenia broni Arstanie, i tak zbyt wiele krwi straciliśmy - odparła Beatrice. Margaret zaś rzekła do Catherine, polewając usta wodą z bukłaku uprzednio - a ty nie? Spójrz na ich ohydne ciało i włosy na piersiach. Straszne... Niedobrze mi na samą myśl... Gwardzistka znów zwymiotowała.
Arstan ruszył do walki z królewną. Ta jednak, choć młoda, to okazała się bardzo wprawna w walce, a jej ciosy choć lekkie, to bardzo szybkie i finezyjne. Do tego jej miecz... Ciężko odpierać uderzenia zadawane Anorem. Walka była długa i wyczerpująca, w końcu jednak Betty ku zaskoczeniu wszystkich wytrąciła oręż rycerzowi. Mając 7 lat rycerze Gryfa zaczęli mnie szkolić w walce, teraz jestem im wdzięczna - syknęła zmęczona.
-
Arstan
Żebyś królewno jeszcze tak rozumem władała jak mieczem to by cudownie było rzekł skłaniając się Jej po czym zaczął się odziewać i klecić nosze dla elfa
-
Catherine
Aż przymknęła oczy z obrzydzenia spowodowanymi jej wymiotami,jednak powiedziała z trudem - Nie myśl o tym,skup się na czymś miłym i ładnym.... - wzięła głęboki oddech i ponownie otworzyła oczy by obserwować pojedynek,gdy się zakończył klasnęła w dłonie z uśmiechem i rzekła głośno - Brawo Beatrice,wiedziałam ze Ci się uda!
-
Kersijana
Nie patrzyła na pojedynek tylko zanim się zaczął kiwnęła księżniczce ze zrozumieniem.... Wróciła do Elfa i przykucnęła koło niego.... Pocałowała go w usta.... Chyba pierwszy raz powiedziałeś, że mnie kochasz. Uśmiechnęła się do niego.... Jak Twój rumak ma na imię?