-
Catherine:
Mogła kazać Tristanowi się nim zająć, myślisz, że ja z każdym, który mnie znieważył stawałam na ubitej ziemi? Tyle razy ci mówiłam Betty, jako królowa musisz szanować swoje życie. Bądź tyleż odważna, co i rozważna! Pouczyła córkę Lothiriel ze złością. Królewna tymczasem ucałowała Cię w policzek i z płaczem rzuciła się w ramiona Noldorki krzycząc - mamo! Królowa, mimo gniewu, jaki się w niej wzbierał utuliła mocno Betty i spojrzała na Ciebie...
-
Catherine
Nie miała ochoty się z nią sprzeczać,wiedziała że i tak będzie zaciekle obstawała przy tym że Betty postąpiła nierozważnie.... - Może i coś w tym jest....,ale nikt jej nie będzie szanował jeśli dalej tak będzie postępować,życie to nie bajka i jeżeli nasza królewna będzie pozwalała się panoszyć takim prostakom i fiutom jak ten cały "rycerz" Arstan to szybko się okaże że mało kto jej słucha.... - pomyślała i udała się do Adele i Margaret,miała wyrzuty sumienia że ostatnio tak mało czasu spędzała z najmłodszą siostrą....
-
Arstan
Dobra róbmy te nosze i zwijajmy się stąd
-
Arstan, Kersijana:
To rób, ja ci pomogę, ale nie mam pojęcia jak zamierzasz zrobić nosze bez użycia jakiejś liny, albo sznura, chyba, że masz takowy - odparł Tristan.
-
Arstan do Tristana
Starczy zedrzeć korę z leszczyny, łyko jest dostatecznie mocne i od biedy zastąpi sznur
Arstan do Królowej
Przecież nie zamierzałem jej ubić i uważałem, żeby krzywdy nie zrobić odparł na wrzaski królowej
-
Tristan przekonany słowami Arstana, wziął się do pracy, pomagając sobie puginałem. Beatrice wyszarpnęła się z objęć królowej i nerwowym krokiem podeszła do rycerza Hebanowej Rękawicy. Posłuchaj mnie, łajdaku, jeśli myślisz, że teraz wyjdzie na to, że specjalnie dałeś mi wygrać, to się grubo mylisz. Jestem po prostu lepsza od ciebie! Syknęła. Lothiriel tymczasem zrezygnowana oparła głowę o kolana...
-
Arstan
Nie mówię, że Ci się podłożyłem, ino zapewniam królową, że uważałem coby się nie zapomnieć i nie zrobić Ci krzywdy
-
Catherine
Uważaj bo Ci ktoś uwierzy po tym jak przyznałeś że zgwałcił byś nas gdybyśmy leżały przed Tobą nagie i związane....,widziałam też jak się spieszyłeś by ratować Beatrice gdy spadła z konia....,zostaw go kochana,szkoda nerwów na tego łajdaka....
-
Arstan
Nie porównuj gwałtu to posiekania toporem, nijak się do siebie mają, a co do ratowania to dlaczego ja mam się pchać naprawiać czyjąś głupotę hę?
-
Kersijana
Czy wreszcie możecie przestać się kłócić? Róbmy te nosze i wynośmy się stąd jak najdalej i jak najszybciej. Kersi równie szybko się uspokoiła co wybuchnęła... zawołała swego konia coby przygotować go do związania "sani".