-
Atarhena
A czego się spodziewałeś po elfce, jak nie elfiej liny? podjechała do niej i zeskoczyła z konia.... Spojrzała na przywódcę.... Luźną sakwę pełną złota miałam ci rzucić byś powiedział potem że specjalnie złoto rozsypałam.... wszędzie szukasz podstępu? Chwyciła za strzałę by uwolnić swoją linę....
-
Anna de Loiret
Gdzie on jest? Zajme się tym postaram się...
-
Zostaw to, skoro mi oddałaś. Zostaw, albo giń. Minęło sporo czasu od kiedy elfów za przyjaciół miałem, a za elfki bym oddał swe życie. Niewola mnie z tego wyleczyła.
-
Alessio
Ehh,z deszczu pod rynnę.... - Tak postaramy się zrobić co w naszej mocy.... - A tej co znowu do głowy strzeliło?
-
Arathena
Złoto chciałeś a nie linę... ale odsunęła rękę od strzały... Szkoda, że go nie oddałeś, byłby spokój....
odeszłą kawałek od liny i stanęła Oplącz się mocno w okół strzały by pękła i przywiąż się do drzewa. Starała się siłą woli kierować liną
-
Zaprowadzę was na miejsce. rzekł herszt banitów. Lina poruszyła się rozwiązując z sakiewki by wypełnić polecenie. Bertrand! Lina! krzyknął olbrzym. Przywódca banitów błyskawicznie dobył strzałę z kołczana i umieścił ją w końcówce liny, po chwili zaś następną. Sznur pręży się i próbuje dalej wykonać polecenie Aratheny, ale trzy czarne strzały mocno go trzymają przy ziemi. Ona miała być podobno sprytna, a nie pazerna i głupia do tego. skomentował po drugim strzale. Mały Hugo, odetnij tą sakiewkę, cena spadła do jednej ósmej i za każdą podobną głupotę którą ktokolwiek z Was uczyni będzie wciąż maleć.
-
Arathena
Sam jesteś pazerny i głupi.... Jak garstka podróżnych może sobie poradzić z czymś czego ty nie możesz sam zrobić? Myślisz że sprytny jesteś bo elfią linę rozpoznałeś?
Zabieraj te złoto i linę. Tobie ona i tak na nic....
-
Olbrzym, który chyba dla przekory nosi przydomek "Mały" odciął sakiewkę tuż przy linie. Wracaj do obozowiska Mały Hugo, po linę przyślij Grubego Guia rzekł Bertrand i zaczął Was prowadzić ścieżką. Jego ludzie się rozdzielili. Siedmiu z nim idzie, siedmiu zaś za Wami. Może któreś z Was potrafi dobrze władać orężem, ów Zielony Rycerz wydaje się być odporny na strzały.
-
Arathena
Zatem jest ktoś co wam krwi psuje.... A skąd pewność, że razem z zielonym rycerzem nie zmówimy się przeciw wam?
-
Anna de Loiret
Aratheno, kochana, ja cię proszę, ty nie myśl już dziś - rzekła pobłażliwym tonem przytulając elfkę do siebie.