Gunter
Przeżegnał się. Zbójce albo Saraceny.
Wersja do druku
Gunter
Przeżegnał się. Zbójce albo Saraceny.
Katarina
Odskoczyła i dobyła swej szabli. Karczmarz wydawał się prawie wykończony samym wejściem na górę schodów. Jego obleśna tusza i sapanie wyraźnie mówiły, że serce ledwo mu zipie. Mówiąc do niej dodatkowo pogarsza swój stan, gdyż nie może w ten sposób wyrównać oddechu.
Katarina koncentruje się na trafieniu w rękę, w której trzyma tasak. Na razie nie chce go zabić a tylko rozbroić. Moment ataku wybiera wtedy gdy przeciwnik bierze wdech. Wykorzystuje przy tym długość swej broni nad długością tasaka.
Techniczny
Zakładam, że stoją w ciasnym korytarzu więc raczej nie ma miejsca na jakieś potężne ciosy.
Techniczny wykorzystanie sprawności 3 poziom by unikać jego ciosów i zadawać precyzyjnie swoje. Nie wdaje się w żadne siłowe zagrania wiedząc doskonale, że nie ma szansy z jego cielskiem :P
Idąc za nim ma za sobą schody, więc w ostateczności asekuruje się ucieczką. w tym przypadku również wykorzystanie sprawności.
Za karczmarzem stoi jego determinacja w osiągnięciu swego chorego celu...
Za Katariną...
Złość, bo przypomina jej swoim wyglądem i zachowaniem przyczynę jej tułaczki.
Podejrzenie o niecne czyny, przez które miała rękę przy szabli idąc za karczmarzem.
Adriano
Pewno tak było - po czym również się przyżegnał
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Kiedy Bertrand nogą chciał przewrócić leżącego człowieka na plecy, ten nagle sie zbudził i wielce się trudząc, chyba całą swą siłę wkładając chwycił rycerza za nogę, nim ten zdążył zareagować. Patrzy mu prosto w oczy nie puszczając, Bertrand zauważył na jego twarzy straszliwe, krwawiące i ropiejące rany. Po łacinie wykrzyczał - Bóg nas opuścił, opuścił! Ratujcie hrabiego! Baczcie na Gawaina de... Gawaina de... Zaczął się krztusić, nie mogąc dokończyć wypowiedzi.
Tomasz, Sir George, Charles i Surija
Konstabl chwilę wam się wpatrywał, rzekł po tym - chodźcie za mną, w drodze wam wyjaśnię, Surija ty też. Zaczął was prowadzić do swej komnaty mówiąc - ponoć jeden z baronów królestwa planuje zamach na żywot hrabiego Rajmunda z Trypolisu, a ja mimo najszczerszych chęci zająć się tym nie mogę, bo muszę ratować przyjaciela Wielkiego Mistrza co ruszył gdzieś w okolice Blanchegarde w poszukiwaniu... Świętego Graala. Usłyszał plotki spacerując po mieście, a że starzec z niego i już rozum sprawny nie do końca, to dał wiarę od razu. A Wielki Mistrz mi kazał go poszukać, do tego zakonnych rycerzy zabrać nie mogę, bo całość w Jerozolimie przy królu potrzebna. Ty klecho, napiszesz dla mnie list skoro już tu jesteś, bo mnie czytać nauczyli ale pisać już nie, sprawa wagi wysokiej, skoro sam nie mogę się zająć sprawą domniemanego zamachu na hrabiego, to zmuszonym jest działać inaczej... Jakieś pytania?
Katarina
Gruby karczmarz nie okazał się wymagającym przeciwnikiem, z łatwością cięłaś go w dłoń aż wypuścił swój tasak. Wystraszony, oparł się o ścianę z błagalnym spojrzeniem mówiącym "nie zabijaj mnie". Zaraz po tym gdy rozbroiłaś natręta, nadeszła Charlotte ze słowami - wiedziałam, że was tu znajdę! Ale co się tu...?
Bertrand
Próbuje się wyrwać z chwytu konającego i odskoczyć od niego.
Robert
Pani słyszałaś o tym całym Gawainie? - rzekł patrząc z obrzydzeniem na chorego na trąd człowieka.
Filip
Obrócił się w stronę Bertranda Cholera, czy on jest chory? Boże mój miły, co się do cholery dzieje?
Sir George Srogi
Zaiste, królestwo niebieskie nie zstąpi dopóty dopóki ludzie będą szli za słowami szatana. Kim jest ów baron? Wiesz panie, czy musimy sami się dowiedzieć?
Mitrydates
Przeżegnał się i zapytał Bertranda Cóż on powiedział,rycerzu ?
Bertrand po arabsku
"Bóg zaginął, ratować hrabię mamy, uważać na jakiegoś Gawaina"